#MatrasChallenge – książki, książki i jeszcze raz zabawa

Książki to coś co baaardzo lubię. To taki wehikuł czasu, który jest w stanie przenieść nas w wiele ciekawych miejsc gdzie możemy przeżyć wspaniałe przygody… i właśnie to pokazuje moim dzieciom, czytając im książki.

O co chodzi w #MatrasChallenge?
Do akcji zostałam zaproszona przez Kaję Odolczyk z kanału „Booksholick” . Moim zadaniem było zakupić jak najwięcej książek w księgarni Matras, mieszcząc się w budżecie 100zł. Jednak nie liczy się tylko ilość, jakość jest równie ważna. Cała akcja ma na celu pokazanie, że nie musisz wydać fortuny aby stać się radosnym posiadaczem wielu ciekawych pozycji literackich.

No to do dzieła!
Ponieważ moją super mocą jest bycie Mamą, moje zakupy skupiły się na dziale dziecięcym. Jak wybrać dobrą książkę dziecięcą? Weź ze sobą dziecko jako doradcę. I tak oto podczas popołudniowego spaceru zawędrowaliśmy do Matrasa. Już od progu przywitało nas stoisko z literaturą dla brzdąców, które nie umknęło uwadze Aniki. Anika, jako wprawiony mały mól książkowy, doskonale wiedziała czego szuka…. różowego! (i najlepiej z księżniczkami). Udało się! Jak się domyślacie, na jednej książce nie poprzestaliśmy. Przeszukaliśmy dokładnie wszystkie półki i półeczki, a oto co udało nam się na nich ciekawego znaleźć…

Houl książkowy – czyli co udało nam się ciekawego zdobyć

Bazgropedia dinozaury
Dinozaury…. duże i małe, lądowe i wodne. To wręcz kopalnia pytań z serii „dlaczego…”. A, że nie jestem zbyt dobra w tej dziedzinie zaopatrzyłam się w świetną pomoc. Książka idealna dla małych odkrywców. Znajdziemy w niej nie tylko definicje i obrazki. Ta książka to świetna encyklopedia i nauka przez zabawę. Rysowanki, zgadywanki, kolorowanki, to tylko niektóre z zadań jakie dinozaury serwują naszym małym odkrywcom. I ja i dzieci jesteśmy oczarowani… Stworzeniami z Triasu, Jury i Kredy.

Paddington
Paddington to klasyka, która na dodatek została zekranizowana. Seria, którą kupiliśmy spodoba się tym co oglądali już film, a także tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z tym sympatycznym niedźwiadkiem. Wszystkie 3 książeczki bazują na filmie, jednak różnią się od siebie. A więc:
Klejące łapki – zgadywanki, gry i zabawy z naklejkami
Księga gier i zabaw 2015 – ciekawostki, zgadywanki, labirynty i gry edukacyjne związane z filmowym misiem i jego przyjaciółmi

Księżniczki – zabawy kreatywne
Książki rozwijają nie tylko wyobraźnie, ale także zdolności manualne. Kiedy zaschnie nam już w gardle od czytania, warto mieć pod ręką pozycje taką jak ta. Masa naklejek i kolorowanek, czyli to co lubi każde dziecko. Znajdziemy tutaj także do wycięcia 2 laleczki z ubrankami oraz maski balowe. Zabawy co niemiara dla dużych i małych. Dużo zabaw w jednaj poręcznej książce, moim zdaniem jest idealna na wyjazdy. Nawet jak nie ma pogody, nie będziemy się nudzić.

Czytanie dziecko to jedna z milszych opcji spędzania wolnego czasu

Jak pies z kotem/ Jak kot z psem
Skąd ten ukośnik? Bo te książki są niczym mąż i żona… jedno ciało. Bardzo spodobała mi się ta książka,ponieważ pokazuje jedną opowieść, ale dwa punkty widzenia. Czytając od jednej strony poznajemy punkt widzenia psa, zaś czytając od tyłu kota. Świetne ilustracje pokazujące punkt po punkcie plan dnia, opatrzone trafnym komentarzem pokazującym charakter zwierzaków.

Zuzia śpi w przedszkolu
Seria Mądra Mysz to książeczki, które objaśniają świat. Przygoda związana z przedszkolem to w naszym przypadku, łagodne przygotowywanie Aniki do roli przedszkolaka (jak te dzieci szybko rosną). Wspaniała przygoda opisana z punktu widzenia dziecka, super sprawa, ponieważ jest dla dziecka łatwiej zrozumiała. Dodatkowo wewnątrz książeczki znajdziemy kartę zawierającą pozostałe okładki z tej serii (i akurat każda objaśnia wielki problem naszego małego człowieka).

Zwierzęta w zoo/ Zwierzęta w lesie
Dwie książeczki z serii „Rosnę i poznaję”. Format idealny do małych rączek. Grube kartonowe strony, trudne do zniszczenia. Przejrzyste obrazki, a właściwie to zdjęcia, bo np. dzięcioł wygląda jak żywy, a dla przejrzystości jest na białym tle. Ciekawe opisy do obrazków. To krótka charakterystyka tych książeczek, które okazały się u nas strzałem w 10! Dziecko może potraktować ją jako zabawkę i uczyć się obracania stron. Druga opcja to nauka mówienia, bo np dzięcioł robi stuk-stuk. A kolejna opcja jest dla małych odkrywców, bo dzięki krótkim opisom, możemy się dowiedzieć np czym wyróżnia się zaskroniec. Te książeczki towarzyszą nam na każdej wyprawie, dużej i małej.

Rekwizytor Otto
Piękna opowieść… pełna uczuć, emocji i baśni. Wspaniały bajkowy świat, zaopatrywany w rekwizyty przez tytułowego Otto. A w całą historie wplecione losy osieroconego Leona. Piękna opowieść, którą ciężko opisać… trzeba przeczytać. Ja jestem zachwycona!

 Podsumowując… ile za ile

Za niecałe 100zł, bo do tej magicznej kwoty brakło mi jakichś 3zł, udało mi się kupić 10 książek. Jedną z nich zawdzięczam Pani w kasie, bo gdy podeszłam z dwoma książkami z serii o Paddingtonie, Pani oświeciła mnie, że jest jeszcze jedna. Długo się nie zastanawiałam bo pierwotna cena jednej z tych książeczek to 19,90 a je je kupiłam po 4,90. Wiele książek, było także na promocji -20% i więcej, a ja lubię dobre promocje. Przy #MatrasChallenge bawiłam się świetnie, a teraz do tej super zabawy nominuje Maćka Bartusika z kanału „EricMcBet„.

„Moje Roboty” – Piżamorama

moje-roboty-piamorama-ruchomeilustracje-wytwrniaDzisiaj będzie o jednej z najbardziej niesamowitych książeczek dla dzieci jaką widziałam. „Moje Roboty” z serii piżamorama to książeczka, która nie tylko bawi i uczy… ona zaskakuje! Wykorzystując złudzenia optyczne bawi się z nami naszym własnym wzrokiem. Bawi i rozwija. Dzięki przeźroczystej planszy z drobnymi czarnymi paseczkami możemy poruszać robotami znajdującymi się w książce. Widzimy jak zazębiają się ich trybiki, jak mózg pracuje gdy myślą. Roboty są niesamowite, zabawne, ruszające się i w ogóle wow! Dodatkowo technika czarnych prążków była wykorzystywana także w optyce. Prążki były wyklorzystywane podczas ćwiczeń wzroku u dzieci. ktore miały problem z niedowidzeniem. co za tym idzie, roboty pomagają w prawidłowym rozwoju wzroku naszej pociechy. Świetnie sprawdzą się na wyjazdach, gdy chce dzieci odciąć na chwile od bajek i multimediów. Po co nam bajka skoro te roboty ruszają się jak w dobrej kreskówce. I to wszystko na nasze życzenie! Bo to my decydujemy kiedy obraz ożywa. Roboty pomagają dziecku dopracować ruch oko-ręka, czyli następstwo wizualne naszych ruchów. Dodatkowo książeczka zawiera zadania manualne. Czasem trzeba dorysować robota, naprawić go, pokolorować. Jeszcze nigdy nie spotkałam książeczki, która na tak nie wielu stronach mieściła aż tak wiele! To co robią roboty w tej książeczce ciężko opisać słowami… to trzeba zobaczyć! Dlatego podrzucam Wam link to recenzji w wersji video. Patrzcie i zachwycajcie się tak jak ja. Dużym plusem robotów jest także to, że potrafią dziecko zająć na baaardzo długo. Co nam rodzicom daje chwile spokoju, których zazwyczaj mamy w deficycie.

Kokon niemowlęcy – projekt wyprawka

Tworzenie dziecięcej wyprawki to nie lada wyzwanie. Przy pierwszym dziecku była ono kompletowana na czuja, teraz już wiem czego potrzebuje, czego oczekuje i co się sprawdzi w naszym przypadku. I właśnie tym będę się z Wami stopniowo dzieliła. Takimi moimi wyprawkowymi „perełkami”. Dzisiaj słów kilka o Kokonie niemowlęcym od TINY STAR, który przykuł moją uwagę jak tylko go zobaczyłam. Kokon swoją funkcjonalnością przypomina nieco rożek niemowlęcy, bo tak jak on delikatnie otula nasze maleństwo. Jednak ma on jeszcze masę innych zastosowań, a to co mnie w nim oczarowało to jego niesamowita praktyczność w podróży. A teraz kilka praktycznych przykładów zastosowania owego kokona:FullSizeRender (25)

W łóżeczku
Małe dziecko nie umie się jeszcze samo odkryć czy przykryć, niestety skutecznie umie wpełznąć pod kołdrę i ograniczyć sobie dostęp do powietrza. Ponieważ moja córeczka umiała tak wpełznąć nawet do rożka, myślę że w tym przypadku kokon sprawdzi się idealnie. Nie pozwoli spełznąć brzdącowi za bardzo w dół i jest odkryty więc nie ograniczy dopływu powietrza.FullSizeRender (23)

W wózku
Kokon idealnie się sprawdzi również jako wkład do wózka. Miękkie i grube brzegi otulają naszego brzdąca gwarantując mu dodatkowe ocieplenie i izolacje od wszelkich możliwych przeciągów. Co jest dla mnie szczególnie ważne, biorąc pod uwagę, że kolejny członek rodziny pojawi się zimową porą.FullSizeRender (24)

Przewijak
Jest to olbrzymie ułatwienie i ograniczenie zbędnego bagażu w podróży. Kiedy wyjeżdżamy, ten wielofunkcyjny kokon może nam bez problemu posłużyć jako otulacz i jako przewijak (jeśli ktoś chociaż raz musiał przewijać dziecko w samochodzie na pewno to doceni). W przypadku najmłodszych dzieci kokon sprawdzi się także jako…FullSizeRender (21)

Łóżeczko turystyczne

A dokładniej takie mini łóżeczko w naszym łóżku. Idealne gdy wyjeżdżamy tylko na weekend i nie chcemy brać nadmiaru bagażu albo gdy spontanicznie nocujemy u znajomych na materacu polowym. W kokonie dziecko nie spełznie w niebezpieczne rejony łóżka, a dzięki bliskości rodziców będzie lepiej spało w nowym miejscu.FullSizeRender (22)

Kojec
W tej funkcji kokon się sprawdzi i w domu i w podróży. Nie musimy brać malca cały czas na ręce i wszystkich czynności wykonywać z nim. Możemy go spokojnie położyć w kokonie i tym samym zyskać czas chociażby na to, żeby się w spokoju ubrać. A miękkie brzegi kokonu uniemożliwią malcowi wypełznięcie w niebezpieczne rejony.FullSizeRender (26)

Mata do zabawy
Kojec jest na tyle duży dla małego dziecka, że spokojnie może mu służyć za mate do zabaw. A dzięki mięciutkim brzegom zabawki mu tak łatwo nie uciekną.

Poza tym kokon nie posiada żadnych twardych elementów, jest cały mięciutki a jego brzegi możemy regulować za pomocą bawełnianego sznureczka. Cały kokon możemy z łatwością spakować do wytrzymałego bawełnianego worka, który jest w komplecie i od razu pakowanie w podróż robi się łatwiejsze. A to co mnie bezkonkurencyjnie przekonało do kokonu, to reakcja Aniki, która jak tylko go zobaczyła upchała się do niego i… poszła spać (co z resztą widać na zdjęciach 😉 ). W moich oczach jej reakcja to najlepsza gwarancja, że ten kokonik to był właściwy wybór.

Targi po mojemu #Czuczu

FullSizeRender (10)Kolejne stoisko, które warto według mnie odwiedzić przy okazji Targów Książki to Czuczu. Czuczu czyli „najlepszy przewodnik malucha po świecie zabawy”. Zabawki od Czuczu bawią i uczą, ale także nam rodzicą pomagają budować więź z dzieckiem. Idealne w domu i w podróży. Dodatkowo przedział wiekowy na nim podany jest naprawdę przemyślany i pokrywa się z rzeczywistością. My aktualnie jesteśmy radosnymi posiadaczami zwierzaczków i IMG_2409 (1)pojazdów na sznureczku oraz pierwszych puzzli z seri poznaję koło, kwadrat i trójkąt. Zabawki od Czuczu oczarowały mnie tym, że są dopracowane w najmniejszym szczególe. Samo pudełko, jest dosyć solidne jak na pudełko, dzięki nie ulegnie destrukcji przy pierwszej próbie otworzenia go przez naszą pociechę. Wręcz przeciwnie, Anika bardzo lubi już samo otwieranie pudełka i wyciąganie z niego zabawki. Dodatkowo, zabawki są przygotowane na to aby zbyt łątwo się nie pogubić (oj jest to sztuką przy małych dzieciach). Albo są na sznureczku, dzięki czemu nawet na spacerze FullSizeRender (11)wszystkie elementy są bezpieczne, albo w przypadku puzzli jest przygotowany woreczek strunowy do którego chowamy wszystkie elementy. Zabawki, które bawią i uczą, a do tego są ślicznie i praktycznie wydane, a jakby tego było mało przedział wiekowy na nich podany jest idealny. Czuczu oczarowało i mnie i moją Córeczkę. Dlatego korzystając z okazji Targów Książki mam zamiar dokupić coś do naszego Czuczu zestawu. 😉

„Człowiek o 24 twarzach” (Daniel Keyes) recenzja książki

czlowiek-o-24-twarzach-b-iext29825716„Człowiek o 24 twarzach”, książka nie nowa, lecz wydana na nowo. Warto jej szukać w księgarniach czy antykwariatach (np. takim http://tezeusz.pl/. A dlaczego warto? Jest to książka, która mnie wciągnęła od pierwszej strony. Ciężko ją zaklasyfikować jako biografie czy też książke psychologiczną… książka poprostu wyjątkowa. Każdy znajdzie w niej coś co go wciągnie i zainteresuje. Gółwnego bohatera, Billego, poznajemy w momencie, gdy poznaje go cały świat. Kiedy zostaje oskarżony o serie gwałtów i rabunków. Ale czy faktycznie poznajemy Billego? A może tylko kilka z osób w nim mieszkających? Dzięki tej książce, przechodzimy razem z Billym przez proces i leczenie jego osobowości rozszczepionej na 24 różne osoby. Czy da się je scalić w jedną i czy takie scalenie jest trwałe? Co spowodowało owe rozszczepienie? Towarzyszymy Billemu w terapii, w trakcie której on sam poznaje siebie. Zapełnia luki w pamięci. Billy poznaje siebie, unaaczniając nam jaki wpływ na człowieka mogą mieć traumy z dzieciństwa. Książka zdecydowanie warta przeczytania, dla każdego… może zwłaszcza dla rodziców?

Targi po mojemu # Kreatywne Maluchy

 

kreatywnemaluchy-1402568741Targi Książki w Krakowie już tuż tuż, dlatego dzisiaj opowiem Wam o Kreatywnych Maluchach. To właśnie ich stoiska chyba najbardziej nie mogę się doczekać i wiążę z nim największe nadzieje. Dlaczego? Kreatywne Maluchy tak na prawdę poznałam rok temu na poprzednich targach. Piękne kolorowe stoisko, pełne uśmiechniętych dzieci od razu przykuło moją uwagę. Dzieci mogły tam wypróbować różne masy plastyczne jak pucholina, piaskolina czy kinetyczny piasek i wybrać tą, która najbardziej im odpowiada. Ale masy plastyczne to nie wszystko: playmais, calafant i wszelkiego rodzaju zestawy plastyczne oraz komplety do samodzielnego, kreatywnego tworzenia: wszystko to mnie po prostu zachwyciło. Tyle ciekawych pomysłów! Tylko, że rok temu na targach Anika ledwo raczkowała, więc nie zostało mi nic innego, jak ich zapamiętać, zaopatrzyć się w ulotki i czekać, aż Cobi-Moon-Sand-piaskolina-Duza-farma_Cobi,images_zdjecia,8,CP-71001_1Anika dorośnie do tych cudów. Ale nie czekałam aż tak biernie, bo zalajkowałam ich fanpage na facebooku, gdzie publikują również mnóstwo ciekawych pomysłów na kreatywne i twórcze zabawy plastyczne z dzieckiem. W tym roku na targach stoisko Kreatywnych Maluchów to punkt obowiązkowy. Mam nadzieję, że uda nam się popróbować różnych mas i wybrać coś odpowiedniego dla Aniki (no i dla mnie oczywiście… przecież nie będzie bawić się sama).
world_safari_1full_size1

pobrane

Invisibobble – HIT czy KIT?

Kiedy usłyszałam po raz pierwszy o gumkach do włosów Invisibobble i o ich licznych zaletach, byłam nimi oczarowana i niemal od razu kupiłam sobie jedno opakowanie. No cóż… mój zachwyt nimi został szybko zgaszony. Dlaczego? Pozwólcie, że na moim przykładzie weźniemy pod lupę ich „zalety” tak wszędzie szumnie wypisywane.

  • Nie pozostawia śladów po noszeniu na włosach, nie odciska się – No cóż, była to zaleta, która chyba najbardziej mnie skusiła do ich kupna. Marzyło mi się, że po tym, jak zwiąże włosy w kucyka, będe mogła w każdej chwili je rozpuścić. I tu najbardziej się na nich zawiodłam. Zostawiły na moich włosach zdecydowaną kreskę. I to nawet mocniejszą niż niektóre gumki do włosów! Dodatkowo, fryzura bardzo szybko się rozwalała. Mimo iż próbowałam z różną siłą wiązać włosy, zawsze uzyskiwałam ten sam efekt.
  • Nie powoduje bólu – Pod czas noszenia na włosach, faktycznie nie czuć ciągnięcia, które nieraz towarzyszy innym gumkom, jeśli mocno zwiążemy włosy. Nie zmienia to jednak faktu, że zdarzyło mi się kilkakrotnie rwać włosy z głowy, ponieważ wplątały mi się w Invisibobble. Dodam, że moje włosy nie mają tendencji do wplątywania się w gumki, co spotęgowało moje zaskoczenie w tej kwesti. Zaskoczenie jednak było mniejsze od bólu.
  • Jest delikatna dla włosów, nie niszczy ich, nawet używana codziennie – Może i nie niszczy, ale wyrywa z korzeniami.  😀 Przynajmniej w moim przypadku.
  • Jest idealna do wszystkich rodzajów włosów – Patrząc na wyżej wymienione „zalety”, jak widać moje włosy są jakimś wyjatkiem.
  • Może być noszona jako bransoletka na rękę. – No niby może, ale wolałabym ją jako gumkę do włosów. Na ręce nosiłam ją przez chwile i miałam wrażenie, że za bardzo mnie ściska. No ale to rzecz gustu i innych tego typu rzeczy.
  • Jest wodoodporna i wytrzymała. – I jest to jej jedyny plus jak dla mnie. Zwłaszcza, że na wakacjach mam zamiar sporo czasu spędzieć w wodzie. Liczę na to, że chociasz tym razem mnie nie zawiedzie.

Patrząc na moim przypadku, Invisibobble to zdecydowany KIT. Nie byłam do nich negatywnie nastawiona, podobało mi się jak wyglądają związane nią włosy. Liczyłam się nawet z tym, że nie wszystkie jej zalety będą prawdziwie, ale chociaż większość. Nie są jednak warte swojej ceny. Jestem w stanie o wiele taniej kupić gumki, które znacznie lepiej sprawdzają się do moich włosów, a nawet nie zostawiają odciśnietego śladu po noszeniu i nie ciągną. Może jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę. W końcu każda z nas jest inna i ma inny rodzaj włosów. Jednak może moja historia uchroni kogoś przed rozczarowaniem, związanym z nastawieniem się na nie wiadomo jakie „cuda” Invisibobble.

Kubek termiczny… czyli rzecz niezbędna dla zabieganej Mamy

Kawa pachnie aromatycznie, bierzesz łyk tego napoju bogów i delektujesz się chwilą. Myślisz „chwilo trwaj!” . Ale ona nie trwa, bo przerywają ją nawoływania potomstDSC00020wa. Instynkt macierzyński bierze górę… kawa zostaje w zapomnieniu. A gdy już pociecha/y pozwolą Ci powrócić do przerwanego delektowania się ulubionym napojem… z przykrością stwierdzasz, że aromat uleciał razem z ciepłem i nie masz się czym delektować. Nie lubisz kawy? Zmartwie cię ale na inne życiodaje napoje macierzyństwo działa podobnie. Moja rada to kubek termiczny. Ale nie byle jaki. Kubek z kolekcji Witeks z rureczką do picia. A możecie tam też kupić inne rzeczy do domu jak np. serwis obiadowy karolina . Ale ja dzisiaj skupię się na tym kubku, który jest idealny pod każym względem, choć na początku nie byłam do niego przekonana. A to wszystko za sprawą tej rureczki do picia.

Myślałam, żę będzie się niego wylewać (bo niby jak uszczelnić słomke). Nawet jak go poubijałam w wielu już miejscach ani kropelka z niego nie wyciekła.

Według producenta napój w nim przechowywany nie traci ciepła przez 10h… u mnie nie tracił przez 12h. Ciepłe picie od rana do wieczora!

Idalny dla kierowców. Nie musisz tracić widoczności gdy przechylasz kubek, bo go nie przechylasz. Możesz dodać sobie sił w trakcie jazdy, nie stwarzając zagrożenia na drodze.

Idealny na spacer. Byłam w szoku z jaką łatwością przyszło Anice nauczenie się pić z tego kubka. A nie ma to jak na spacerze podczas nie zbyt dopisującej pogody, ogrzać siebie i brzdąca ciepłą herbatą.

Nasz kubek jest już po przejściach i przydałby się nowy… ale jedno wiem na pewno… teraz zamówię na pewno więcej niż jeden.

Lubisz prezenty? – Mam coś dla Ciebie

FullSizeRender (11)Lubisz prezenty? Ja też! W takim razie podzielę się z Toba moim ostatnim odkryciem. Czy może być coś lepsze niż dostać fajny prezent do swojego zamówienia. Chyba każdy o tym marzy… no właśnie… marzy… W takim razie znalazłam miejsce które spełnia życzenia. W księgarni internetowej „Książka i prezent” nie dość, że wszystko jest w napradę dobrych cenach to jeszcze dają prezenty! I to nie jakieś szajzne, tylko na prawdę fajne. A na dodatek można u nich kupić wszystko, książki, gry, zabawki. Lubie fajne gadżety i nie ukrywam, że jeśli mi się coś spodoba to chodzę uhahana od ucha do ucha przez co najmniej tydzień. No i cóż… teraz cieszę się nie tylko ja ale również Anika. Lampka do czytania, którą montuje się do książki urzekła Anike, nie dość, że ładna, mobilna i w ogóle wow to Anika twierdzi, że da się z niej dzwonić. FullSizeRender (10)Super! Przynajmniej ja mam chwile dla siebie 😉 Dodatkowo te cudne zakładki do książek i to nie jedna a aż cztery…. ach… uwielbiam zakładki i to jeszcze takie fajne 😀 Nie dość, że mogą służyć jako zakładka to jeszcze da się je obrysować i z ich pomoca rysować literki. Dziecko rysuje, my czytamy… taka zasada. ;D Chyba znalazłam mój wymarzony sklep 😀

Brzydale i My #kolorowanka

FullSizeRender (9)Wiadomo, każde dziecko lubi rysować. Czy aby na pewno? Może i rysować lubi, ale na swoich zasadach. Jak to wyglądało u nas. Anika chętnie rysowała jak widziała, że ja rysuje. Jednak koniecznie musiała rysować na tej samej kartce co ja, a jeśli ja przypadkiem zrobiłam za dużo kresek (nigdy się nie dowiesz ile to jest za dużo) to oczywiście trzeba wziąć nową kartkę na rysunki, bo ta się nie nadaje. Mama! Zawaliłaś! Przez Ciebie trzeba nową kartkę, a tak nam dobrze szło! Próbowałam Anike zachęcić kolorowankami, licząc na to, że ja nie będą musiała rysować przez co nie zdarzy się sytuacją jaką opisałam wyżej. No i cóż… Ta nie… Ta też nie… Ta, no prawie ale jeszcze nie to. I tak szukaj ideału kolorowanki! I tak z wybawieniem FullSizeRender (8)przyszły nam Brzydale i ich kolorowanka! Okazały się tym wyszukanym i upragnionym ideałem. Mi początkowo wydawało się, że jest za dużo pustego miejsca. Oj, Ty mało kreatywna Mamo! A no właśnie, dużo miejsca gdzie dziecko może wykorzystać swoją kreatywność! To jest właśnie ta idealna ilość „kresek”. Nie są to kolorowanki, gdzie jedno pole na jeden kolor, a drugie na inny, tak, żeby zmieścić się w ramkach. Tutaj stawiają na kreatywność, nie ograniczają, lecz dają możliwości. To od ciebie zależy tak naprawdę jak twój Brzydal będzie wyglądał. Super sprawa! A na dodatek ile brzydali tyle kolorowanek! Czyli mnóstwo! Każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet ja czasem koloruje z Aniką, ale tym razem każda ma swoją kolorowankę. DziękujemyFullSizeRender (7) Brzydale za świetną zabawę! Jest SUPER i to przez duże S!