Zima… jest bliżej niż myślisz!

narty_i_snowboardOstanio zaczęłam się zastanawiać nad zimą. Choć początkowo moje myśli krążyły wokół porodu i tego co będzie po nim, szybko poszybowały gdzie indziej. Moja nauka jazdy na nartach przebiega z rocznymi przerwami, jeden sezon się uczę, następny jestem w ciąży/rodzę… ostatnio się uczyłam, więc teraz przypada mi na ten sezon rodzenie. 😀 O męża się nie martwię, jak będzie chciał to wyskoczy gdzieś na jakiś niedaleki stok (tak, żeby zdąrzył dojechac jakbym przypadkiem zaczeła rodzić). Tylko co z Aniką? W zeszłym roku jeździła z nami na nartach w nosidle. Teraz pewnie mogłaby już próbować sama. Jednak na obozy zimowe 2016 jest jeszcze raczej za mała. Więc będzie musiała się zdać na kurs indywidualny pod okiem profesjonalnego instruktora (czyt. Taty). A jak oni będą się szkolić, ja będę miała chwile dla siebie. Plan idealny prawda? 😉 Oni się wyszaleją, ja odpocznę i wszyscy będą szczęśliwi. Ciekawe tylko czy moj plan wypali. 😀

Targi Książki po mojemu

targi 1Zawsze lubiłam czytać, a ponieważ mieszkam w Krakowie, Targi Książki była dla mnie swego rodzaju imprezom obowiązkową. Co roku znajdywałam chociaż chwilkę aby tam zaglądnąć. Jednak odkąd jestem żoną i mama, sporo się zmieniło w kwestii mojego gustu literackiego jak i zapotrzebowań. Teraz na Targi jeździmy całą rodziną i priorytetem jest to aby każdy znalazł coś dla siebie. Kiedyś Targi Książki kojarzyły mi się tylko z książkami (jak sama nazwa zresztą sugeruje). Aktualnie Targi to coś więcej. Nie musisz być molem książkowym aby poczuć się tam jak ryba w wodzie. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Są wspaniale wydane gry planszowe, kreatywne zabawki dla dzieci, gadżety książkowe i nie tylko. Oprócz odwiedzenia swoich ulubionych stoisk, można także spotkać autora twoich najukochańszych książek i poprosić o autograf w książce, a nawet zdjęcie. Na targach czekają na nas różne spotkania dodatkowe (cały spis tutaj) no i oczywiście ciekawe promocje. Ja osobiście Targi traktuje jako swego rodzaju „szał zakupów”… tak, przez te kilka dni w ogóle się nie ograniczam w kwestii kupowania książek, gadżetów, zabawek. Ale jest to też chwilka, kiedy poznaje nowe ksiazka targiwydawnictwa i autorów, jest to kilka dnia poświęconych odkrywaniu nowych dotąd mi nieznanych rejonów literatury i jej pochodnym. Kto będzie na Targach, możecie sprawdzić tutaj i od razu pobrać sobie mapkę, aby się nie zgubić. Ja osobiście od razu Was uprzedzam, że Targi Książek to impreza na, którą czekam od dłuższego czasu i możecie się spodziewać krótkiej serii z nimi związanej. Kogo według mnie warto odwiedzić na Targach Książki? O tym właśnie przygotuje kilka wpisów. Póki co, do targów został jeszcze miesiąc, więc mam nadzieję, że wytrwam.

Wygodnie w ciąży – to możliwe!

Gdy byłam w pierwszej ciąży czułam się świetnie i nie narzekałam… ale dużo spałam. Dlaczego? Chyba głównie dlatego, że nie do końca byłam w stanie odpowiednio się zregenerować w nocy, bo spory brzuszek nie pozwalał mi się wygodnie ułożyć. Dlatego w drugiej ciąży postanowiłam z tym zawalczyć. Wątpiłam aby mała Anika dała mi trochę luzu i czasu na sen w tedy kiedy ja bym tego chciała. I szczęśliwym trafem dostałam się do sklepu Poofi gdzie znalazłam poduchę dla ciężarnych. Poduchę, która przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Jestem wyspana, wypoczęta i pełna energii. A co ta poduszka ma w sobie takiego niezwykłego? Nie wiem (podejrzewam, że to jakieś czary) ale wymienię Wam kilka jej nie wątpliwych zalet.
FullSizeRender (8)

Wielkość
No cóż, w tym wypadku rozmiar ma znaczenie. Poduszka ciążowa Poofi jest po prostu olbrzymia! Ma kształt dziewiątki, dzięki czemu jest w stanie całą Cię „objąć” i utulić do snu. Podpiera rosnący brzuszek, odpowiednio wypełnia przestrzeń przy wyginającym się kręgosłupie oraz odciąża biorą. Jednym słowem pełny komfort.
FullSizeRender (7)

Dwa rodzaje wypełnienia
Poduszka choć jedna składa się z dwóch części. Twardszej, której miejsce jest między nogami. Idealnie separuje nam nogi odciążając tym samym biodra. Dzięki twardszemu wypełnieniu tak łatwo się nie spłaszczy, właściwie to wcale tego nie zrobi. Miększa część poduszki ma za zadanie idealnie dopasować się do naszego ciała, które w trakcie ciąży bardzo się zmienia. Jeśli uznamy, że poduszka jest dla nas nieco za twarda, nie ma problemu, same może wyjąć nieco wypełnienia. Dzięki najwyższej jakości poduszka nie odkształca się i nie robi się bardziej płaska pod naciskiem naszego ciała.
IMG_2415

Mobilność
Poduszka choć duża, da się łatwo spakować do poręcznego pokrowca. Jednak jeśli udajesz się w dłuższą podróż będzie ona nie zastąpiona także w samochodzie. Ja sama podejrzewam, że gdyby nie ta poduszka nie przetrwałabym wakacyjnej podróży. Choć fotele samochodowe mamy wygodne, nie są one kształtem przystosowane do ciała kobiety w ciąży (chyba żaden fotel nie jest). Ale dzięki poduszce, mogłam się wygodnie ułożyć, a nawet zdrzemnąć i obudzić się wypoczętą! A zawsze spanie w samochodzie kojarzyło mi się z tym, że budzę się mniej lub bardziej „połamana”.
IMG_2412Leżenie na brzuchu
Choć spanie na brzuchu musiałam wykluczyć w miarę wcześnie jak dla mnie (biorąc pod uwagę, że kiedyś byłam w stanie przespać na brzuchu całą noc). Dzięki poduszce Poofi nie do końca musiałam rezygnować z leżenia na brzuchu. Dzięki temu, że z części poduszki mogłam sobie zrobić swego rodzaju gniazdko na brzuszek, mogłam tą pozycją się jeszcze troszke podelektować. Dzięki czemu rezygnacja z mojej ulubionej pozycji – leżenia na brzuszku, nie była tak drastyczna i przebiegła bardzo plynnnie i bez zbędnego płaczu.

Materiał
No cóż, nie da się ukryć, że poduszka jest wykonana z najlepszych materiałów i z największą dbałością o szczegóły. Ja wybrała opcje z pokrowcem Minky, który jest tak milutki, że mogłabym się do niego cały czas przytulać. Ta miękkość daje mi olbrzymie odprężenie. W razie zabrudzenia bez problemu możemy ściągnąć pokrowiec i wyprać w pralce. I tu powiem szczerze byłam zachwycona, bo zamek, choć jest długi niemal jak sama poduszka, jest perfekcyjnie schowany. Nie ma szans abyśmy obudziły się w środku nocy, bo poczujemy zimny zamek. Jest tak niewidoczny jakby go faktycznie nie było.
IMG_2273

Nie tylko do spania
Choć do spania poduszki używam zawsze, przydaje mi się ona znacznie częściej. Kiedy? 
#Gdy oglądam film zwijam ją odpowiednio aby mieć wygodne siedzenie.
#Gdy usypiam Anike, poduszka pełni funkcje przytulająco odciążającą. Anika wsuwa się do mnie do poduszki i jest nam obu wygodnie.
#Jako kojec dla śpiącego dziecka podczas drzemki. (Na wakacjach niezastąpiona)
#Da się nią owinąć tak, iż pełni funkcje poduszki do karmienia
#Daje odpoczynek w ciągu dnia. Nie muszę iść spać, wystarczy chwile w niej posiedzieć/poleżeć i już to daje niesamowicie wiele.

Minusy?
Musisz być gotowa na to, że ta poduszka jest tak wygodna i przyjemna w dotyku, że każdy będzie Ci ja podbierał w wolnej chwili. Ja gdy tylko wstanę rano z łóżka, to ani się obejrzę, a mój Mąż już sobie przywłaszcza moją poduchę. O Anice już nie wspomnę (nieraz traktuje ją jak Misia i się do niej wtula). Jedynie mam nadzieje, że za jakiś czas będzie można dokupić do tej poduszki dodatkowe pokrowce. 

Podsumowując – Nie sądziłam, że w ciąży może być tak wygodnie! Dziękuję Poofi! 😉

Sklep sklepowi nie równy

dumna_mamaOstatnio doszłam do wniosku, że potrzebuje jakiejś bazy danych albo spisu ulubionych sklepów. Dlaczego? Jestem maniaczką kupowania przez internet. A najczęściej zdarza mi się kupować z pomocą allegro. Niestety  nie raz mi się zdarza, że po jakimś czasie od zakupu chce go komuś polecić lub ktoś pyta mnie o radę gdzie kupić daną rzecza, a ja niestety nie pamiętam. A co najgorsza nawet nie jestem w stanie znaleść tej informacji na mailu (za dużo spamu mi chyba przychodzi). Wiem, że są profesjonalne firmy zajmujące się zarządzaniem kontaktami np ta http://www.chromecrm.com/. Jednak ja potrzebuje czegoś zdecydowanie mniej zaawansowanego i nieco bardziej tradycyjnego. Więc ogranicze się do ładnego notesu i długopisu. Stworze piękną tabelke i będe zapisywać. Jedyny problem polega na tym skąd mam wiedzieć, że dany sklep jest warty zapisania w niej. Zdecyowanie chce mieć zapisane tylko sklepy te najlepsze z najlepszych. Ale jak już się jakiś sklep znajdzie w mojej „tabelce” będe miała pewność, że mogę go w ciemno polecać i sama pewnie jeszcze nie raz do niego zaglądne.

Blogerem być… czyli blogowanie i słów kilka o nim

blogDzisiaj będzie co nieco o blogowaniu ale tak nie do końca. Pamiętam kiedy stawiałam swoje pierwsze „kroki” w blogosferze, kiedy przenosiłam się na wordpressa i tak dalej. Blogowanie to pasja to sposób wyrażania siebie, ale nie tylko. My rozwijamy swojego bloga a on rozwija nas. Kiedy tworzymy swoją własną witryne internetową możemy skorzystać z gotowych już rozwiązań, które oferują różne firmy np taka http://combeenut.pl/, ale możemy też sami szukać, dokształcać się. I kiedy w końcu nadchodzi taki moment, że zgłaszamy się do profesjonalistów nie jesteśmy już tacy zieloni, wiemy z czym sobie nie radzimy i czego oczekujemy. I wiemy, że gdyby nie nasz blog najpewniej nigdy w życiu nie dowiedzielibysmy się wielu ciekawych i trudnych rzeczy związanych z siecią, social mediami, promocją w sieci i tak dalej. I właśnie dlatego trzymam kciuki za każdego początkującego blogera i mam nadzieje, że nie braknie mu sił i wytrwałosi w samorealizacji i doskonaleniu się. Powodzenia!

GPS- a co jeśli go zabraknie?

foto_9

Jakiś czas temu pisałam Wam, że nie wyobrażam sobie dalszej podróży bez GPSa. Kiedyś GPS to było osobne urządzenie, teraz jest to system czy aplikacja na telefon, które spokojnie możemy nabyć drogą elektroniczną chociażby tutaj http://www.gpsguardian.pl/. No właśnie, a co jeśli nagle zepsuje nam się telefon na którym jest owa magiczna aplikacja GPS, a my jesteśmy niemal na drugim krańcu ziemi? No cóż, można śmiało stwierdzić, że jesteśmy w pupie. Albo zacząć myśleć i kombinować. I w tym miejscu muszę podziękować Bogu, za Wifi. Gdyby nie ono i parę innych rzeczy, nie udałoby nam się wrócić do domu. Niby GPS jest na telefonie i moim i Męża. Ale do drogi przygotowaliśmy tylko telefon Męża, więc jak się domyślacie to jego telefon odmówił posłuszeństwa. I co teraz? Na szczęście mój telefon też jest na tyle sprytny, że z pomocą Małżonka ogarnął sytuacje. Jednak gdyby nie Wifi nie udałoby nam się pobrać kluczowej części GPSa czyli map. Czego uczy nasza historia? Nie ważne kto jest głową rodziny i „przewodzi” rodzinnemu stadu, bo małżeństwo to jedność i oba telefony i GPSy trzeba szykować do drogi tak samo. Amen.

Aktywnie w ciąży nieco inaczej

nutkiTym czego mi najbardziej brakuje w ciąży to ćwiczenia. Nie żebym nie ćwiczyła w ciąży, jednak ćwiczenia dla ciężarnych są lekkie, a mnie brakuje takiego typowego wycisku. Kiedy daje z siebie 200% i czuje, że żyje. Chyba jestem uzależniona od ćwiczeń. Do tego stopnia, że nie raz poprostu siadam i przeglądam sklepy takie jak ten http://sklep-luz.pl/ i szukam już jakich ciekawych rzeczy, które pomogą mi wrócić do formy po ciąży. Ale jedną z aktywności, która bardzo mi przypadła do gustu w tej ciąży to rekreacyjne chodzenie po górach. Oczywiście nie za wysokich i nie za stromych, tylko takich wsam raz na moje możliwości. Tym bardziej, że i Mąż i Córeczka chętnie mi towarzyszą w takich wyprawach. A to nie lada wyczyn z ich strony biorąc pod uwagę, że Miłosz musi wszystko dzwigać na swoich plecach (łącznie z dzieckiem) aby odciążyć ciężarną Żonę :D. I jest pewna wyprawa w góry, której już nie mogę się doczekać. Wyprawa nie banalna, nieco dziwna i mega pozytywna. Otóż, chór w którym śpiewam razem z Mężem, ma nietypową tradycje. Zawsze z początkiem roku szkolnego wybieramy się całą chóralną ekipą zdobyć jeden górski szczyt. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na szczycie dajemy koncert. Cała orkiestra i chórzyście na galowo na szczycie góry, dający koncert. To jest coś! I aby rozwiać wszelkie wąpliwości, tak sami wynosimy na szczyt wszystkie instrumenty, pulpity i stroje. Czyste szaleństwo! Takie moje „aktywnie w ciąży” nieco inaczej, trochę bardziej szalenie. 😉

Jakie kosmetyki nad morze?

Choć zaczoł się już rok szkolny ja myślami nadal trzymam się wakacji. A właściwie to one też się mnie jeszcze troche trzymają. Dlaczego? Bo choć wypoczęłam, to morska woda i słońce pozostawiły ślady na mojej skórze i włosach i to nie tylko w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Tak więc, dzisiaj będzie o tym, że wyjerzdzając na wakacje należy pamiętać nie tylko o ubezpieczeniu w firmie takiej jak ta http://proagents.pl/ , ale przede wszystkim o odpowiednich kosmetykach. Jakie kosmetyki nad morze? Na podstawie własnych doświadczeń (i nie tylko), oto o jakie kosmetyki radzę się zatroszczyć nad morzem.

Filtry UV
ziajka-emulsja-wodoodpor_42Rzecz chyba najbardziej oczywista. Każdy z nas ma inną skóre z innymi skłonnościami do opalania, dlatego filtry UV należy dobierać rozważnie. Warto pamiętać jednak aby wziąść ze sobą chociarz jeden filtr 50spf dla dzieci. My korzystaliśmy z filtra 50spf dla dzieci z ziaji. Filtry dla dzieci oprucz wysokiego spf, charakteryzują się naprawdę dobrą wodoodpornością i ponadprzeciętną ochroną skóry. Taki krem jest idealny nie tylko do wrażliwej skóry dziecka ale także na znamiona (chyba nikt nie chce mieć czerniaka ;P) oraz na miejsca, które „spaliliśmy” na słońcu. Warstwa ochronna, którą tworzy filtr dziecięcy pozwala aby miejsca już cierpiące mogły się spokojnie goić bez ryzyka zaostrzania tego stanu.

Balsam po opalaniu
garnierOsobiście zamiast balsamu który ma dopisek „po opalaniu” radzę wziąść nieco bardziej sprawdzony balsam. Najlepiej sprawdzi się balsam do skury bardzo suchej, jeśli mamy jakiś wcześniej przez nas sprawdzony i wypróbowany to najlpiej właśnie jego zabrać ze sobą. U nas najlepiej sprawdzał się garnier do skóry bardzo suchej (ten czerwony). Muszę przyznać, że jak wiedziałam, że jest świetny, to na wakacjach poprostu działał cuda.

Szampon i odżywka do włosów
isana_professional_oil_careMorska woda i słońce potrafią zrobic niezły sajgon na głowie. Wysuszają, niszczą, rozdwajają… aż po pewnym czasie zamiast włosów mamy siano. Jak temu zapobiec? Mój sposób to szampon i odżywka do włosów z serii oil. Kto choc raz słyszał o olejowaniu, może domyślac sie o co chodzi. Oleje potrafią zdziałać cuda na włosach. Niesamowicie nawilżają i regenerują. Nie każdy znajdzie czas na wakacjach aby poddawać włosy olejowaniu. Ale ja widzę po moich włosachjak wiele potrafią dać kosmetyki z olejami. U mnie najlepiej sprawdziła się seria Isana Professional OIL CARE.

Żel pod prysznic
dove-plyn-do-kapieli-500-ml-indulging-cream-carry-bathMimo iż co chwila się balsamujemy i staramy się nawilżyć naszą skórę, czasem może ona potrzebować czegoś więcej. Większość płynów i żelów pod prysznic zawiera SLS dzięki czemu fajnie się pienią i super wysuszają skóre. Dla większego komfortu naszej skóry zwłaszcza w niesprzyjających nad morskich warunkach polecam Płyn do kompieli DAVE. Może słabiej się pieni ale już kompiel jest łagodzeniem i nawilżeniem dla naszej skóry.

Jak przygotować siebie i auto do podróży

bzkOstatnio pisałam o tym jak przetrwać długą podróż autem z dzieckiem. Dzisiaj napisze o tym jak przygotować auto do podróży tak, abyśmy czuli się spokojni. Jestem kobietą i choć nie do końca wiem gdzie są bębny hamulcowe mam nadzieje, że komuś przyda się kilka moich wskazówek. A oto one

Przegląd
Na około 4-3 tygodnie przed planowanym wyjazdem, warto oddać auto do mechanika. Najlepiej jeśli mamy jakiegoś zaufanego mechanika. Uprzedzić go, że planujemy dłuższą podróż, a On już będzie wiedział co nalerzy zrobić przy aucie i jakie oleje wymienić.

Nie jedz sam
Jeśli to oczywiście możliwe, postaraj się jechać ze zanjomymi. Ja kiedy wiem, że jeszcze kilka aut na trasie to „nasi” czuje się spokojniejsza. Zawsze łatwiej sobie poradzić z nieprzewidzianymi wypadkami jak jest nas więcej. Nawet jakby się nam skończył płyn do spryskiwaczy może okazać się, że ktoś ma zapasowy w bagażniku.

CB Radio
Nam akurat służy do komunikowania się między sobą na trasie. Ale nieraz służy też jako informacja drogowa, rozrywka i pomoc w jednym. W dłuższą drogę napewno warto sie w nie zaopatrzyć.

GPS
Aktualnie nie wyobrażam sobie wyruszenia w trase, której nie znam bez GPS-a. Olbrzymia pomoc zwłaszcza jak pomylimy trase. Jednak oprócz trasy pomaga także wyszukać restauracje czy stacje paliw, które są przy naszej trasie. Wiele przydatnych opcji w jednym urządzeniu, które zaoszczędzą nam czasu.

Sprzęt w aucie
Warto poświęcić chwilę i sprawdzić czy aby napewno mamy wszystkie niezbędne rzeczy w aucie. Typu apteczka, kamizelka, gaśnica. No i oczywiście lina holownicza i hak do holowania. I oby to wszystko nam się nie przydało, ale lepiej mieć, niż nie mieć.

Z dzieckiem w podróży

Dzisiaj, krótko o nieodłącznej części każdego wypoczynkowego wyjazdu, czyli o podróży. W naszym wypadku cel podróży był dosyć odległy. Ponad 1000km, no ale czego się nie robi dla wymarzonych wakacji. Podróż zakończyła się sukcesem, obyło się bez pomocy serwisu drogowego takiego jak ten http://www.hol-man.pl/, no i wszyscy cali, zdrowi i wypoczęci wróciliśmy do domu. Taka podróż jednak rodzi pytanie, jak ją przetrwać z małym dzieckiem tak, żeby nie zamęczyć siebie, współmałżonka i dziecka? A no właśnie, nam udało się to nadzwyczaj dobrze, więc postanawiam się podzielić swoimi doświadczeniami, może komuś się przyda. Oto co się sprawdziło u nas w mniejszym lub większym stopniu.
IMG_2405
Jazda nocą
Rzecz chyba najbardziej oczywista z oczywistych. Dziecko śpi, więc droga mija łatwiej. My ten czas wykorzystaliśmy także, na zamiane kierowców. Póki dziecko śpi spokojnie, ja mogłam chwile prowadzić auto. Mąż odpoczął, ja się zrelaksowałam za kółkiem i wszyscy byli szczęśliwi.

Książeczki na drogę
To chyba jedna z najprostszych ale i najciekawszych rozrywek. Książeczka zajmuję stosunkowo mało miejsca a odpowiednio dobrana potrafi dostarczyć rozrywki na dłuższy czas. U nas strzałem w dziesiątkę okazał się „Elmer”. Wybierając książeczki w trasę należy patrzeć nie tylko na treść, ale także na ilustracje i książkowe gadżety. Zabawy w pokazywanie gdzie jest jakie zwierzątko, jaki kolor i odkrywanie różnych okienek w książce, to zabawy, które w naszym przypadku zajęły znacznie więcej czasu niż czytanie.
FullSizeRender (6)
Śpiewanie z pokazywaniem
Już wcześniej Anika nauczyłą się pokazywania kilku bardzo prostych piosenek. No co tu dużo mówić. Warto mieć wodę pod ręką, bo ta zabawa się zbyt szybko nie nudzi. A w trakcie drogią piosenkowym hitem były „Jadą, jadą Misie”.
IMG_2409
Pudło z zabawkami
Jak się jedzie na wakacje, to że nie można zapomnieć o zabawkach dla brzdąca jest oczywistę. Warto jednak uwzględnić, aby pudło, w którym się owe zabawki znajdują było w miarę pod ręką. Osobiście gdybym nie spróbowała to nie widziałabym, że w aucie można układać piramide z klocków. A jednak!

„Tunel bum!”
To zabawa do, której wykorzystaliśmy to, że po drodze jest sporo tuneli. Ale podejrzewam, że tunele, można zastąpić innymi częściami trasy. W odpowiednim momencie trzeba tylko powiedzieć dziecku, że musi wyczarować tunel. U nas czarowanie polegało na machaniu nogami 😀 i na magiczne „bum” pojawiał sie tunel. Nasze dziecko ratuje nas w ostatniej chwili, tworzać mega super extra tunel przez góre.

Dziadkowie
Nie wiem, jak ja bym bez nich przetrwała tą podróż. Bo choć dziecko było grzeczne, przez ciągłe zabawy z nim to mnie zaczynała doskiewać „choroba lokomocyjna”. I to był ten moment kiedy Anika zmieniała samochód na inny a ja mogłam odpocząć. I dzięki pomy Dziadków, Cioci Mai i pieska Miandżi, nasze dziecko miało zapewnioną super zabawe przez całą drogę, a ja
FullSizeRender (5)