Jak zacząć biegać, czyli jogging dla amatorów ;)

bieganie-665x309Jak zacząć biegać? Jako, że jogging jest jednym z moich ulubionych sposobów aktywnego spędzania czasu, postanowiłam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami. Jogging jest bardzo wciągający, przyjemny i niesamowicie pobudza naszą ambicje. Biegająca masz potrzebe ciągłego doskonalenia się i pokonywania własnych słabości. Super sprawa, ale… no właśnie to wszystko tak działa jeśli się odpowiednio do tego weźniemy. Od czego zacząć?

Buty
Odpowiednie obuwie do biegania to podstawa. Jest to jedna z rzeczy, o którą trzeba zadbać z największą starannością. Wstyd się przyznać ale sama kiedyś tego nie dopilnowałam co w konsekwencji przysporzyło mi sporego bólu kolan i jeszcze sporszej przerwy w bieganiu. Dobierając odpowiednie buty do biegania, musisz wziąść pod uwagę po jakiej nawierzchni będziesz biegał. Biegając po twardym aswalcie, który nie zapewnie nam rzadnej amortyzacji i co oddziałowuje na nasze stawy, musimy odpowiednią amortyzacje zapenić sobie w naszych buach. Nie musisz być znawcą, poproś kogoś o pomoc. Może to być doradca w sklepie sportowym albo sama zorientuj się co dla ciebie będzie najlepsze i kup w sklepie internetowym specjalizującym się w tego typu obuwiu jak ten http://www.butydobiegania.pl/.

Aplikacja
Jeśli twój telefon jest tak sprytny jak Ty, warto to wykorzystać. Ja sama początkowo nie sądziłam, że aplikacja do biegania może być aż tak przydatna i motywująca. Ja osobiście korzystam z runtastick i jest to mój zdecydowany faworyt jeśli chodzi o aplikacje dla aktywnych. Jednak jest wiele innych applikacji i to co najważniejsze, to to abyś znalazł tą właściwą dla Ciebie. To co jest fajne w aplikacji to to, że masz kontrole nad swoim bieganiem. Kontrolujesz czas, tempo, trase, jesteś w stanie ocenić czy twoje tempo jest stałe czy też musisz na nim popracować (no chyba, że biegasz interwałami). Wszystko masz zapiasane w jednym miejscu i jesteś w stanie z łatwością porównać swoje postępy i osiągniecia. Dodatkiem jest muzyka i „power song”.

Muzyka
Może Ci to zapewnić odpowiednie aplikacja w telefonie, albo zadbaj o to sam. Tylko nie chodzi tutaj tylko o to, żeby muzyka Ci się podobała. Chodzi o to, żeby muzyka której słuchasz podczas biegaja miała odpowiedni rytm. Kiedy muzyka ma odpowiednie tępo i słyszy to odpowiednie „dum-dum”, twoje nogi niemal samoczynnie się do tego dopasowywują i begniesz poprostu równo, rytmicznie. Jest to olbrzymia pomoc i trochę taki rozpieszczalnik, bo chyba każdy lubie słuchać dobrej muzyki. Ja w aplikacji mam jeszcze opcje „power song”, jest to ta jedna wybrana piosenka, która motywuje najbardziej i dodaje najwięcej sił kiedy nam ich brakuje. W każdej chwili moge ją właczyć przy pomocy jednego przycisku. Sama nie przypuszczałam, że aż tak polubie tą opcje.

Bieg
Najtrudniejszy jest ten pierwszy biega. Tak na dobrą sprawe nie zakładamy przy nim nic do osiągniecia. Ma on nam wyznaczyć nasze możliwości i wydolność. Plan treningowy możemy sobie ułożyć sami w zależności od tego co chcemy osiągnąć. Moja pierwsza trasa liczyła około 3km. Pierwszy mój cel to było wyrównanie tempa, gdy się tego nauczyłam i w na całym odcinku moje tempo było równe, zwiększałam sobie dystans. I tak doszłam, a właściwie dobigłam do 10km. Są różnie sposoby trenowania, można biegać np interwałami aby poprawić swój metabolizm i przyspieszyć spalanie tkanki tłuszczowej. Tak na prawde każdy musi znaleść swój sposób trenowania, ten, który sprawia mu najwięcej radości i dostaracza maksimum satysfakcji.

To chyba tyle, teraz mogę Wam tylko życzyć powodzenia i wielu przebiegniętych kilometrów!

Mama ćwiczy- to się opłaca

FullSizeRender (3)
Dzisiaj będzie o tym dlaczego warto ćwiczyć, zwłaszcza kiedy jest się Mamą. Sama wiem doskonale, że już samo bycie Mamą jest sporym wyzwaniem. Jednak wiem również na swoim przykładzie, że warto jest znaleść choć chwilkę dla siebie na ćwiczenia. Nie ważne czy będziesz ćwiczyć sama w domu czy pod okiem trenera. Czy będziesz rygorystycznie dbała o dietę i suplementowała ją różnymi odżywkami dla sportowców które są dostępne np. tutaj http://www.body4you.pl/produkty/dyscypliny-sportu/odzywki-na-rzezbe/olimp-thermo-stim,2,1903 . Ważne, że będziesz ćwiczyć!  Może to być jogging, ćwiczenia siłowe lub aerobowe. Jest tak wiele rodzajów ćwiczeń, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja jako Mama przez długi czas ćwicząca regularnie, podam Ci kilka zalet dlaczego warto ćwiczyć właśnie będąc Mamą.

Więcej energii! – Może i brzmi śmiesznie. Ale sprawdziłam to na sobie samej. Chociaż bym była wypruta z sił po całym dniu i niemal zmuszałam się do tego by iść na wieczorny trening… zawsze wracałam z niego pełna sił i energii. I nie było IMG_1534dla mnie żadnym problemem, aby po treningu wymęczyć jeszcze dziecko zabawą, a potem spokojnie ukołysać je do snu.

Chwila dla siebie – Marzenie każdej Mamy. Chwila w trakcie, której odpoczywasz od dziecka. Odpoczywasz męcząc się fizycznie, ale każda Mama wie, że opiekowanie się brzdącem to duży wysiłek i to bynajmniej nie tylko fizyczny. Choćby dziecko bawiło się samo klockami, umysł Mamy zawsze jest czujny. Może podświadomie, ale cały czas nasłuchujemy i jesteśmy gotowe w ciągu sekundy stać przy dziecku jeśli zajdzie taka potrzeba. W trakcie treningu, możesz w końcu się wyłączyć i skupić tylko na jednej czynności.

Dziecko pogłębia więzi rodzinne – Zawsze gdy szłam na trening Anika zostawała z Tatą. I bawiła się z nim w najlepsze, tworząc silną wieź Córki z Tatą. Więź ta jest ważna, a o wiele łątwiej ją pielęgnować gdy Mamy nie ma w pobliżu.

Kolejna ciąża nie będzie taka straszna – Jeśli planujesz kolejne dziecko, również warto abyś zadbała o swoją kondycje. Ciąża to olbrzymie wyzwanie dla naszego ciała. I to całego! Kręgosłup, brzuch, nogi, dla mnie to części ciała o które szczególnie starałam się zadbać myśląc o drugiej ciąży. I teraz czuje tego efekty. O dziwo, drugą ciąże znoszę o wiele lepiej pod względem fizycznym. Przypadek? Nie sądzę.

Mąż zadowolony – Może nie zawsze będzie zachwycony tym, że musi zostać sam z rozbrykanym Brzdącem. Ale widząc efekty ćwiczeń, możesz być pewna, że będzie się wpatrywał w Ciebie jak w boginie. A wasze relacje na tym tylko zyskają.

Dobre przykład – O tym, że sport to zdrowie, chyba nie muszę przekonywać. Ale warto jest zachęcić nasze dzieci i najbliżysz do zdrowego wysiłku. A czy można zrobić to lepiej niż samemu dawać dobry przykład.

Piękniejesz! – Ćwiczenia pomagają nam nie tylko zrzucić zbędne kilogramy. Dzięki regularnym ćwiczeniam wyrabiamy sobie prawidłową postawe i uelastyczniamy skóre. Sama już po kilku treningach zauważysz efekty. A czuć się dobrze w swojej skórze to podstawa.

Aktywne wakacje… czyli jakie?

Z racji zbliżającego się wakacyjnego wyjazdu na Chorwację, coraz częściej o nim myślę. Nie tylko o tym, jak spakować siebie, męża i córcie tak, żeby nie zapomniec niczego kluczowego, ale chyba przede wszytskim o tym wszystkim, co tam się będzie działo. A będzie działo się dużo. Nie, nie mam tu na myślu dużo windsurfer-01-pd-500x333zwiedzania i pływania… choć to też, żeby nie było. Mam tu na myśli wszystkie sporty wodne, niejednokrotnie dla mnie zbyt ekstremalnie a w aktualnym stanie nawet wykluczone. Z jednej strony nic specjalnego, wyjazdy sportowe przecież nie są nowością, są nawet specjalne firmy zajmujące się organizacją takich wyjazdów, jak np. taka jak ta-> http://naferie.pl/ . Ale dla mnie te aktywne wakacje to coś zupełnie innego. Dlaczego? Bo po pierwsze i chyba najważniejsze, jedziemy tam całkiem sporą, bo kilkunasto-osobową ekipą. Ekipą, która składa się z najbliższej rodziny i dobrych narty_wodneprzyjaciół, co oznacza sporo łapek do zajęcią się Aniką, co w konsekwencji prowadzi do tego co kluczowe… MOŻEMY ODPOCZĄĆ. I naprawdę, każdym rodzicom, z całego serca życzę takiego wyjazdu. Dodatkowymi atrakcjami są winsurfing, kneeboard, narty wodne, wakeboard… i coś tam jeszcze, ale już nie pamiętam nazwy tego wszystkiego. W każdym razie moc atrakcji. I jak tu się nie ee59e128ekscytowac takim wyjazdem. Mimo, iż  plan przełamywania moich wodnych lęków będzie musiał poczekać do następnego lata, nie mogę się doczekać tych wszystkich zdjęć, które będę robić. No i oczywiście nieograniczonej przestrzeni wodnej do zaspokojenia mojej niepochamowanej pływackiej żądzy 😀 Tego typu wakacje polecam każdemu, bo każdy znajdzie na nich coś dla siebie. Nie ważne, czy lubisz sporty mniej lub bardziej ekstremalne, a może wolisz powygrzewać się w słonku, albo spokojnie popływać, dla każdego znajdzie się coś dobrego… nawet dla wędkarzy i nurków 😉

Szpinak – zdrowy ale niedobry?

FullSizeRender (17)No cóż, o tym, że szpinak jest zdrowy nie muszę chyba nikogo przekonywać. Jest bogaty w kwas foliowy przez co jest szczególnie zalecany kobietą spodziewającym się Bobasa. Poza tym szpinak jest bogaty w potas, żelazo i wiele innych suplementów diety. Ale co zrobić jeśli go nie lubimy? Po prostu ta zdrowa roślinka nam nie smakuje? Może zraziliśmy sie do niej bo trafiliśmy na nią źle podaną? Ja sama za szpinakiem nie przepadałam, ale znalazłam sposób na przemycenie go do diety mojej i dziecka. Koktajl! Pyszny, zdrowy, zielony, ze szpinakiem ale całkowicie pozbawiony jego smaku!Koktajl! Pyszny, zdrowy (naturalna alternatywa dla sztucznych suplementów jak ze strony http://www.body4you.pl/), zielony, ze szpinakiem ale całkowicie pozbawiony jego smaku! A oto składniki, na ów magiczny koktajl:

FullSizeRender (16)

2 pomarańcze
2 kiwi
1 cytryna
1 jabłko
garść liści szpinaku

Po uzyskaniu jednolitej konsystencji ze wszystkich składników pozostaje nam się delektować pysznym smakiem. Ja osobiście wyczówałam jedynie cytrusy i kiwi. Polecam! Jest pyszny!

 

Weekend Majowy – I co teraz?

FullSizeRender (13)Długi weekend majowy… czyli pewnie gdzieś pojedziemy (jak się potem dowiedziałam zaplanowany był wyjazd nad jezioro Rożnowskie). Ale ja nie chce! Dlaczego? Bo pakowanie mnie, dziecka i męża to ponad moje siły, ponad moje nerwy. No to już. Pobiadoliłam więc biore się za pakowanie. Było ciężko… bardzo ciężko… cudem, dałam radę. Podróż na miejsce należała do lekkich i przyjemnych. Według prognozy pogody, miały nam dopisywać ulewne deszcze i chmury. Jak miło, że pogodynka sie pomyliła i mogliśmy się cieszyć tak ciepłym słońcem i poprostu cudną pogodą. I po raz kolejny się przekonałam, że wyjazdy najlepsze są rodzinne, im więcej osob tym lepiej. Dlaczego? Bo mam więcej czasu dla siebie, dla męża. W każdej chwili dziecko jest pod czujnym okiem „ogółu” i FullSizeRender (12)świetnie się bawi z ciociami, wujkami, babciami, dziadkami… Chyba nie ma lepszego odpoczynku dla rodzica. Ponadto miałam okazje przełamać własne lęki i popłynąć kajakiem (i to nie raz) na romantyczny wodny spacer z małżonkiem. Anika nawet moczyła nóżki (odważna… ponoć woda do najcieplejszych nie należała), no i oczywiście też załapała sie na podróż kajakiem. 🙂 Jeśli chodzi o atrakcje, mieliśmy ich pod dostakiem… składanie kajaka, podróż canoe, bujanie się na chuśtawce w moim mniemaniu dla szaleńców (ale kto z nas jest normalny). Muszę przyznać, że pakowanie dobiło mnie do tego stopnia, że cały wyjazd widziałam w czarnych barwach. A teraz zachodze w głowę jak bardzo mogłam się, aż tak pomylić?! Mimo iż pakowania IMG_1512nie lubię, nie mogę doczekać się kolejnego weekendowego wyjazdu.

Tandem… rower dla trojga

Jak świętować nadejście wiosny? My w tym celu udaliśmy się na rower… dosłownie.

FullSizeRender (13)Nasz tandem retro przed wyruszeniem w trasę wymagał zabiegu zamontowania fotelika dziecięcego. co jak się okazało nie było wcale takie prosto, bo wymagało demontowania bagażnika… no ale udało się. Dopompowaliśmy koła i można było ruszać w trasę.FullSizeRender (14)

I muszę przyznać, że tandem to jednak idealny rower dla trojga. Jechałam jako druga i jedyne co musiałam robić to pedałować (jak przestawałam, niestety Mąż zauważał, że coś za ciężko ma). Moja kierownica była tylko dla ..hmmm… wygody? Co dawało mi możliwość obracania się i „zaglądania” za siebie do Aniki. Dzięki temu, że byłam w stanie „zaglądać” do dziecka w trakcie jazdy zatrzymania zostały ograniczone do minimum. Ba! Nawet byłam w stanie się bawić z Aniką w trakcie jazdy. A nawet nie tylko bawić ale również przytulać. FullSizeRender (15)

Inauguracja sezonu rowerowego przebiegła pomyślnie i już planujemy kolejne wyprawy.

Cierpisz na brak czasu? To znajdź sobie dodatkowe zajęcie!

FullSizeRender (12)Nie masz na nic czasu, a ja mówie o dodatkowych zajęciach. Możesz pomyśleć, że oszalałam. Ale pisze to z własnego doświadczenia. Kiedy urodziła się Anika i skończył się etap, że tylko jadła i spała, miałam poczucie, że brak czasu dla siebie zaraz mnie wykończy. Cała moja doba była poświęcona dziecku… no i czasami jeszcze starałam się sprzątać i gotować obiady.

A gdzie czas dla mnie? Kiedy ja mam się zrelaksować, odpocząć? No kiedy? Gdzie wola znajdzie się i sposób. Na początek zaczełam ćwiczyć, gdy tylko Anika usnęła wieczorem, ja wyskakiwałam pobiegać. Mąż zostawał pilnowac brzdąca, a ja aktywnie odpoczywałam. Zawsze biegałam w miarę nie daleko, żeby w razie czego wystarczył jeden telefon i jestem za 5min. FullSizeRender (11)

Jak tylko Anika stała się nieco mniej zależna ode mnie, do moich dodatkowych zajęć doszedł Chór. Tutaj nie obeszło się bez pomocy Dziadków, którzy biorą Anisie pod swoją opieke na czas prób i koncertów. Bo do chóru przekonał mnie Mąż, który śpiewał w nim już od jakiegoś czasu, tak więc razem sobie chórujemy od czasu do czasu.

Aktualnie liczba zajęć dodatkowych stopniowo się zwieksza a ja mam poczucie, że mam więcej czasu wolnego, w który da się wcisnąć jeszcze jakieś zajęcia. Czemu? To kwestia organizacji. Kiedy sama na sobie wymusiła dyscypline, narzuciłam sobie schemat działania, ramy czasowe i objełam tym również obowiązki domowe, nagle okazało się, że z moim czasem wolnym wcale nie jest tak źle. A właściwie to wręcz przeciwnie, jest go całkiem sporo.

DUŻO CZASU WOLNEGO DLA KAŻDEJ MAMY!

Na narty z dzieckiem? A czemuż by nie!

na artach

To, że wyjedziemy na ferie było pewne już od jakiegoś czasu… to, że będziemy jeździć na nartach również. Choć jazda na nartach to dużo powiedziane zważywszy na to, że Anika ledwo zaczęła chodzić a ja nigdy nie miałam nart na nogach. No ale mam przecież Męża, który jest instruktorem narciarstwa więc nie ma czym się przejmować 🙂 . Na Anikę nie było odpowiedniej wielkości butów narciarskich więc wylądowała w nosidle, mnie się aż tak nie upiekło więc wylądowałam na nartach. Z powodu początkowej olbrzymiej niechęci do nart… no cóż kojarzą mi się głównie z klaunami w takich długaśnych butach, a przecież wszyscy boją się klaunów… na stoku spędziłam tylko 3 dni. Ale Miłoszowi to wystarczyło, żeby nauczyć mnie jeździć na tyle, aby stało się to na prawdę fajne. Pierwszy dzień na stoku Anika spędziła z Dziadkami, aby mój Instruktor mógł poświęcić mi całą swoją uwagę. Anisia u Dziadka na plecach się świetnie bawiła, nie zdziwiłabym się gdyby Mu szeptała „No to teraz jak najszybciej!”. No tak, ten Brzdąc umie się bawić. Po pierwszym dniu miałam już za sobą pierwszy samodzielny zjazd i radziłam sobie na tyle dobrze na stoku, że kolejne dni Bobas spędził już jeżdżąc z Nami. Muszę przyznać, że budziliśmy sporą sensacje na stoku, w końcu tylko my mieliśmy bobasa w nosidle. Wydawało mi się to czymś normalnym, bo wiedziałam, że kiedyś mój Mąż był takim Brzdącem w nosidle na stoku. A tu proszę… jednak to nie jest tak popularne jak myślałam. A jak Anika reagowała na to wszystko? Większość czasu… przespała. Tak. Jak dla niej w nosidle fajnie buja i chyba dlatego tak lubi w nim siedzieć, no ale jakby nie było, jest to dla niej usypiające. Przypięta, wyubierana żeby nie zmarznąć spokojnie delektowała się jazdą i widokami. Wyjazd na narty zakończył się wielkim sukcesem. A za rok Milosz będzie uczył jeździć na nartach już nie mnie, a Anikę… przynajmniej taki jest plan.

A tak oto ja nauczyłam się jeździć w 3 dni 😉 przez co stwierdzam, że Miłosz to najlepszy instruktor na świecie. Nauczyłam się jeździć nie mając żadnej kolizji ani upadku.

TRX – najfajniejsze ćwiczenia jakie kiedykolwiek wykonywałam

trxJuż od jakiegoś czasu korciło mnie, żeby wybrać się na zajęcia TRX. Dla niewtajemniczonych, są to zajęcia z wykorzystaniem taśm przyczepionych do sufitu. Wydawały mi się one w miarę łatwe, fajne i przyjemne. Patrząc na zdjęcia i filmy wyobrażałam sobie, że jest to super zabawa. I wiecie co? Byłam raz na tych zajęciach i już wiem, że będę na nie chodzić regularnie! Oczywiście to, że tak się zachwycam tymi zajęciami jest w dużej mierze zasługą trenerki, która była pełna entuzjazmu i wyrozumiałości dla początkujących. Czy ćwiczenia na TRX są łatwe? Niekoniecznie, mogą być w miarę łatwe (co nie znaczy, że nie męczące) ale mogą być też bardzo trudne. W wielu ćwiczeniach poziom trudności zależy od pochylenia czy też tego jak ułożymy nogi. Poziom trudności dopasowujesz do siebie i swoich możliwości. Czy ćwiczenia łatwe czy też nie, cały czas, choć wylewałam z siebie siódme poty miałam uśmiech na ustach. Dlaczego? Bo w życiu nie wykonywałam przyjemniejszy i fajniejszych ćwiczeń! Czułam się jak dziecko w czasie zabawy. Miałam obawy idąc na zajęcia, że za dużo sobie wyobraziłam i za bardzo się nastawiłam, że będzie fajnie i po prostu się zawiodę. Nie tyle się nie zawiodłam, co zajęcia przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Jestem zachwycona! I każdemu je polecam!

2014-03-26-trxsuspensiontrainingbrisbane