Krzesła barowe a dzieci

barek14No cóż, o wnętrzach pisałam Wam już jakiś czas temu… i tak, jak uprzedzałam temat powraca. Tym razem będzie o krzesłach. Ale nie byle jakich, bo mam na myśli krzesła barowe, które podobały mi się chyba od zawsze. Jednak patrząc jak mój kochany Mały Szkrab chce we wszystkim naśladować rodziców i nawet woli siedzieć już na normalnym ksześle niż w swoim foteliku… zastanawiam się czy moje marzenie o krzesłach barowych lepiej nie odłożyć do czasu aż dzieciaki nieco podrosną. Takie krzesła nie wydają mi się bezpieczne dla tak małych dzieci, ale z drugiej strony pamiętam jak byłam sama dzieckiem i siedzenie na takim wysokim krześle było dla mnie wielką frajdą. Puki co takiego krzesła na szczęście nie mam gdzie postawić, przez co problem rozwiązuje się sam. Co nie zmienia faktu, że poszukuje odpowiedzi czy te krzesła są bezpieczne dla dzieci? Mały brzdąc i tak się sam na nie nie wdrapie. Ale czy nie lepiej poczekać aż nie trzeba ich będzie uważnie pilnowąć jak będą na nim siedzieć?

Dom czy mieszkanie?

salonWiększość chyba młodych małżeństw zastanawiała się nad tym gdzie lepiej zamieszkać i co wybrać: dom czy mieszkanie. Wszystko ma swoje plusy i minusy, chodzi tylko o to, co dla nas liczy się bardziej. Wiadomo, że dom kojarzy nam się z miłym popołudniem, które możemy spędzić w ogrodzie. W ogrodzie, w którym możemy sobie postawić pawilon ogrodowy stalowy lub też inną altankę. Ale pamiętajmy, że o ten ogród trzeba regularnie dbać, trawnik sam się nie skosi. A kto ma na to czas i siły w dzisiejszym zabieganym świecie? Ja osobiście wybieram zdecydowanie mieszkanie. Dlaczego? To bardzo proste, cenię sobie wygodę. To, że mam wszędzie blisko. Większość rzeczy mogę załatwić tak na prawdę będąc z dzieckiem na spacerze. Mam blisko do rossmanna po pampersy, na pocztę po awizo, do przychodni na szczepienia z dzieckiem, do apteki, do kościoła… i tak mogłabym wymieniać niemal w nieskończoność. Cenie sobie swój czas i chce nim zarządzac mądrze, żeby mieć go jak najwięcej dla rodziny. Teraz kiedy jestem w ciaży, doceniem jeszcze bardziej to, że mam wszędzie blisko. Większość mojego życia spędziłam mieszkając w domu. Biorąc pod uwagę fakt, że nie miałam w tedy jeszcze auta, na dojazd gdziekolwiek musiałam sobie liczyć godzinę w jedną strone, pamiętać o której jeżdżą autobusy i dopasować się do nich. Nie jest to wygodne, a tym bardziej gdy ma się dziecko z którym początkowe wizyty u lekarza są dosyć częste. Teraz dodatkowo w ciąży jeszcze ja często chodze do lekarza i doceniam to, że do przychodni mam 5min. Każdy ma swoje priorytety. Ja cenie sobie swój czas i jak najwięcej chce go poświęcić rodzinie i właśnie dlatego wybieram mieszkanie. Ale kto wie, może jak odchowam dzieci zamarzy mi się domek z ogródkiem.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

photography_heroJakiś czas temu zmieniałam telefon i jak się okazało ze zmianą telefonu wiązała się utrat wszystkich dotychczasowych kontaków. Początkowo dosyc się tym przejęłam, no bo aż głupio jak ktoś do mnie będzie dzwonił a ja nie będe wiedziała kto to. Ale jak to się mówiło i tak też okazało się w moim przypadku: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dlaczego? Powiedzmy, że swego rodzaju zarządzanie kontaktami zawsze było dla mnie problemtyczne. Mimo iż od dawna już nie utrzymywałam z kimś kontaktu, dalej jego dane zajmowały miejsce w mojej książce telefonicznej. A ja, z przyczyn sentymentalnych lub innych jeszcze mniej zrozumiałych nie umiałam usunąć tego niepotrzebnego numeru. I strasznie się cieszę z utraty kontaków bo ten „delete” był mi potrzebny. Oczyścił się telefon i w końcu mam porządek w życiu. Odpowiednie numeru wylądowały w ulubionych i wszystko jest jasne. I tak w dzisiejszych czasach większość starych znajomych kontaktuje się ze mną przez facebooka. Ale ciekawa jestem, czy tylko ja mam takie problemy z utrzymaniem porządku w swoich kontaktach?

Akwarium roślinne… czyli ogródek inaczej

Ostatnio złapałam faze na zabawę w ogrodnika. I jak to bywa u mnie w takich przypadkach… cały czas szukam czegoś nowego. No i wpadłam na pomysł podwodnego ogródka. A dokładniej akwarium roślinnego czyli takiego poświęconego tylko i wyłącznie rośliną. Rośliny do akwarium wydają mi się bardzo ciekawe i ładne. A napewno nietypowe. Zwłaszcze, że gdy tworzy się taki podwodny ogrod skupiamy się na roślinach i na tym co zrobić aby żyło im się jak najlepiej. A one odwdzięczają nam się tworząc wspaniałą podwodną kraine która cieszy oko. Taki ogród wygląda jakjak z bajki. Taki podwodny ogród bardzo mi się podoba. Te piękne i niejednokrotnie dziwnie wyglądające podwodne rośliny poprostu mnie zachwycają. Niestety znam siebie i mój słomiany zapał. I coś czuje, że taki podwodny ogrodek nieco by mnie przerusł prędzej czy puźniej. Ale może kiedyś odważe się go założyć. Kto wie 😉 Z resztą sami zobacie… istne cuda <3
FullSizeRender (31)
FullSizeRender (30)

FullSizeRender (29)
FullSizeRender (28)

FullSizeRender (27)

Kiedy czas na drugie dziecko?

FullSizeRender (23)Kiedy czas na drugie dziecko? Chyba większość rodziców, którzy chcą miłością obdarzyć więcej niż jedno dziecko, prędzej czy później zacznie zadawać sobie to pytanie. Nie ma odpowiedzi uniwersalnej. Jedni będą woleli mieć dzieci „rok po roku”, żeby szybko mieć z głowy okres pieluchowy. Inni będą preferować większy odstęp czasu, na tyle by pierworodny/a mógł nieco bardziej pomóc przy kolejnym brzdącu. Dla mnie idealna różnica to 2-3 lata. Dlaczego?

1. Z doświadczenia wiem, że jest to różnica wieku, przy której rodzeństwo się dogaduję. Jest na tyle mała, że są w stanie znaleść wspólny język. I na tyle duża, że starsze będzie pomagać młodszemu.

2. Organizm Mamy jest w stanie zregenerować się na tyle, żeby druFullSizeRender (24)ga ciąża nie była zbyt dużym obciążeniem.

3. Kupujemy pampersy tylko dla najmłodszego, bo starsze jest już odpieluchowane (przynajmniej ja takie mam założenia).

4. Jeśli karmisz piersią, pierwszego brzdąca możesz karmić całkiem sporo. Maksymalnie wg zaleceń lekarza powinno się karmic maksymalnie do 20 tygodnia ciąży.

Nam się udało FullSizeRender (25)i różnica wieku wyniesie dokładnie 2 lata. Na drugie urodzinki Aniki powinniśmy mniej więcej wyjść ze szpitala z drugim brzdącem. Myśle, że każdy ma swój idealny czas na drugie dzieckie, zaplanowany albo i nie. Ten czas jest idealny dla nas. 😉

Mama to najlepszy agent specjalny

dumna_mamaStwierdzam, że bycie Mamą znacznie zwiększa wydolność naszego matczynego organizmu a zwłaszcza mózgu. Nie ważne czy bawisz się z dzieckiem czy akurat bawi sie ono samo a Ty masz chwilę dla siebie (którą najprawdopodbniej wykorzystasz na sprzątanie lub inne domowe obowiązki). Cały cały czas jeste czujna a twoje zmysły są wyostrzone. Nasłuchujesz czy dziecko grzecznie się bawi, czy już jest „za cicho”. Ocena ryzyka, każdej sytuacji i zabawy przebiega w twojej głowie już niemal automatyczne. Po pewnym czasie działasz już jak najlepiej wyszkolony agent specjalny. Jesteś wyszkolona w obserwacji i w działaniu. W wiązaniu ze sobą faktów i reagowaniu zanim nadejda opłakane skótki (i nie twoje łzy raczej mam tu na myśli). Jeśli jesteś Mamą, możesz być pewna, że jesteś najlepszym agentem specjalnym! I nie masz sobie równych! Tak… jesteś lepsza niż 007 😉

 

Mama zaczyna uczyć się języków… szalona

IMG_1884Kiedy jest się Mamą twoje obowiązki są nieco powiedzmy ograniczone. W kółko te same czynności i z czasem zaczyna czegoś brakować. Ja aktualnie przechodzę fazę „wspomnień szkolnych” i brakuje mi uczenia się. Sama nie mogę w to uwierzyć… ale jednak. Uczenie się jest dobre, rozwija i w ogóle, a nauka języków obcych może się przydac na wakacjach. Jak pomyślałam tak zrobiłam… zaczęłam się uczyć języków obcych. No dobra, może uczenie będzie za chwilkę. Póki co trochę sobię przypominam podstawy angielskiego z pomocą sprytnych aplikacji na telefon. Jak się nieIMG_1886 zraże to spróbuje się uczyć innych języków i kto wie, może za jakiś czas złapę fuche jako tlumacz polsko francuski. Nauka za pomocą aplikacji jest całkiem przyjemna, uczysz się kiedy i gdzie chcesz. To chyba to czego mi brakowało. Poczucia, że coś robię żeby się rozwijać. Ciekawe tylko czy mi przejdzię a może za jakiś czas będę nie tylko sobie IMG_1885przypomnać to co kiedyś się nauczyłam ale także uczyć nowy mniej znanych języków. Tak oto zaczełam uczyć się języków obcych. Choć z drugiej strony nigdy nie byłam dobra z języków obcych… co mnie tak naychnęło to ja sama nie wiem. Kto zrozumie Kobiete 😉

Życiowa inwentaryzacja

inwentaryzacjaRaz na jakiś czas, dobrze jest zrobić … hmmm…. inwentaryzacja … tak to dobre słowo. Inwentaryzacja. Podsumować to co było, przeanalizować błędy i podknięcia, wyciągnąć wnioski. I tak sobie myśląc dochodzę do wniosku, że kiedyś byłam bardziej… hmmm… empatyczna. Teraz z łatwością rozumiem ludzi, którzy mają podobne cele i idee, z pozostałymi jest już gorzej. Chciałam zostać żoną, mieć cudownego Męża, dzieci i robić w życiu to co mnie cieszy. I udało mi się, jestem żoną, mamą i blogerką. I nie wyobrażam sobie życia bez dzieci i męża. Ale wiem, że są kobiety które tego nie potrzebują, ale podświadomie nie umiem ich zrozumieć i jest mi ich poprostu żal. Nie umiem na nie patrzec jak na spełnione kobiety sukcesu. Takie jakby rozbicie… Mózg rozumiem, ale serce nie. Im bardziej ja jestem spełniona w życiu, tym trudniej jest mi zrozumieć, że komuś szczęście w życiu, może kojarzyć się z czymś zupelnie innym nić mnie. Czy Wy też tak macie?

Idealne wnętrze… czy takie istnieje?

wystroj-wnetrzKiedy wprowadziliśmy się do naszego mieszkanka zaraz po ślubie, sądziłam, że jest dla nas idealne. Miejsce znalazło się na wszystkie nasze rzeczy a nawet było go aż nadto. Gdy pojawiła się Anika, owszem zrobiło się nieco ciaśniej i musieliśmy troszkę przemeblować, ale się zmieściliśmy. Ale razem z Aniką pojawiły się zabawki… a potem jeszcze więcej zabawek i więcej. I coraz częściej w mojej głowie zaczęło pojawiać się pytanie „jak zaprojektować wnętrze?”. Jak zaprojektować je tak, żeby wszystko się zmieściło, ale też żeby każdy znalazł choć maleńki kącik dla siebie. Takie idealne wnętrze… tylko czy takie istnieje… i ile metrów kwadratowych na nie potrzeba. Wydaję mi się, że nieco więcej niż mamy do dyspozycji w tej chwili… przeprowadzka jest nieunikniona. Temat wnętrz i umeblowania, będzie pewnie jeszcze nie raz powracał. Będę szukać ciekawych rozwiązań i praktycznych pomysłów, zeby zaplanować idelny dom dla całej naszej (jeszcze) małej rodzinki. Dom, w którym każdy znajdzie swój kącik, który będzie do niego idealnie pasował stylem i kolorem, a to wszystko będzie tworzyło piękną i spójną całość. Takie mam marzenie i będę dążyć do jego realizacji. Mam nadzieję, że mi się to uda. A za wszelkie wskazówki i propozycje ciekawych i praktycznych rozwiązań będę wdzięczna. 🙂 Może ktoś z Was mnie zainspiruje. 😉

Baba za kierownicą… to nie takie straszne

bzkZazwyczaj kobieta za kierownicą źle się kojarzy, ale czy to naprawdę jest takie straszne jak kierowcą jest przedstawicielka płci pięknej? Może nie wiem co to są bębny hamulcowe czy poduszka silnika, ale jestem kierowcą, jestem kobietą i nie wstydzę się tego. Choć mój styl jazdy zdecydowanie różni się od męskiego, ale to dobrze. Sądzę, że gdyby wszyscy jeździli powiedzmy po męsku to na drogach byłaby jakaś masakra. Baba za kierownicą ma swoje plusy:

1. Nie spieszę się – Przez co chętnie umożliwiam wyprzedzenie mnie, czy też „wpuszczam” w korkach.

2. Łatwo przewidzieć co zrobię – Kierunkowskaz wrzucam na tyle wcześnie, że dla nikogo nie jest szokiem to co robię na drodze.

3. Nie blokuje parkingu – Parkowanie nie jest moją mocną stroną, ale nie wstydzę się poprosić o pomoc kogoś bardziej uzdolnionego w tej kwestii. 😉 (tak, mężczyźni parkują lepiej – zazwyczaj)

4. Moja trasa jest przemyślana – Czy nie zmieniam pasów jak szalona i nie ryje się w ostatniej chwili, żeby zmienić pas.

Mój styl jazdy jest płynny, spokojny i priorytetem jest bezpieczeństwo. Dlatego wole jeździć przez skrzyżowania z sygnalizacją świetlną i to najlepiej bezkolizyjną. Ale nie zapominam, że nie jestem sama na drodze i są również inni kierowcy, którzy mają inne priorytety jak np. szybko dostać się w dane miejsce. Jednak kultura na drodze drodze to podstawa, a kobieta nie jest gorszym kierowcą. Sądzę, że płeć piękna jest potrzebna za kółkiem, chociażby po to, żeby była swego rodzaju równowaga i harmonia.