TOP 10 # akcesoria dziecięce

Gadżety i akcesoria to moja słabość, a że jestem Mamą, akcesoria dziecięce nie są mi obce. Rzeczy dla dzieci na rynku jest bez liku… dlatego dzisiaj prezentuje nasze TOP 10. Kolejność jest przypadkowa, ale rzeczy nie. 😉

1. Pluszak wielofunkcyjny
Czego jak czego, ale ulubionej Przytulanki nie może zabraknąć żadnemu dziecku. A co jeśli oprócz tulaśności nasza zabawka może jeszcze pełnić inne funkcje… np. metkowca, poduszki, gryzaka. Czyż to nie ideał?! U nas ośmiornica od Iwciuszek- HandeMade skradła serduszka wszystkich moich dzieci. Sprawdza się jako potwór w zabawie w piratów i jako obrońca przed koszmarami, że nie wspomnę o funkcjach wymienionych wyżej. 😉

2. Kubek „niekapek”
Nie raz zdarzyło mi się przy zwykłych niekapkach, iż  dzieci tak skrzętnie go schowały (oczywiście nie pozbawiając go do końca zawartości), że po odnalezieniu uszczelka nie nadawała się do niczego. I w tedy udało mi się znaleźć kubek bez uszczelki. W Ikei kubeczki dziecięce są właśnie tymi dla nas idealnymi. Nie ma uszczelki, kubek składa się z dwóch części łączonych na wcisk. Dzięki czemu dla Brzdąców które potrafią już pić z „dorosłego” kubka, wystarczy zdjąć wieczko. I tak oto ulubiony kubek naszego dziecka dorósł razem z nim.

3. Smoczek
Większość dzieci mniej lub bardziej korzysta ze smoczka. I obraca go do góry nogami, co budzi obawy o prawidłowy rozwój zgryzu, podniebienia… i tego wszystkiego co tylko przewrażliwiona mama potrafi wymyśleć. A może by tak smoczek, który przypominałby kobiecą pierś i był po prostu symetryczny? I takie właśnie są smoczki z Avent. Dodatkowo ta część poza buzią jest dosyć prosta, dzięki czemu nie odgniata się na buzi dziecka i nie powoduje wysypek. U nas odgniatające smoczki plus ząbkowe ślinienie prowadziło właśnie do wysypek… a smoczki od Aventa to najlepszy sposób aby owym wysypką zapobiec.

Torebka to atrybut każdej kobiety, a że będąc Mamą nie przestajesz być Kobietą… to masz większy wybór torebek. 😀

4. Torba dla Mamy i do wózka
No bo w końcu to nasza torebka ma pomieścić te wszystkie akcesoria dziecięce. U mnie wybór padł na Duo Signature od Skip Hop. I jest to jeden z moich najbardziej udanych zakupów. Perfekcyjnie wykonana, ładna, wytrzymała i odporna (a przy dzieciach to bardzo ważne). Nie straszne jej pranie i sprosta chyba każdemu wyzwaniu. Jest bardzo pojemna i pełna praktycznych kieszonek i schowków. Jako, że mam trójkę dzieci, gdzie najstrasze ma 3 latka, rzeczy do spakowania nawet na najkrótszy spacer mam całkiem sporo. A i z tyloma rzeczami mam w torebce miejsce na jakieś nieprzewidziane zakupy. 😉

5. Kocyk do fotelika
Kocyk do fotelika samochodowego od Mi Bebe jest naszym towarzyszem w każdej podróży. Dzięki niemu nasz Bobas ma miękko i ciepło. Jeśli jest ciepło kocyk jest rozwinięty, a kapturek służy za poduszkę. Jeśli jest chłodniej mamy do dyspozycji trzy rogi i kapturek, aby odpowiednio opatulić dziecko tak aby nie zmarzło ani się nie przegrzało.

6. Organizer do łóżeczka
Niby takie oczywiste, ale przez umiejscowienie naszego łóżeczka większość organizerów u nas odpad. Ale to dobrze, bo gdyby nie to nie znalazłabym mojego idealnego organizera do łaóżeczka od Tiny Star. Nie duży, ale pojemny. Wykonany z dbałością o szczegóły. Pomieści wszystko to co pomieścić powinien. No i w kolorach pasujących idealnie do naszego łóżeczka i przewijaka.

Kokon niemowlęcy Tiny Star zdobył II miejsce w plebiscycie „supermama awards 2016” w kategorii „produkt kultowy” … mnie dziwi, że nie I miejsce

7. Kokon niemowlęcy
I tutaj znowu urzekło mnie Tiny Star. Kokonik towarzyszy nam w domu i w podróży. To nie tylko gadżet, kokonik to u nas jedyne co jest w stanie zastąpić ramiona mamy przy zasypianiu. Daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. I ma w sobie to „coś” co sprawia, że wszystkie moje dzieci chcą w nim przebywać. Muszę przyznać, że wygląda to nieco zabawnie gdy cała trójka próbuje się do niego zmieścić… co upewnia mnie tylko w tym, że kokonik to na prawdę dobry wybór.

8. Butelka
Tutaj mój wybór padł na Avent Natural. Dlaczego? Jej zadaniem jest przypominać kobiecą pierś, co za tym idzie, dziecko przysysa się do niej dokładnie tak samo jak do Mamusinej piersi. Nie ma więc problemu z przestawieniem się dziecka z piersi na butelkę, czy z butelki na pierś. Nam pomogła ona także na etapie odstawiania od piersi. Jest to butelka, która pomogła nam oduczyć zasypiania przy cycku. A gdy brzdąc już wyrośnie z butli, można dokupić uchwyty i ustniki, aby przekształcić ją w kubek.

9. Whisbear
A właściwie to Whisbird czyli szumiący ptaszek. Nie żeby nie przekonywał mnie miś wyglądający jak ośmiornica… ale ten ptaszek mnie urzekł. Jeśli chodzi o akcesoria dziecięce, zdecydowanie Whisbird zdecydowanie wiedzie prym. Wielkością idealny do dziecięcy rączek. Mięciutki i milusi a dzięki pętelce na główce z łatwością go przyczepimy czy zawiesimy w pobliżu dziecka. Czy to łóżeczko, wózek, bujaczek… szumiący ptaszek przyda się wszędzie. Pomoże przy kolkach, ząbkowaniu czy po prostu złych snach.

10. Poduszka do karmienia
No bo przecież każde dziecko się karmi.  Poduszka do karmienia pomaga zachować prawidłową postawę przy karmieniu nam i dziecku. Dzięki czemu unikniemy bólów kręgosłupa, a dziecku zapewnimy pełny brzuszek. Bardzo pomocna w nauce karmieni. U nas niezastąpiona w pierwszych dniach w szpitalu. Mnie pomaga się wyspać a dziecku najeść. Poduszek do karmienia jest wiele, więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie, ja wybrałam poduszkę od Tiny Star. Jest ona także pomocna przy układaniu dzieci do snu… pomaga nie spaść z łóżka.

A czy Wy macie jakieś ulubione akcesoria dziecięce, które pomagają Wam w Mamusiowaniu?

Podróże z dzieckiem – pociąg, samolot a może auto?

Kiedy jest się rodzicem, chciałoby się dziecku pokazać cały świat. No i czemu  nie?! Podróże z dziećmi to nic strasznego jeśli ma się to dobrze przemyślane. My mamy już za sobą nie jedną podróż z dziećmi. Były trasy mnie i bardziej udane i wszystko sprowadza się do tego samego… jeśli podróż przemyślisz wcześniej, nie dasz się zaskoczyć byle czemu. Będziesz gotowa na wszystko, a twoim dzieciom nic nie stanie na przeszkodzie by poznawać świat. Czym najlepiej podróżować z dziećmi? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, a opcji mamy wiele…

Auto
Zdecydowanie najczęściej wybierany środek transportu. Kiedy sam prowadzisz, sam ustalasz postoje, gdzie i jak długo trwają. Nie masz większego problemu jeśli chcesz się gdzieś po drodze zatrzymać na dłużej i pozwiedzać. Nasze auto jest też miejscem znajomym dzieciom, więc czują się w nim bezpiecznie. Jednak ograniczeniem jest dystans. Dłuższe trasy lepiej pokonywać nocą, gdy dziecko śpi, długa podróż za dnia może nas wymęczyć bardziej niż dzieci. To co nam pomagało przetrwać dłuższe dziennie podróże, to czytanie książek, zabawy i dyskusje na temat rzeczy za oknem… i psiak. Muszę przyznać, że w naszym wypadku połączenie pies plus dzieci w podróży to coś idealnego.

Samolot
Zamiast jechać dzień i noc autem, możemy spędzić 1,5h w samolocie. Może uda nam się nawet trafić z lotem w drzemkę dziecka… chyba nie da się wymarzyć bardziej idealnej podróży. Marzy mi się tylko jeszcze żeby w Krakowie był taki parking jak koło lotnisko warszawa modlin . Dojechać swoim autem najbliżej jak się da do lotniska to jedno, a bezpieczne dowiezienie dzieci to drugie. Nawet dojeżdżając na lotnisko trzeba pamiętać o fotelikach samochodowych dla dzieci… to samo tyczy się powrotu. Dlatego idealnym rozwiązaniem jest parking długoterminowy w pobliżu lotniska. Nasze auto jest tam bezpieczne, podczas naszej nieobecności, a my nie mamy problemu z transportem dzieci na i z lotniska.

Pociąg
Jazda pociągiem to atrakcja sama w sobie. Całkiem spora swoboda ruchów, bo można się przejść z dzieckiem kawałek i rozprostować kości. Oboje rodziców jest w pełni do dyspozycji dzieci, więc i dzieciom lepiej i mama się nie zamęczy. W razie czego, można wybrać wagon sypialny i całą rodziną wygodnie przespać podróż, a na miejscu obudzić się wypoczętym.

My mimo wszystko najczęściej podróżujemy autem. Ze względu na dopasowanie czasowe jak i ilość dziecięcych gabarytów (wózek i klocki lego muszą być) najlepiej sprawdza się u nas auto. A Wy jak najchętniej podróżujecie z dziećmi?

Macierzyństwo… to Ci się przyda

Dzisiaj będzie co nieco o rzeczach, które mi wyjątkowo ułatwiają macierzyństwo. Dwójka czy trójka Brzdąców to całkiem fajne wyzwanie. Jak sobie jednak poradzić z taką rozbrykaną gromadką? Zdążyć na czas na umówione spotkanie? Ugotować obiad? Posprzątać?

Auto
Choć dla dzieci podróż tramwajem, autobusem czy pociągiem to olbrzymia frajda, nie wyobrażam sobie nie mieć auta przy więcej niż jednym dziecku. Nagła potrzeba do toalety, nie zatrzyma autobusu, ale kiedy Tata prowadzi to na pewno do toalety dotrzemy szybciej. Swoboda podróży małych i dużych, gdzie godzinę wyjazdu jak i postoje dopasowujemy do siebie… a tak na prawdę do dzieci. My podróżujemy na tyle często, że gdyby nasze auto spotkała dłuższa usterka to prędzej wypożyczyłabym auto w serwisie takim jak ten http://automaks.pl/ niż zrezygnowała z niego na dłuższy czas.

Thermomix
Urządzenie wielofunkcyjne dzięki, któremu nie przypalam obiadów. Przyznam się też, że nie lubię mieć ogromu brudnych naczyń, a dzięki thermomixowi jestem w stanie cały obiad zrobić w jednym naczyniu. Nie mam problemów z czasem, bo cały obiad robi się równocześnie i jest gotowy w tym samym czasie. Siadasz i jesz. Znając moje zabieganie i lenistwo, wiem że jest sporo dań, których nie chciałoby mi się robić tradycyjnymi metodami. Np. placki ziemniaczane, thermomix masę na placki ziemniaczane przygotowuje w 20s… smaży Mąż. A ja mam czas dla… dzieci. 😀

Rumba
Czyli odkurzacz, który sam odkurza. Jeszcze go nie mam ale to kolejny punkt na mojej liście ułatwiania sobie życia. Mając dzieci odkurzanie podłogi to czynność wykonywana minimum raz dziennie. Mimo iż moje dzieci są bardzo chętne do pomocy… to wiem, że wolałabym się z nimi bawić niż sprzątać. No i cóż… rumba jest zdecydowanie dokładniejsza w porządkach od rocznego dziecka.

A jakie są według Was rzeczy zdecydowanie usprawniające macierzyństwo?
A może sprawiłyście sobie jakieś urządzenie które nie spełniło Waszych oczekiwań albo wręcz przeciwnie, drobiazg, który przeszedł Wasze najśmielsze oczekiwania?

Zioła, które warto mieć w domu

Zioła i bogactwo z nich płynące może być momentami aż przytłaczające. Zwłaszcza jeśli ktoś tak jak ja miewa problemy z odróżnieniem kwiatka od chwasta. Na szczęście w dzisiejszych czasach nie musimy tej cud zieleninki zbierać samemu, bo od czego są sklepy zielarskie czy ze zdrową żywnością.

Jednak ziół jest wiele, bo i potrzeby są różne. A jak się w tym nie pogubić? Dzisiaj podzielę się z Wami kilkoma moimi ulubionymi bogactwami płynącymi z natury. Bo mając odpowiednie zioła w domu będziesz w stanie pomóc każdemu. Nawet dzieciom, kobietą w ciąży czy matką karmiącym, bo natura nikomu krzywdy nie zrobi. 😉

Melisa
To niepozorne ziółko jest chyba najczęściej wykorzystywane w naszym domu. Potrafi ukoić nerwy na tyle, że po ciężkim dniu nie odreagujesz na najbliższych. Pomaga przy zasypianiu… ileż razy dawałam ją dzieciom do picia żeby usnęły przede mną… to już nie jestem w stanie zliczyć. Melisa jest także pomocna w sprawach brzuszkowych. Jeśli dręczą nas problemy żołądkowe, gromadzenie się gazów i wzdęcia z tym związane, również warto sięgnąć po melisę, gdyż rozkurcza ona mięśnie gładkie jelit.

Rumianek
Ma bardzo dużo zastosowań. Pomaga rozjaśnić włosy i cerę. Jednak u nas najbardziej sprawdza się na wszelkiego rodzaju rany, obrzęki czy stłuczenia. Dzięki swojemu przeciwzapalnemu działaniu świetnie sprawdza się ran i oparzeń. Łagodzi stany zapalne na skórze, a inhalacje pomagają na zapalenia układu oddechowego.

Szałwia
Podstawa w leczeniu zapalenia gardła. Zapalenie gardła czy angina nie mają szans, kiedy przepłuczemy gardło naparem z szałwii. Naprawdę potrafi zdziałać cuda! Potrafi także pomóc przy zapaleniu piersi, zmniejszając laktacje. Szałwia wspiera prace całego układu trawiennego, zapobiegając biegunką i zaparciom.

Mięta
Świetnie sprawdzi się jako element orzeźwiający w letnich koktajlach i nie tylko. Jej kojące i przeciwzapalne właściwości sprawiają, że idealnie sprawdzi się ratując nas od opryszczki czy też obrzęków czy owrzodzeń. Mięta w kuchni potrafi także świetnie ubogacić smak potraw… nie bójmy się jej używać!

Wspieram akcje o bezpieczeństwie, czyli Blogerzy dla BezpiecznaJa

Dzisiaj będzie o bezpieczeństwie „na obcasach”. A dokładniej, pisać będę o akcji, która tyczy się bezpieczeństwa kobiet – BezpiecznaJa.

Czym dla mnie jest bezpieczeństwo?
Poczucie bezpieczeństwa jest dla mnie bardzo ważne, bo to dzięki niemu mogę spać spokojnie. Nie chodzi tutaj tylko o to aby czuć się bezpiecznie we własnym domu, zamkniętym na cztery spusty. Chodzi o to aby czuć się bezpiecznym zawsze i wszędzie, oraz móc zapewnić bezpieczeństwo swoim najbliższym. Nie jest to łatwe zadanie zwłaszcza gdy jest się kobietą. Jednak wierzę, że płeć piękna wcale nie jest taka słaba za jaką się ją uważa. Jeśli umiem wyczuć potencjalne zagrożenie, jestem w stanie go uniknąć. Jeśli jest już za późno i znalazłam się w zagrożeniu, nie poddając się lękowi jestem w stanie wyjść cało z opresji. Świadomość swoich możliwości to to co pozwala w krytycznych sytuacjach zachować jasność umysłu.

Bezpieczeństwo to poczucie, że mogę swobodnie wybrać się na spacer do parku… na zakupy… do miejsc gdzie gdzie potencjalnie czeka na nas najwięcej zagrożeń.

Ważne jest to aby umieć sobie z nim poradzić w sytuacjach niebezpiecznych, a najlepiej ich uniknąć. Dlatego właśnie powstała akcja „BezpiecznaJa„. Akcja mająca na celu uświadamianie nas kobiet o tym, że możemy czuć się bezpieczne. Uświadomić to, że mamy wpływ na własne życie i w momencie jego zagrożenia możemy je ocalić. Nie musimy być bierne, możemy działać, a nasze działania mogą ocalić nie tylko nas.

Do akcji zostałam zaproszona bezpośrednio przez BezpiecznaJa, za co serdecznie dziękuję. I bez wahania zdecydowałam się zostać Ambasadorką tej akcji.

Bezpieczeństwo kobiet jest ważne! Ty także możesz pomóc! Jak? już pisze…

„Chodzi o wspólną blogerską działalność charytatywną, wsparcie kobiecego projektu bezpłatnych szkoleń dla kobiet i nastolatek w zakresie prewencji przemocy i gwałtu, BezpiecznaJa. Projekt rozpoczyna obecnie ogólnopolską trasę bezpłatnych szkoleń w każdym mieście dla uczennic lokalnych szkół gimnazjalnych i średnich oraz osobno dla kobiet 18+. Na początek tego celu [20 szkoleń w 10 miastach] Stowarzyszenie FAIR IS zbiera środki poprzez akcje crowdfunding’ową [CF].
Szkolenie mocno rozwojowe, motywujące, budujące świadomość i siłę do zmiany swojego życia.
Cała akcja świetnie wpływa na PR bloga, a do tego powoduje zwiększenie odwiedzin.

Jak?

1. Każdy bloger i blogerka biorący udział we wspólnej akcji robią specjalny wpis na blogu.
Tytuł wpisu powinien zawierać zwrot: „Blogerzy dla BezpiecznaJa” oraz zawierać tę frazę w treści oraz słowach kluczowych żeby zwiększyć wyszukiwalność bloga po tej frazie. Szczególnie mocne działanie SEO na samym początku akcji, bo blog trafia w silniki googl’a jako jeden z początkowych i bardzo długo wyskakuje na pierwszych miejscach w wyszukiwarce.
Wpis musi tez zawierać aktywny link do akcji CF BezpiecznaJa [pomagam.im/BezpiecznaJa]

2. Stowarzyszenie FAIR IS umieszcza logo i link do każdego bloga biorącego udział w akcji [po przesłaniu do nas linku do wpisu oraz logo] na bezpośredniej stronie bezpiecznaja.pl w zakładce „wspierający / blogerzy”. Dodatkowo raz w tygodniu publikujemy na naszym FP link do zaktualizowanej zakładki. To samo zostanie umieszczone w zakładce Wspierający / Blogerzy na oficjalnej stronie Stowarzyszenia FAIR IS, które jest patronem akcji BezpiecznaJa. [fairis.pl]

W akcję włączają się również sportowcy i muzycy.

3. We wpisie powinna znaleźć się informacja o blogerze od którego wywodzi się akcja oraz zachęta dla czytelników i innych blogerów do wzięcia udziału w akcji. Oni również umieszczają u siebie we wpisie link do bloga, na którym trafili na akcję i zachęcają swoich czytelników. W ten sposób powstaje powiązana sieć linków.

4. Należy też napisać w kilku słowach „co rozumiesz przez „poczucie bezpieczeństwa”” lub „dlaczego uważasz, że bezpieczeństwo jest ważne.

5. Gdybyś dodatkowo zechciał/a wesprzeć akcje jakaś wpłatą, nawet 5 zł, warto wtedy zakładając konto na pomagam.im założyć od razu konto firmowe z nazwą bloga, podać w opisie link do niego, jakiś ciekawy opis i dać się poznać jako darczyńca dodatkowej grupie docelowej, która przegląda profile tych, którzy wspierają projekt. Pojawia sie wtedy od razu kolejny świetny, wysokowartościowy link prowadzący do Twojego bloga.

Kiedy Twój wpis powstanie, przyślij proszę link do niego oraz swoje logo na adres blogerzy@bezpiecznaja.pl”

Aparat ortodontyczny – czy warto?

Kiedy marzy nam się śliczny uśmiech, a nie jesteśmy jego szczęśliwymi posiadaczami, najpewniej wpiszemy w Google coś w stylu „ortodonta Kraków„. Jednak droga do celu jest dosyć długa. Czy warto się na nią zdecydować? Rozważając wszystkie za i przeciw, warto wziąść pod uwagę kilka czynników.

Czas

Aparat ortodontyczny to zdecydowanie decyzja długo terminowa. Średni czas noszenia aparatu na zębach to około 2,5 roku. Lepiej być pewnym że nie rozmyślimy się z niego po tygodniu.

Pocałunek

Nie da się ukryć że bliskość i czułość są w życiu ważne. Czy pocałunek traci na wartości kiedy my lub nasz Ukochany nosimy aparat na zębach? Nie! Ale bez aparatu całuję się zdecydowanie lepiej i przyjemniej.

Higiena

Dodatkowy czas na higiene jamy ustnej to to z czym również musimy się liczyć. Aparat ortodontyczny tworzy sporo przestrzeni, do której mogą się dostać nie porządane resztki jedzenia. Co za tym idzie… trzeba te wszystkie przestrzenie dokładnie czyścić.

Rodzaj aparatu

Najpopularniejszy i najskuteczniejszy aparat ortodontyczny to aparat na stałe. I o takim aparacie myślałam pisząc ten wpis. Aparat ortodontyczny zdejmowany to ciekawa alternatywa. Jednak  jego skuteczność zależy od naszej sumienności, a nasza wada zgryzu warunkuje to czy w ogóle taki aparat wchodzi w grę.
Każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby i cele. Jedni zrobią wszystko dla prostych ząbków, innych skutecznie zniechęci najmniejszy drobiazg. A Ty do której grupy należysz?

P.S. Nosiłem to wiem

Ten akapit będzie wpisem gościnnym – moim, czyli męża gospodyni tego bloga. Z bardzo prostego powodu – sam nosiłem przez lata aparat ortodontyczny… Więc co nieco o tym wiem.
Dlaczego zacząłeś nosić aparat?

No jak to? Bo miałem krzywe zęby! Nie było tragedii, ale dobrze też nie. I kiedy tylko rodzice zaproponowali mi jego noszenie, niewiele się zastanawiałem.

Czy nie miałeś oporów?

Nie. Akurat trafiłem na czas, kiedy noszenie aparatów… było po prostu w modzie. Sporo moich znajomych je miało, było to zupełnie normalne. Był to czas gimnazjum, więc nie było w tym nic dziwnego.

Czy nie żałowałeś?

Nie. Mimo, że nosiłem go dość długo (bo ponad 3 lata) uważam, że było warto. W końcu efekty widać aż po dziś dzień.

 

Na zakończenie dodam tylko, że kiedy poznałem Alicję… byłem akurat w ostatnich miesiącach noszenia aparatu. Więc ten akapit o pocałunkach… No cóż, myślę, że jest autentyczny.

Miłosz

Zakupy – wersja dla zabieganej Mamy

zakupyDzisiaj będziemy „robić” zakupy. Ale nie jakieś bajerandzkie… tylko te najważniejsze, podstawowe z odrobiną luksusu.
Czyli zakupy spożywcze (i nie tylko)… które kiedy stajesz się Mamą stają się całkiem niezłym wyzwaniem.
Stwierdzasz przygotuje się do nich, zrobię listę zakupów, będzie sprawniej. Nim skończysz wpisywać wszystkie produkty na listę co najmniej 10 razy usłyszysz
„MAMO!”…. a potem „A na czym to ja skończyłam?…”
Oczywiście jest na to sposób i to całkiem prosty. Jeśli lubisz promocje możesz je wcześniej „obczaić” w wolnej chwili. Np w  gazetce promocyjnej, no bo po co przepłacać :D. Dzieci w końcu pójdą spać a Ty będziesz miała chwilę na zakupy. Późno chodzą spać? Nie ma problemu… od czego jest internet i aplikacje!

Zakupy przez internet
Ta forma zakupów nie raz mnie ratowała:
– gdy dzieci były chore,
– kiedy mąż wyjechał na delegacje
– notorycznie pada od tygodnia

Jakość
Jeśli nie jesteś idealną znawczynią warzyw czy owoców i nie wiesz czym charakteryzuje się idealny dojrzały ananas czy granat… masz szczęście. Ktoś inny się zna i jeśli zamawiasz przez internet, możesz mieć pewność że twoje zakupy będą najwyższej jakości.

Zainspiruj się
Przecież na zakupach nie raz wpadają nam w oczy ciekawe rzeczy, które inspirują do czegoś ciekawego… to, że nie pójdziesz do sklepu nie zabiera Ci tego. Na www.gazetkapromocyjna.com.pl możemy znaleźć nie tylko gazetki promocyjne ale całe inspirujące magazyny jak np ta okazja.

Czas
Nie jednokrotnie nie mamy czasu zrobić listy zakupów czy spokojnie przejrzeć gazetki. Ale w ciągu dnia znajdzie się chwila… kiedy np dziecko zajmie się piaskiem w piaskownicy. Nie ma nic prostszego niż wziąć telefon i powrzucać do koszyka potrzebne rzeczy czy przeglądnąć gazetkę promocyjną.

Na bieżąco
To mój sprawdzony sposób. Kiedy coś mi się kończy czy widzę, że brakuje odrazu wpisuje na listę czy wrzucam do koszyka. Jedna rzecz zajmuje sekundę a zakupy jakby robią się same. Jak się uzbiera klikam kupuj i tyle.

Zakupy nie muszą być straszne! Mogą być łatwe i przyjemne!
A dzieci nie muszą wrzucać do koszyka wszystkiego co znajdą pod ręką 😉

„Pampiludki” (Asia Olejarczyk) … jak pokazać dziecku, że wiara jest fajna

Dzisiaj będzie o książeczkach, które mnie oczarowały i urzekły. Mowa tutaj o „Pampiludkach”. „Pampiludki” to książki, które z dziecięcą łatwością i prostotą, przybliżają najmłodszym trudne zagadnienia związane z wiarą. Każdy rodzic, którego dziecko przechodzi ten cudowny wiek „a dlaczego?”, zna doskonale możliwości swoich szarych komórek… a nasza pociecha wie jak je przegrzać. A co jeśli dodatkowo padnie na tematy związane z wiarą? Może akurat na mszy twój brzdąc wyłapie to jedno najtrudniejsze słowo jak np. Miłosierdzie czy łaska i będzie wierciło Ci dziurę w brzuchu, oczekując wyjaśnień i drążąc temat? A no właśnie. Jako rodzic nie możesz uciec od odpowiedzi (choć nie raz by się chciało), musisz stanąć na wysokości zadania. A co jeśli masz gorszy dzień i czujesz, że nie dasz rady? Nie martw się! Są Pampiludki! Pampiludki to cudowne stworzenia, którym wiara jest bardzo bliska, a dziecięcy świat to ich świat! Co za tym idzie… wiara przedstawiona w tak namacalny i dziecięcy sposób, że nie da się nie zrozumieć, nie da się zabłądzić! A Ty rodzicu odpocznij, dotykaj i łap wiarę razem z dzieckiem. Z Pampiludkami żaden temat nie jest straszny, za trudny czy przytłaczający. A Pampiludki to nie tylko książki. Jeśli zaglądniecie na ich fanpage na facebooku <klik> to zobaczycie, że ani przez chwilę nie próżnują. #NiedzielaDlaDzieci to co tygodniowe zadanie dla najmłodszych od Pampiludków. Odkąd Pampiludki zagościły w naszym domu stały się jego stałymi bywalcami. No ale o takie znajomości warto dbać 😉 Pampiludki w pełni mnie oczarowały im mogłabym o nich mówić godzinami… więc jeśli nie macie dość to zapraszam do videorecenzji 😉 W której standardowo nie zabrakło udziału moich Brzdąców 😉

„Moje Roboty” – Piżamorama

moje-roboty-piamorama-ruchomeilustracje-wytwrniaDzisiaj będzie o jednej z najbardziej niesamowitych książeczek dla dzieci jaką widziałam. „Moje Roboty” z serii piżamorama to książeczka, która nie tylko bawi i uczy… ona zaskakuje! Wykorzystując złudzenia optyczne bawi się z nami naszym własnym wzrokiem. Bawi i rozwija. Dzięki przeźroczystej planszy z drobnymi czarnymi paseczkami możemy poruszać robotami znajdującymi się w książce. Widzimy jak zazębiają się ich trybiki, jak mózg pracuje gdy myślą. Roboty są niesamowite, zabawne, ruszające się i w ogóle wow! Dodatkowo technika czarnych prążków była wykorzystywana także w optyce. Prążki były wyklorzystywane podczas ćwiczeń wzroku u dzieci. ktore miały problem z niedowidzeniem. co za tym idzie, roboty pomagają w prawidłowym rozwoju wzroku naszej pociechy. Świetnie sprawdzą się na wyjazdach, gdy chce dzieci odciąć na chwile od bajek i multimediów. Po co nam bajka skoro te roboty ruszają się jak w dobrej kreskówce. I to wszystko na nasze życzenie! Bo to my decydujemy kiedy obraz ożywa. Roboty pomagają dziecku dopracować ruch oko-ręka, czyli następstwo wizualne naszych ruchów. Dodatkowo książeczka zawiera zadania manualne. Czasem trzeba dorysować robota, naprawić go, pokolorować. Jeszcze nigdy nie spotkałam książeczki, która na tak nie wielu stronach mieściła aż tak wiele! To co robią roboty w tej książeczce ciężko opisać słowami… to trzeba zobaczyć! Dlatego podrzucam Wam link to recenzji w wersji video. Patrzcie i zachwycajcie się tak jak ja. Dużym plusem robotów jest także to, że potrafią dziecko zająć na baaardzo długo. Co nam rodzicom daje chwile spokoju, których zazwyczaj mamy w deficycie.

Jak wybrać strój kąpielowy?

Strój kąpielowy to jedna z niezbędnych rzeczy podczas wakacji. Morze, basen, jezioro… nie ważne co wybierzesz… musisz wyglądać obłędnie w stroju kąpielowym. Tylko jak wybrać strój idealny? No i dzisiaj będzie właśnie o tym. Każda z nas ma inną figurę, inne mankamenty ciała i inne potrzeby. Jednak na pewno istnieje idealny strój kąpielowy dla każdej z nas. Ja największą oferte strojów kąpielowych znalazłam na https://bikinarium.pl/ . Tak… jestem maniaczką zakupów internetowych.

Jednoczęściowy
jednoczesciowyPrzez długi czas zdecydowanie przeze mnie niedoceniany. Bo fakt jest taki, że równomiernej opalenizny nam nie zapewni, ale… No właśnie, jest idealny do wszelkiego rodzaju sportów wodnych. Zapewnia komfort, bo nie ma szans żeby nam się coś rozwiązało czy spadło. Dodatkowo to ochrona, przed otarciami, a nawet na zjeżdżalni można się skaleczyć. No i są idealne pod kamizelkę przy bardziej ekstremalnych sportach wodnych.

Niby jednoczęściowe
nibyjednonibyjednoc
No inaczej tego nie umiałam określić. Strój kąpielowy, który jest jedno częściowy, jednak odsłania plecy i boczki. Zasłania jedynie kluczową część brzucha, tą która może być naszą piętą Achillesową. Po porodzie, rozstępy i rozciągnięta skóra na brzuchu to zdecydowanie niezbyt apetyczny widok. Jednak jest szansa, że tego typu strój zasłoni wszystko co nie powinno być widoczne dla postronnych. Uwydatniając to wszystko co kobiece i piękne.

Dwuczęściowy
dwu1 dwu2 dwu3

Chyba najbardziej popularny aktualnie rodzaj stroju. Strój kąpielowy idealny do opalania i do sportów plażowych. Jednak jeśli planujemy wakacje nad morzem. Warto zaopatrzyć się w kilka różnych strojów. Różnych ze względu na ramiączka i kształt miseczki. Dzięki takiej różnorodności nasza opalenizna będzie maksymalnie równomierna.

Trzyczęściowy
trzyKiedy cenisz sobie różnorodność i wygodę. Fajna opcja nie tylko na plaże. Jeśli spędzasz wakacje w nadmorskim klimacie i doskwierający upał wręcz wymusza skąpy strój. Zawsze lepiej jest przejść się poza plażą w spodenkach od stroju niż w majtkach.