Ślub to coś więcej…

Dzisiaj nieco bardziej osobiście, bo o małżeństwie. W czasach, gdy rozwody są według mnie zbyt popularne i zbyt częste, zastanawiam się, dlaczego tak jest. Dla mnie osobiście ślub to coś więcej, jest czymś bardzo osobistym, bo jest sakramentem, który małżonkowie udzielają sobie wzajemnie. To również decyzja i deklaracja, że i ja i współmałżonek dołożymy wszelkich starań, żeby nasze małżestwo było trwałe. Jest to sakrament tak wielki, że trzeba mieć świadomość, że tak na prawdę nie wiesz, na co się piszesz, nie wiesz co Was spotka i z jakimi problemami będziecie się borykać. Dlatego już na ślubie prosi się samego Boga o błogosławieństwo, o pomoc i wsparcie w tym wszystkim z czym będziecie musieli się zmierzyć a co może Was przerastać. Owszem, jest coś takiego jak ślub cywilny, czyli masa dokumentów prawnych. Ot, zmiana nazwiska czy zawarcie wspólnoty majątkowej. Ale prawdziwy ślub to nie są dokumenty, to jest to coś, co jest między Wami.

Rodzina to taka mała firma… a w firmie też trzeba odpoczywać

FullSizeRender (22)Ostatnio stwierdzam, że firma to idelane porównanie dla rodziny. Cechy wspólne to:
Szef- Głowa rodziny (zazwyczaj Mąż)
Pracownicy- w sumie to każdy członek rodziny
Szkolenia- no cóż, zwłaszcza dotyczą one naszych dzieci. Kto uczył nocnikowania ten wie co mam na myśli.
Księgowość- żeby się nie pogubić w papierach ostatnio się nawet zaczełam zastanawiać czy nie skorzystać z pomocy specjalnej firmy takiej jak ta-> http://finka.pl/
Cech wspólnych można się doszukiwać co nie miara. Ale to co jest ważne, że jak w każdej firmie cały zespół pracuje na jej sukces. Wszyscy razem się wspierają i motywują. A także co bardzo ważne, każdy ma chwile wytchnienia tylko dla siebie, czas na regeneracje. Czas wakacji to czas szczególny, kiedy możemy pomyśleć nie tylko o tym jak możemy sami odpocząć, ale także jak możemy odciążyć naszych najbliższych by i oni mogli odpocząć. Albo też jak pogłębić nasze relacje i więzi zapewniając rodzinie wspólny wypoczynek. I tego życze Wam wszystkim na te wakcje, aby Wasze „małe firmy”, były wypoczęte, zrelaksowane i prosperowały jak najlepiej.

 

Domek letniskowy? A może tylko działeczka?

IMG_1512Ostatnio coraz częściej myśle o domu. Bynajmniej moje zdanie w kwesti mieszkaniowej się nie zmieniło i nadal wybieram mieszkanie. Jednak domek letniskowy jest bardzo kuszącą opcją. Zwłaszcza, że aktualnie wypoczywamy na wsi i dostrzegam coraz więcej zalet takiego domku na wakacje.

Jesteś u siebie, więc przyjerzdzasz kiedy chcesz i możesz zaprosić tutaj swoich znajomych.

Dziecko nie czuje tu się obco, jest to dla niego znajome miejsce więc nie ma problemów z zasypianiem. A nawet dzięki świerzemu powietrzu zasypia lepie.

Świerze powietrze wzmaga apetyt i każdy chętnie zajada, nawet niejadki. Dostęp do mleka prosto od krowy, białego sera i innych mlecznych produktów na naturalnych recepturach.

Choć mamy domek letniskowy w górach, to czasem marzy mi się domek FullSizeRender (13)letniskowy nad jakimś jeziorem. Tak, żeby móc popływać kajakiem i pomoczyć nóżki. Jak znaleść takie idealny nad wodny domek na lato… no cóż, można skorzystać z pomocy firmy takiej jak ta -> http://www.jestem-rentierem.pl/ albo szukać samemu. Nam ten problem nieco odpada bo mamy nad wodną działke do zagospodarowania. Ale teraz rodzą się inne pytania. Budować domek? A jak tak to jaki? A może lepiej kupić kamperai być nieco bardziej mobilnym? A jakby tak jeździć tam pod namiot od czasu do czasu i zrobić coś bardziej na kształt obozu przetrwania dla dzieciaków? Pomysłów rodzi się coraz więcej i coraz więcej ciekawych rozwiązań wpada nam do głowy. Na czym stanie koniec końców nie wiem. Ale napewno na te decyzje mamy jeszcze troche czasu. Może poczekam aż Anika będzie mogła się wypowiedzie nieco badziej w tej kwestii. 😀

Podróże z dzieckiem- co wybrać?

bzkChyba, każdy kto planuje dalszą podróż z dzieckiem zastanawia się jaki środek transportu wybrać, aby dostać się do celu z nie poszarpanymi nerwami. Już rok temu jadac na Chorwacje „przerabialiśmy” ten temat i w tedy zdecydowaliśmy się na podróż samochodem. I powiem szczerze, że był to strzał w dziesiątke. W tedy półroczna Anika przespała nam niemal całą drogę w aucie bez najmniejszych problemów. A sama podróż była już ciekawą przygodą zapowiadającą udane wakacje. W tym roku myśleliśmy, że wybierzemy się samolotem. Zamiast kilkunastogodzinnej jazdy miała być godzina lotu. Z racji, iż Anika ma zaledwie jedną drzemkę w ciągu dnia, wydawało się to sensowne. A może akurat uda się trafić z jej drzemką na czas lotu? Auto można zostawić na strzeżonym parkingu w pobliżu lotniska takim jak tu -> http://modlinparking.pl/ . I bez obaw delektować się lotem i wakacjami. Nasze plany jednak musiały ulec zmianie ze względu na mnie, a właściwie to na bobasa, który rośnie pod moim serduszkiem. Ciąża wykluczyła podróż samolotem. I co teraz? Rezygnować z wakacji? Postanowiliśmy znowu zdecydować się na podróż autem. Jednak tym razem dokładniej planujemy tę podróż czasowy:

Wyjazd- tak, żeby wpasować się w popłudniową drzemkę Aniki

Przerwa obiadowo kolacyjna – jak Anisia się obudzi i będzie miała zdecydowanie dość jazdy, zrobimy dłuższy postuj na posiłek.

Zabawy samochodowe- nawet nie licze, że i tym razem Nisia prześpi całą podróż więc przygotowuje się na samochodowe zabawy. Ewentualnie weźniemy od Dzidków psa i posadzimy Anice na kolanach… póki co zawsze działało, godzina śmiechu murowana. A jak to zacznie zawodzić, Anika przesiądzie się do Dziadków. Tak, podróż z Dziadkami na wakacje to duuuża pomoc.

Noc- spędzona na pokonywaniu znacznej części trasy, w trakcie gdy dziecko sobie spokojnie śpi. W razie czego kierowcy też mogą się zmieniać.
FullSizeRender (23)
Prom- zanim załapiemy się na pierwszy prom, wszyscy zdąrzą się zdrzemnąć choć chwile w aucie. Może nawet uda nam się załapaćna krótki spacer po mieście. A na promie Anika będzie mogła się w końcu „wyszaleć” i rozprostować nóżki.

No i jesteśmy u celu. Po wysiadce z promu dotarcie do naszego zakwaterowani to już tylko chwilka, więc myśle, że nie będzie z tym większych problemów. Zostaje nam delektować więc słońcem, morzem i poprostu odpoczywać. Takie są plany, a jak ta podróż wyjdzie nam w rzeczywistości to się dopiero okaże. A Wy jak planujecie się wybrać na wakacje?

Aktywne wakacje… czyli jakie?

Z racji zbliżającego się wakacyjnego wyjazdu na Chorwację, coraz częściej o nim myślę. Nie tylko o tym, jak spakować siebie, męża i córcie tak, żeby nie zapomniec niczego kluczowego, ale chyba przede wszytskim o tym wszystkim, co tam się będzie działo. A będzie działo się dużo. Nie, nie mam tu na myślu dużo windsurfer-01-pd-500x333zwiedzania i pływania… choć to też, żeby nie było. Mam tu na myśli wszystkie sporty wodne, niejednokrotnie dla mnie zbyt ekstremalnie a w aktualnym stanie nawet wykluczone. Z jednej strony nic specjalnego, wyjazdy sportowe przecież nie są nowością, są nawet specjalne firmy zajmujące się organizacją takich wyjazdów, jak np. taka jak ta-> http://naferie.pl/ . Ale dla mnie te aktywne wakacje to coś zupełnie innego. Dlaczego? Bo po pierwsze i chyba najważniejsze, jedziemy tam całkiem sporą, bo kilkunasto-osobową ekipą. Ekipą, która składa się z najbliższej rodziny i dobrych narty_wodneprzyjaciół, co oznacza sporo łapek do zajęcią się Aniką, co w konsekwencji prowadzi do tego co kluczowe… MOŻEMY ODPOCZĄĆ. I naprawdę, każdym rodzicom, z całego serca życzę takiego wyjazdu. Dodatkowymi atrakcjami są winsurfing, kneeboard, narty wodne, wakeboard… i coś tam jeszcze, ale już nie pamiętam nazwy tego wszystkiego. W każdym razie moc atrakcji. I jak tu się nie ee59e128ekscytowac takim wyjazdem. Mimo, iż  plan przełamywania moich wodnych lęków będzie musiał poczekać do następnego lata, nie mogę się doczekać tych wszystkich zdjęć, które będę robić. No i oczywiście nieograniczonej przestrzeni wodnej do zaspokojenia mojej niepochamowanej pływackiej żądzy 😀 Tego typu wakacje polecam każdemu, bo każdy znajdzie na nich coś dla siebie. Nie ważne, czy lubisz sporty mniej lub bardziej ekstremalne, a może wolisz powygrzewać się w słonku, albo spokojnie popływać, dla każdego znajdzie się coś dobrego… nawet dla wędkarzy i nurków 😉

Bycie Mamą to ciągłę doskonalenie się

dumna_mamaKażdy z nas w mniejszym, lub większym stopniu stara się rozwijać i doskonalić samego siebie. Można to robić na wiele sposobów jak np. korzystać z pomocy firm do tego przeznaczonych takich jak ta -> http://www.e-opex.pl/ . Kiedyś wydawało mi się, że robiłam wiele rzeczy w kierunku rozwoju i doskonalenia samej siebie i wydawało mi się, że gdy zaczełam być Mamą to wszystko nieco przystopowało. Teraz jednak widze, że nic a nic nie przystopowało, a wręcz przeciwnie, nabrało olbrzymiego rozpędu. Może nieco zmieniły się kategoreie w których się rozwijam, na bardziej rodzinno-domowo-parentingowe, jednak jak wspominam jak wyglądało moje życie kiedyś widze, że zrobiłam olbrzymi postęp. Zwłaszcza jeśli chodzi o organizacje i zarządzanie własnym czasem. Bycie Mamą nie motywuje do rozwoju, ono rozwija samo w sobie. Dopiero po pewnym czasie zauwarzysz, że odnalazłaś sposób na szybsze i sprawniejsze posprzatanie, czy ugotowanie obiadu, a przy tym wszystkim dziecko Ci pomaga, uznając wszystko za świetną zabawe. Niby nic, ale ile czasu przy tym zaoszczędzasz dla siebie, kiedy nie musisz robić wszystkiego gdy dziecko śpi. Zaoszczędzasz czas, który możesz wykorzystać na poleniuchowanie lub na robienie tego co lubisz, albo na rozwój w ulubiony i świadomy sposób.

Żoną muzyka być #umeblowanie

emot-2BmuzykBycie żoną muzyka nie zawsze jest łatwe. Bywa interesujące, dziwne i… specyficzne. Ale mając muzyka za męża musisz być gotowa nie tylko na wspólne mieszkanie, ale także na wkład męża w jego wystrój. Umeblowanie muzyczne może mieć różne style, od żyrandolu w kształcie klucza wiolinowego, poprzez szklany stół w nutki, a na kolorowych wytłumieniach na ścianie kończąć. Ale jest coś, co łączy każde muzyczne wnętrze… a mam tu na myśli nagłośnienie. Jedna prosta zasada – wszędzie musisz móc słuchać dobrej muzyki. Tak, ta zasada obejmuje też kibelek. I… tak, dobrze myślisz: dwa głośniki komputerowe nie wystarczą. Musisz być gotowa na porządne głośnikowe zakupy (np. w takim sklepie jak ten -> http://www.sklep.bestaudio.pl/sprzet-audio/kolumny-glosnikowe/kolumny-podstawkowe/ ) Nie denerwuj się tym, że trzeba będzie kuć ściany, żeby połączyć wszystkie głośniki i resztę sprzętu kabelkami. Możesz wyjść na czas tego rozgardiaszu na spacer (jest to chyba nawet wskazane). Choć przy tym całym nagłaśnianiu jest sporo zachodu to muszę przyznać, że to jest jedna z olbrzymich zalet bycia żoną muzyka. Romantyczna muzyka rozchodząca się delikatnie po całym domu… reszty chyba już nie muszę dopisywać. Niech zadziała Wasza wyobraźnia. 😉