Śpiworek – projekt wyprawka

FullSizeRender (1)Śpiworki… kiedyś wydawały mi się swego rodzaju bajerem. W rzeczywistości okazały się niemal niezbędne. Dlaczego? Kiedy brzdąc chętnie i łatwo się rozkopuje, ale przykryć się jeszcze sam nie umie, bardzo łatwo o przeziębienie. Śpiworek, zastępuje dziecku kołderkę, jest ciepły i mięciutki jednak nie można się go tak łatwo pozbyć. Idealny do:

wózka
Świetnie zastąpi nam kocyk, który dziecko może notorycznie wykopywać z wózeczka. Zapewni ciepło i łatwy dostęp do dziecka, bo nie musimy go wyciągać z ciepła aby wziąć na ręce by utulić czy nakarmić.

fotelika
O wiele łatwiej jest wyciągnąć śpiące dziecko z fotelika, gdy zachowujemy komfort cieplny. A dzięki śpiworkowi dziecko ma także zdecydowanie bardziej miękko pod pupą. 😉

w domu
My w nocy możemy spać spokojnie mając pewność, że nasz brzdąc ma ciepło. Która Mama nie boi się wyziębienia dziecka w nocy? A bo to raz sprawdzało się nocy kark dziecka, czy mu nie za zimno, albo przykrywało odkopane stópki.

w podróży
Zawsze dziecko lepiej zasypia w znanym otoczeniu, nie jednokrotnie kiedy wyjeżdżamy mamy problem z ululaniem go do snu. Zabranie ulubionego, znajomego dziecku śpiworka, ułatwi nam lulanie i zapobiegnie zbędnym pobudką w nocy.

Kolorów i rodzajów śpiworków jest teraz masa. Do wyboru do koloru chociażby w sklepie takim jak ten http://babydeco.eu/. Na Gabrysia czeka już śpiworek w jego rozmiarze, ale Anika także ma swój śpiworek. Co ciekawe w śpiworkach dla starszych pociech, możemy spotkać się z zamykanie od góry do FullSizeRender (4)dołu. Co tworzy ze śpiworka coś w rodzaju szlafroka. Wystarczy odsunąć troszkę u dołu, aby dziecko mogło spokojnie chodzić, ciepło opatulone śpiworkiem. U nas się to świetnie sprawdza…zwłaszcza, że Anika jakoś nie umie zasnąć z zakrytymi stópkami.

Spacer dobra rzecz

FullSizeRender (32)Dobrodziejstwa jakie niesie dla nas codzienny spacer są tak wielkie, że wręcz nie do opisania. Dlatego bardzo rzadko zdarza nam się ominąć ten punkt programu dnia codziennego. Co nie zmienia fatu, że nieraz pogoda za oknem nie jest zbyt zachecająca do spacerów. I marzy mi się, żeby firma taka jak ta https://www.metal-gum.com/ wykonała zadaszenie na całej naszej spacerowej trasie. No ale cóż… co Cię nie zabije to Cię wzmocni… i z tym załorzniem stawiamy czoła różnym zjawiską atmosferycznym. W naszym mniemaniu spacer jest wart wszelkich poświęceń i mamy już swoje sposoby na przetrwanie jesieno-zimowego spaceru. Dlatego mam zamiar ruszyć z serią spacerową, w której będziemy się dzielić naszymi spacerowymi tajnikami (jeszcze nie wiem kiedy wystartuje więc bądźcie czujni). Choć pogoda do spacerów nie zachęca, to ja Was do nich zachęcam 😉

Naturalny nawilżacz powietrza – projekt wyprawka

Najlepszym i naturalnym „odświeżaczem” i „nawilżaczem” mieszkania są rośliny, które dostarczają nam tlenu i pochłaniają szkodliwy dwutlenek węgla. Jednak aby spełniły swoją rolę nie wystarczy jeden kwiatek w doniczce. Im większe pomieszczenie, tym więcej powinniśmy ustawić w nim roślin, na przykład w pokoju 20-metrowym przynajmniej dwie lub trzy. Odpowiednia roślina to także idealne rozwiązanie do dziecięcego pokoju, nawet zabiegana mama może sobie pozwolić na poświęcenie kilki dodatkowych chwil takiemu naturalnemu przyjacielowi. Zwłaszcza, że istnieją internetowe sklepy ogrodnicze takie jak ten http://www.sklepogrodniczy.pl/, które mogą odciążyć chociaż nogi zabieganej mamy. 😉 A oto kilka roślin o których warto pomyśleć tworząc kącik dla naszego brzdąca.

paproć1. Paproć
To roślina, która najskuteczniej walczy z zanieczyszczeniami. Ten popularny gatunek-a szczególnie nefrolepis wysoki – najszybciej spośród wszystkich zielonych domowych oczyszczaczy usuwa formaldehyd (jest on np. w meblowych płytach wiórowych).

Rada: paprocie lubią przefiltrowane światło, oszczędne podlewanie oraz częste -szczególnie zimą-zraszanie.

zielistka2. Zielistka

To roślinne „3w1”. Nie tylko usuwa z powietrza benzen ale także nawilża powietrze i jonizuje je ujemnie. Oznacza to, że osłabia niekorzystne promieniowanie, np. z komputeraBardzo mało wymagająca roślina, polecana szczególnie dla osób nie mających czasu lub nie lubiących zajmować się roślinami. Zielistkę uprawiamy w wiszących pojemnikach, nawet w ciemniejszych miejscach pomieszczeń, latem nawet w ogrodzie.

Rada: będzie ładniej rosnąć, jeśli ustawisz ją w jasnym, ale nie nasłonecznionym miejscu. Podlewaj ją dopiero, gdy podłoże lekko przeschnie.


aspelium
3. Chamedora i Asplenium
Zaliczają się do rodziny palm. Usuwają z powietrza m.in. formaldehyd czy benzen-obecny np. w wykładzinach. Dodatkowo poprawiają mikroklimat, oddając dużo wilgoci do pomieszczenia.

Rada: tego rodzaju rośliny domowe powinny stać w jasnym miejscu. Powinny być często zraszane. W okresie zimowym ograniczamy podlewanie Asplenium  i zaprzestajemy nawożenia. Chamedora lubi jasne, ale nie nasłonecznione stanowisko. Nie wolno nabłyszczać liści preparatami. Nieźle znosi złe warunki powietrza -dym, wyziewy z kuchenek gazowych, centralne ogrzewanie. Temperatura -latem chłodek, zimą powyżej 13 stopni. Najlepiej przez cały rok 16 do 22 stopni. Wymaga stale wilgotnego podłoża.

skrzydłokwiat4. Skrzydłokwiat
Usuwa z powietrza zanieczyszczenia, alkohole, aceton, nawilża powietrze w pomieszczeniu. 
Warto mieć go w mieszkaniu – wdzięcznie wyglądają odmiany miniaturowe o wysokości ok. 30 cm, a także odmiana „Mauna Loa”, dorastająca do 1 m.

Rada: Roślina jest łatwa w uprawie. Nie lubi bezpośredniego nasłonecznienia, woli półcień i temperaturę 18 – 21 stopni C. latem i 16-18 stopni C. zimą. Źle znosi przeciągi i wyziewy z urządzeń gazowych. Lubi zraszanie i doskonale rośnie w wilgotnych oranżeriach. W celu utrzymania wilgoci stawiamy doniczkę na podstawce z kamykami i wodą lub w większym pojemniku z wilgotnym torfem. Latem podlewamy 2-3 razy w tygodniu, zimą ograniczamy podlewanie do 1-2 razy w tygodniu.

Meble dziecięce, czym się kierować podczas wyboru?

Jeśli mamy dziecko to prędzej czy później zaczniemy się rozglądać za miniaturowymi mebelkami specjalnie dla niego. W dzisiejszych czasach, gdzie wybór owych mebelków jest wręcz przytłaczająco spory, możemy poczuć się zagubieni. Ale nie dajmy się zwariować! Wybierając mebelki dla dziecka, róbmy to rozważnie. Kierowanie się marką, ceną czy wyglądem może nie przynieść nam oczekiwanego efektu. Dlaczego? Każde dziecko jest inne, więc i jego sposób użytkowania mebelków będzie nieco inny i nie koniecznie będzie miał on coś wspólnego z tym jak korzystają z nich dorośli. Mebelki dla naszych pociech możemy znaleźć w profesjonalnych sklepach jak chociażby ten http://akma-niedomice.pl/ , jak również w sieciówkach czy kioskach. Czym się kierować podczas wyboru? Jak dla mnie są trzy kluczowe kwestie.

mb1Lekkość
Ponieważ mebelek ma służyć naszemu brzdącowi warto o nim pomyśleć. Najlepiej jeśli samo będzie ono mogło bez problemu korzystać np. ze swojego krzesełka przenosząc czy przesuwając je bez problemu. Inaczej to my będziemy musieli się nagimnastykować usługując naszemu dziecku przy najmniejszych czynnościach związanych z ustawieniem stołeczka.

mb2Czyszczenie
Nie oszukujmy się… dziecko to olbrzymia ilość rzeczy do sprzątania i obejmuje to również jego mebelki. Dlatego zadbajmy o swój czas i nerwy od początku. Wybierzmy mebelki z tworzywa, które będzie się łatwo sprzątać. Gładki plastik bezproblemowy do sprzątania na mokro i sucho… może to jest właśnie to? (Pastele też da się łatwo doczyścić… sprawdzałam)

mb3Praktyczność
Nie zawsze np. krzesło z oparciem będzie lepsze od krzesełka bez oparcia… Dlaczego? Bo dziecko, nie zawsze używa mebli tak jakbyśmy tego oczekiwali. Krzesło może być krzesłem, ale może być też stolikiem, a po odwróceniu nawet statkiem kosmicznym. Zanim dokonamy zakupy, poprzyglądajmy się jak nasze dziecko korzysta z mebli. Może lubi je przesuwać, odwracać, a może ma swój ulubiony kształt. Nie zawsze to co jest małym odzwierciedleniem naszego ideału będzie ideałem dla naszego dziecka. A przecież to właśnie o zadowolenie naszej Pociechy tutaj chodzi.

Moje Mamusiowe Szaleństwo

FullSizeRender (19)Macierzyństwo?! Przecież to czyste szaleństwo… Nie wierzysz? Taki przykład… Rozczulający widok małych stópek i pełen kupy pampers. Co je łączy? Gdy jesteś Mamą, wtedy i jednym i drugim potrafisz się zachwycić i gadać o tym godzinami. Brzmi abstrakcyjnie, co? A to jeszcze nie wszystko… Kiedy jesteś Mamą, żadna ilość snu nie jest Ci obca. Tak, żadna to dobre określenie – Ty nie śpisz wcale, dziecko śpi za dwóch. Ale pamiętaj, każdy brak snu da się zastąpić dobrą kawą. Karmisz piersią? Super! Kawa zbożowa, jak się okazało daje takie same efekty (sama sprawdziłam). Ale zdradzę Ci pewien sekret. Wiesz jaka kawa smakuje najlepiej? Ta z podwójną bitą śmietaną i posypką czekoladową, ta która jest wyimaginowana i podana w foremce na muffinkę… Ekhm… To znaczy w najwykwintniejszej filiżance, podanej przy najpiękniejszym stoliku (którym jest oczywiście mały, różowy stołeczek) i została Ci ona na dodatek podana przez mistrzowskiego baristę w postaci twojego Brzdąca. I właśnie taką kawę potrafisz pić z zachwytem przez ponad pół godziny, robiąc „ochy i achy” nad każdym łykiem, w czasie gdy kawa, którą zrobiłaś sobie rano, już dawno zdążyła wystygnąć. Ale, co ciekawe, kiedy zostajesz Mamą, w magiczny sposób zyskujesz super moce. Nie wierzysz? To wyobraź sobie, że wystarczy, że tylko podmuchasz FullSizeRender (20)i pocałujesz, a każde „ziazi” i nawet największe skaleczenie, przestaje boleć i goi się w mgnieniu oka (od tej zasady nie ma wyjątków, zawsze działa). Myślałaś, że jesteś kreatywna?Powiem Ci, że na tę zdolność Dziecko ma wpływ wręcz matematyczny, bo potrafi ją zwiększyć do kwadratu. Podobny wpływ ma zresztą na twoje zdolności planowania czasu oraz na wiele innych. I wiesz co? Macierzyństwo jest Ci w stanie zastąpić wiele kursów doskonalących, ucząc kreatywności i dążenia do samorealizacji. Coś w stylu „Macierzyństwo- najlepsza droga do sukcesu”.

Targi po mojemu #Czuczu

FullSizeRender (10)Kolejne stoisko, które warto według mnie odwiedzić przy okazji Targów Książki to Czuczu. Czuczu czyli „najlepszy przewodnik malucha po świecie zabawy”. Zabawki od Czuczu bawią i uczą, ale także nam rodzicą pomagają budować więź z dzieckiem. Idealne w domu i w podróży. Dodatkowo przedział wiekowy na nim podany jest naprawdę przemyślany i pokrywa się z rzeczywistością. My aktualnie jesteśmy radosnymi posiadaczami zwierzaczków i IMG_2409 (1)pojazdów na sznureczku oraz pierwszych puzzli z seri poznaję koło, kwadrat i trójkąt. Zabawki od Czuczu oczarowały mnie tym, że są dopracowane w najmniejszym szczególe. Samo pudełko, jest dosyć solidne jak na pudełko, dzięki nie ulegnie destrukcji przy pierwszej próbie otworzenia go przez naszą pociechę. Wręcz przeciwnie, Anika bardzo lubi już samo otwieranie pudełka i wyciąganie z niego zabawki. Dodatkowo, zabawki są przygotowane na to aby zbyt łątwo się nie pogubić (oj jest to sztuką przy małych dzieciach). Albo są na sznureczku, dzięki czemu nawet na spacerze FullSizeRender (11)wszystkie elementy są bezpieczne, albo w przypadku puzzli jest przygotowany woreczek strunowy do którego chowamy wszystkie elementy. Zabawki, które bawią i uczą, a do tego są ślicznie i praktycznie wydane, a jakby tego było mało przedział wiekowy na nich podany jest idealny. Czuczu oczarowało i mnie i moją Córeczkę. Dlatego korzystając z okazji Targów Książki mam zamiar dokupić coś do naszego Czuczu zestawu. 😉

Prace plastyczne z dzieckiem

ppTo, że prace plastyczne rozwijają umysł i zdolności manualne dziecka, chyba nie pozostawia wątpliwości. Jednak nie raz odnoszę wrażenie, że przy tego typu zabawie pasowało by dziecku zrobić szkolenie lean manufacturing. Dlaczego? Nie chodzi mi tu tylko o lepsze wykorzystanie „materiału” aby był mniejszy bałagan (choć owszem byłoby to dużym plusem). Ale lepsze wykorzystanie materiału wiąże się też z rozwijaniem zdolności planowania, tym, że zostanie nam go więcej do kolejnego dzieła, a przecierz właśnie tworzenie dzieł sprawia największą frajdę. Prace plastyczne jednak rozwijają nie tylko dziecko ale też rodziców. Dzieci mają 35081wspaniały umysł, pelen pomysłów nie ograniczonych w żaden sposób i właśnie tego powinniśmy sie uczyć od naszych dzieci. Tworzenie dzieł plastycznych to olbrzymi frajda dla dużych i małych, ale też nauka w wyjątkowo przyjemnej postaci dla jednych i drugich.

Targi po mojemu # Kreatywne Maluchy

 

kreatywnemaluchy-1402568741Targi Książki w Krakowie już tuż tuż, dlatego dzisiaj opowiem Wam o Kreatywnych Maluchach. To właśnie ich stoiska chyba najbardziej nie mogę się doczekać i wiążę z nim największe nadzieje. Dlaczego? Kreatywne Maluchy tak na prawdę poznałam rok temu na poprzednich targach. Piękne kolorowe stoisko, pełne uśmiechniętych dzieci od razu przykuło moją uwagę. Dzieci mogły tam wypróbować różne masy plastyczne jak pucholina, piaskolina czy kinetyczny piasek i wybrać tą, która najbardziej im odpowiada. Ale masy plastyczne to nie wszystko: playmais, calafant i wszelkiego rodzaju zestawy plastyczne oraz komplety do samodzielnego, kreatywnego tworzenia: wszystko to mnie po prostu zachwyciło. Tyle ciekawych pomysłów! Tylko, że rok temu na targach Anika ledwo raczkowała, więc nie zostało mi nic innego, jak ich zapamiętać, zaopatrzyć się w ulotki i czekać, aż Cobi-Moon-Sand-piaskolina-Duza-farma_Cobi,images_zdjecia,8,CP-71001_1Anika dorośnie do tych cudów. Ale nie czekałam aż tak biernie, bo zalajkowałam ich fanpage na facebooku, gdzie publikują również mnóstwo ciekawych pomysłów na kreatywne i twórcze zabawy plastyczne z dzieckiem. W tym roku na targach stoisko Kreatywnych Maluchów to punkt obowiązkowy. Mam nadzieję, że uda nam się popróbować różnych mas i wybrać coś odpowiedniego dla Aniki (no i dla mnie oczywiście… przecież nie będzie bawić się sama).
world_safari_1full_size1

pobrane

Wygodnie w ciąży – to możliwe!

Gdy byłam w pierwszej ciąży czułam się świetnie i nie narzekałam… ale dużo spałam. Dlaczego? Chyba głównie dlatego, że nie do końca byłam w stanie odpowiednio się zregenerować w nocy, bo spory brzuszek nie pozwalał mi się wygodnie ułożyć. Dlatego w drugiej ciąży postanowiłam z tym zawalczyć. Wątpiłam aby mała Anika dała mi trochę luzu i czasu na sen w tedy kiedy ja bym tego chciała. I szczęśliwym trafem dostałam się do sklepu Poofi gdzie znalazłam poduchę dla ciężarnych. Poduchę, która przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Jestem wyspana, wypoczęta i pełna energii. A co ta poduszka ma w sobie takiego niezwykłego? Nie wiem (podejrzewam, że to jakieś czary) ale wymienię Wam kilka jej nie wątpliwych zalet.
FullSizeRender (8)

Wielkość
No cóż, w tym wypadku rozmiar ma znaczenie. Poduszka ciążowa Poofi jest po prostu olbrzymia! Ma kształt dziewiątki, dzięki czemu jest w stanie całą Cię „objąć” i utulić do snu. Podpiera rosnący brzuszek, odpowiednio wypełnia przestrzeń przy wyginającym się kręgosłupie oraz odciąża biorą. Jednym słowem pełny komfort.
FullSizeRender (7)

Dwa rodzaje wypełnienia
Poduszka choć jedna składa się z dwóch części. Twardszej, której miejsce jest między nogami. Idealnie separuje nam nogi odciążając tym samym biodra. Dzięki twardszemu wypełnieniu tak łatwo się nie spłaszczy, właściwie to wcale tego nie zrobi. Miększa część poduszki ma za zadanie idealnie dopasować się do naszego ciała, które w trakcie ciąży bardzo się zmienia. Jeśli uznamy, że poduszka jest dla nas nieco za twarda, nie ma problemu, same może wyjąć nieco wypełnienia. Dzięki najwyższej jakości poduszka nie odkształca się i nie robi się bardziej płaska pod naciskiem naszego ciała.
IMG_2415

Mobilność
Poduszka choć duża, da się łatwo spakować do poręcznego pokrowca. Jednak jeśli udajesz się w dłuższą podróż będzie ona nie zastąpiona także w samochodzie. Ja sama podejrzewam, że gdyby nie ta poduszka nie przetrwałabym wakacyjnej podróży. Choć fotele samochodowe mamy wygodne, nie są one kształtem przystosowane do ciała kobiety w ciąży (chyba żaden fotel nie jest). Ale dzięki poduszce, mogłam się wygodnie ułożyć, a nawet zdrzemnąć i obudzić się wypoczętą! A zawsze spanie w samochodzie kojarzyło mi się z tym, że budzę się mniej lub bardziej „połamana”.
IMG_2412Leżenie na brzuchu
Choć spanie na brzuchu musiałam wykluczyć w miarę wcześnie jak dla mnie (biorąc pod uwagę, że kiedyś byłam w stanie przespać na brzuchu całą noc). Dzięki poduszce Poofi nie do końca musiałam rezygnować z leżenia na brzuchu. Dzięki temu, że z części poduszki mogłam sobie zrobić swego rodzaju gniazdko na brzuszek, mogłam tą pozycją się jeszcze troszke podelektować. Dzięki czemu rezygnacja z mojej ulubionej pozycji – leżenia na brzuszku, nie była tak drastyczna i przebiegła bardzo plynnnie i bez zbędnego płaczu.

Materiał
No cóż, nie da się ukryć, że poduszka jest wykonana z najlepszych materiałów i z największą dbałością o szczegóły. Ja wybrała opcje z pokrowcem Minky, który jest tak milutki, że mogłabym się do niego cały czas przytulać. Ta miękkość daje mi olbrzymie odprężenie. W razie zabrudzenia bez problemu możemy ściągnąć pokrowiec i wyprać w pralce. I tu powiem szczerze byłam zachwycona, bo zamek, choć jest długi niemal jak sama poduszka, jest perfekcyjnie schowany. Nie ma szans abyśmy obudziły się w środku nocy, bo poczujemy zimny zamek. Jest tak niewidoczny jakby go faktycznie nie było.
IMG_2273

Nie tylko do spania
Choć do spania poduszki używam zawsze, przydaje mi się ona znacznie częściej. Kiedy? 
#Gdy oglądam film zwijam ją odpowiednio aby mieć wygodne siedzenie.
#Gdy usypiam Anike, poduszka pełni funkcje przytulająco odciążającą. Anika wsuwa się do mnie do poduszki i jest nam obu wygodnie.
#Jako kojec dla śpiącego dziecka podczas drzemki. (Na wakacjach niezastąpiona)
#Da się nią owinąć tak, iż pełni funkcje poduszki do karmienia
#Daje odpoczynek w ciągu dnia. Nie muszę iść spać, wystarczy chwile w niej posiedzieć/poleżeć i już to daje niesamowicie wiele.

Minusy?
Musisz być gotowa na to, że ta poduszka jest tak wygodna i przyjemna w dotyku, że każdy będzie Ci ja podbierał w wolnej chwili. Ja gdy tylko wstanę rano z łóżka, to ani się obejrzę, a mój Mąż już sobie przywłaszcza moją poduchę. O Anice już nie wspomnę (nieraz traktuje ją jak Misia i się do niej wtula). Jedynie mam nadzieje, że za jakiś czas będzie można dokupić do tej poduszki dodatkowe pokrowce. 

Podsumowując – Nie sądziłam, że w ciąży może być tak wygodnie! Dziękuję Poofi! 😉

Z dzieckiem w podróży

Dzisiaj, krótko o nieodłącznej części każdego wypoczynkowego wyjazdu, czyli o podróży. W naszym wypadku cel podróży był dosyć odległy. Ponad 1000km, no ale czego się nie robi dla wymarzonych wakacji. Podróż zakończyła się sukcesem, obyło się bez pomocy serwisu drogowego takiego jak ten http://www.hol-man.pl/, no i wszyscy cali, zdrowi i wypoczęci wróciliśmy do domu. Taka podróż jednak rodzi pytanie, jak ją przetrwać z małym dzieckiem tak, żeby nie zamęczyć siebie, współmałżonka i dziecka? A no właśnie, nam udało się to nadzwyczaj dobrze, więc postanawiam się podzielić swoimi doświadczeniami, może komuś się przyda. Oto co się sprawdziło u nas w mniejszym lub większym stopniu.
IMG_2405
Jazda nocą
Rzecz chyba najbardziej oczywista z oczywistych. Dziecko śpi, więc droga mija łatwiej. My ten czas wykorzystaliśmy także, na zamiane kierowców. Póki dziecko śpi spokojnie, ja mogłam chwile prowadzić auto. Mąż odpoczął, ja się zrelaksowałam za kółkiem i wszyscy byli szczęśliwi.

Książeczki na drogę
To chyba jedna z najprostszych ale i najciekawszych rozrywek. Książeczka zajmuję stosunkowo mało miejsca a odpowiednio dobrana potrafi dostarczyć rozrywki na dłuższy czas. U nas strzałem w dziesiątkę okazał się „Elmer”. Wybierając książeczki w trasę należy patrzeć nie tylko na treść, ale także na ilustracje i książkowe gadżety. Zabawy w pokazywanie gdzie jest jakie zwierzątko, jaki kolor i odkrywanie różnych okienek w książce, to zabawy, które w naszym przypadku zajęły znacznie więcej czasu niż czytanie.
FullSizeRender (6)
Śpiewanie z pokazywaniem
Już wcześniej Anika nauczyłą się pokazywania kilku bardzo prostych piosenek. No co tu dużo mówić. Warto mieć wodę pod ręką, bo ta zabawa się zbyt szybko nie nudzi. A w trakcie drogią piosenkowym hitem były „Jadą, jadą Misie”.
IMG_2409
Pudło z zabawkami
Jak się jedzie na wakacje, to że nie można zapomnieć o zabawkach dla brzdąca jest oczywistę. Warto jednak uwzględnić, aby pudło, w którym się owe zabawki znajdują było w miarę pod ręką. Osobiście gdybym nie spróbowała to nie widziałabym, że w aucie można układać piramide z klocków. A jednak!

„Tunel bum!”
To zabawa do, której wykorzystaliśmy to, że po drodze jest sporo tuneli. Ale podejrzewam, że tunele, można zastąpić innymi częściami trasy. W odpowiednim momencie trzeba tylko powiedzieć dziecku, że musi wyczarować tunel. U nas czarowanie polegało na machaniu nogami 😀 i na magiczne „bum” pojawiał sie tunel. Nasze dziecko ratuje nas w ostatniej chwili, tworzać mega super extra tunel przez góre.

Dziadkowie
Nie wiem, jak ja bym bez nich przetrwała tą podróż. Bo choć dziecko było grzeczne, przez ciągłe zabawy z nim to mnie zaczynała doskiewać „choroba lokomocyjna”. I to był ten moment kiedy Anika zmieniała samochód na inny a ja mogłam odpocząć. I dzięki pomy Dziadków, Cioci Mai i pieska Miandżi, nasze dziecko miało zapewnioną super zabawe przez całą drogę, a ja
FullSizeRender (5)