Wiara czyni cuda!

wiraDzisiaj będzie nieco na tematy związane z wiara… a że wierzę to się wypowiem. Choć na tematy związane z wiarą można mówić dużo i długo to skupie się na jednym – CUDA. Bo wiecie co? Jest ich pełno! I będzie jeszcze więcej… Dlaczego? Bo o nie poproszę, a Bóg jest dobrym Tatą i niczego nie szczędzi swoim dzieciom 🙂 Mogę to potwierdzić własnym przykładem. Cały myk polega tylko na tym, że mamy wolną wole… i możemy prosić Boga (i dostać to o co prosimy) albo ani słowem mu nie wspomnieć, że coś potrzebujemy (i niejednokrotnie mieć pretensje). Ja wszystko o co prosiłam to dostałam ( a wierzcie mi, że jestem dosyć pazernym dzieckiem 😉 Prosiłam o…

Naprawienie auta
Jak to czasem bywa zapaliła się kontrolka silnika (ale, że żółta to jeszcze trochę jeździłam). Jako, że czasu na podjechanie do mechanika nie było… to pogadałam z najlepszym (bo Bożym) mechanikiem i wiecie co… poomadlałam auto (które zaczęło jeździć wręcz idealnie) i kontrolka zgasła. Jeśli myślisz, że spaliła mi się żarówka od kontrolki to się mylisz (już ją sprawdziłam).

Mieszkanie
No ale żeby to mieszkanie… Oj tu to miałam wymagania. Duże, przestronne, które pozwoli nam mieć dużą rodzinę i żeby było tam miejsce na domowe biuro i jeszcze na przyjmowanie gości, no i żeby było jasne, aby zdjęcia ładnie wychodziły. I to wszystko bez kredyty na całe życie. Tak… da się… bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Dobrego (a najlepiej idealnego) Męża
I dostałam idealnego dla mnie Mężczyznę u boku. A nie było to łatwe. Dlaczego? Bo ja stwierdziłam, że to nie może być blondyn o niebieskich oczach (bo każdej się taki spodoba, a po co mojemu Mężowi inne adoratorki niż ja) i najlepiej o ścisłym umyśle… Więc dostałam muzyka, no i oczywiście jest On blondynem o niebieskich oczach. I jest dokładnie takim Mężczyzną jakiego potrzebowałam.

Prosiłam jeszcze o wiele więcej, o duże i małe rzeczy (bo skoro dają to głupio nie brać). Pamiętajmy tylko, że trzeba prosić mądrze… i nie zapominajmy dziękować.

I za to wszystko Chwała Panu 😉