„Mroczne Umysły”… jak macierzyństwo zmienia punkt widzenia

Nawet nie przypuszczałam, że tak wiele się zmienia gdy zostaje się Mamą. Niby życie codzienne zmienia się o 180 stopni ale… postrzeganie filmów, książek. Przyznam szczerze, że tego się nie spodziewałam.

Jestem w trakcie czytania książki „Mroczne Umysły”, swoją drogą książka bardzo ciekawa i wciągająca. Ale… zawsze jest jakieś ale… Tak ogółem, w książce opisane są losy Ruby, która jak wiele innych dzieci padła ofiarą osobliwej epidemii oraz… dorosłych. Osobliwe choroba powodowała ujawnienie się u dzieci nadprzyrodzonych zdolności, których dorośli się bali. Więc stworzyli obozy w których teoretycznie miała być dzieciom udzielana pomoc. Mnie te obozy bardziej się kojarzyły z obozami koncentracyjnym. Jak przeżyjesz to będzie dobrze.

To wszystko nasuwa mi tylko myśl… jak rodzice mogli oddać dzieci do obozu? Ok, nie wiedzieli co je czeka. No ale nie żądali kontaktu z nimi? Spotkań, rozmów telefonicznych? Całe te rozmyślania sprawiają tylko, że jeszcze bardziej chce chronić moją córeczkę… no ale w sumie to nie do końca wiem przed czym skoro to się dzieje tylko w książce. Chyba, że ta epidemia dotknęła także dorosłych, tylko u nich wywoływała totalną znieczulice i potrzebę ochrony tylko własnego tyłka. No ale takie rzeczy chyba tylko autor raczy wiedzieć. 😀

Ale wiecie co, podobnie miałam oglądając „Gdzie jest Nemo?”… lubiłam tą bajkę… a tu naglę oglądając ją ponownie jako żona i mama, cały film przeżywam, że Marlin stracił żonę i dzieci!

Zresztą o Nemo więcej mówiłam w tym filmie

No i ja się pytam jak teraz żyć! 😀

11 przemyśleń nt. „„Mroczne Umysły”… jak macierzyństwo zmienia punkt widzenia”

  1. Tak to jest żadna matka nie chce dla swojego dziecka źle ale przypuszczam że gdybym czytała tą książkę to zareagowała bym tak samo 🙂 Zresztą nawet jak oglądam jakieś filmy w których (nie daj Boże) dzieje się coś dzieciom np. ” Niemożliwe ” to aż mi się płakać chciało jak pomyślałam, że mojej rodzinie mogło by się takie coś przydarzyć

  2. Nasz punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia.
    Teraz, kiedy jesteś bliżej Dorosłych niż Dzieci trudno jest zrozumieć wiele książki – chociażby literatury dla młodzieży.
    Najlepszym punktem odniesienia będą np. bajki Andersena.
    Jako dziecko pokochałam Małą Syrenkę. To uczucie przetrwało, lecz teraz dostrzegam w tej bajce więcej – to poświęcenie siebie dla miłości zrobiło na mnie ogromne wrażenie!

    Pozdrawiam!

    1. I wydaje mi się, że jest to dobry przykład książki dobrej dla każdego. Dziecko uczy się z niej, ale również jak dorośnie jest w stanie dostrzec w niej jakieś nowe wartości. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rozwiąż równanie * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.