„Amelia i Kuba” „Kuba i Amelia” (Rafał Kosik) recenzja książki

Cześć, dzisiaj podzielę się z Wami recenzją książki, a właściwie to dwóch. Mowa tutaj o dwuksiągu autorstwa Rafała Kosika, czyli „Amelia i Kuba” oraz „Kuba i Amelia”. Mi książki baaardzo przypadły do gustu. Dlaczego? Sami zobaczcie, może spodobają się także Wam 😉

#teenmom … Mają się czym chwalić?

Ostatnio zrobiło się całkiem głośno o nastoletnich Mamach, tudzież przyszłych Mamach. Dlaczego? Bo wrzucały do sieci swoje zdjęcia i to oznaczone #teenmom (nastoletnia mama). Wiele osób je za to linczuje, „Chwalą się?! Niby czym?”… a ja jakoś patrze na to w nieco inny sposób.

Każda Mama jest dumna ze swojego dziecka, nawet tego nienarodzonego i chce się nim pochwalić, czemu im ma być to odebrane? Bo są młode? To chyba nie fair.

Nastoletnie Mamy nieraz spotykają się, a właściwe to są linczowane niezrozumieniem ze strony otoczenia, społeczeństwa i niejednokrotnie najbliższych osób. Gdzie mają szukać wsparcia? A od dawien dawna wiadomo, że w kupie siła! Kupy nikt nie ruszy! A jak mają się inaczej znaleźć jak nie przez internet?

Bycie nastoletnią Mamą to nie jest coś co się kończy wraz z osiągnięciem pełnoletności, to przypinka na całe życie! I te dorosłe ” Teen Mom” też mogą dać #teenmom i pokazać jak wiele osiągnęły mimo iż od początku miały pod górkę. Wychowanie dziecka nie szczególnie jest pomocne w robieniu karier i w zdobywaniu wykształcenia. Mimo to wielu dziewczyną się to udało i swoją postawą motywują inne. Da się? Da się!

Warto zwrócić uwagę też na to, że te młode dziewczyny cieszą się ze swojego macierzyństwa! Szczęśliwa Mama = Szczęśliwe Dziecko. Chociaż są młode, starają się, żeby dać swoim dzieciom co najlepsze! Chcą  być dobrymi Mamami i ja trzymam za nie kciuki!

Tak, jestem niepoprawną optymistką i dobrze mi z tym. Możliwe, że na moją ocenę tej sprawy wpłynęło też to, że choć nie jestem nastoletnią Mamą to z powodu młodego wyglądu nie raz usłyszałam wiele niesprawiedliwych, krzywdzących i przykrych opinii z ust obcych ludzi. A potrzeba akceptacji jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Nie żałujmy jej nikomu!

Zanim ocenimy… pomyślmy 😉

„Mroczne Umysły”… jak macierzyństwo zmienia punkt widzenia

Nawet nie przypuszczałam, że tak wiele się zmienia gdy zostaje się Mamą. Niby życie codzienne zmienia się o 180 stopni ale… postrzeganie filmów, książek. Przyznam szczerze, że tego się nie spodziewałam.

Jestem w trakcie czytania książki „Mroczne Umysły”, swoją drogą książka bardzo ciekawa i wciągająca. Ale… zawsze jest jakieś ale… Tak ogółem, w książce opisane są losy Ruby, która jak wiele innych dzieci padła ofiarą osobliwej epidemii oraz… dorosłych. Osobliwe choroba powodowała ujawnienie się u dzieci nadprzyrodzonych zdolności, których dorośli się bali. Więc stworzyli obozy w których teoretycznie miała być dzieciom udzielana pomoc. Mnie te obozy bardziej się kojarzyły z obozami koncentracyjnym. Jak przeżyjesz to będzie dobrze.

To wszystko nasuwa mi tylko myśl… jak rodzice mogli oddać dzieci do obozu? Ok, nie wiedzieli co je czeka. No ale nie żądali kontaktu z nimi? Spotkań, rozmów telefonicznych? Całe te rozmyślania sprawiają tylko, że jeszcze bardziej chce chronić moją córeczkę… no ale w sumie to nie do końca wiem przed czym skoro to się dzieje tylko w książce. Chyba, że ta epidemia dotknęła także dorosłych, tylko u nich wywoływała totalną znieczulice i potrzebę ochrony tylko własnego tyłka. No ale takie rzeczy chyba tylko autor raczy wiedzieć. 😀

Ale wiecie co, podobnie miałam oglądając „Gdzie jest Nemo?”… lubiłam tą bajkę… a tu naglę oglądając ją ponownie jako żona i mama, cały film przeżywam, że Marlin stracił żonę i dzieci!

Zresztą o Nemo więcej mówiłam w tym filmie

No i ja się pytam jak teraz żyć! 😀

„Mikrulki” (Asia Olejaryczyk) recenzja książki

Dzisiaj pochwale się nieco moją inną działalnością… a mianowicie recenzencką! Tak recenzuje książki dla dzieci. Ale żeby nie było, recenzuje je razem z córeczką. 😉 No i nie są to zwykłe recenzje tylko wideorecenzje! No ale co ja tu będę gadać 😀 sami zobaczcie 😀

Zawód MAMA #1 Porządki

Wiadomo, jak zostajesz Mamą to zaczynasz bardziej zwracać uwagę na porządek. Między innymi dlatego, że nigdy wcześniej utrzymanie go nie było, aż takie trudne. Nie dość, że ma się mniej czasu na sprzątanie, to jeszcze brzdąc kontratakuje (bynajmniej nie sprząta tylko raczej bałagani) i nie jednokrotnie wchodzi w sojusz z Tatą, który przed wyjściem do pracy czasem dorzuci „trzy grosze” od siebie. Ale kiedy nadejdzie ten wspaniały czas, że nasze Maleństwo ułoży się do snu… mamy w końcu czas na odpoczynek… żartowałam! Kiedy sprzątać jak nie właśnie teraz, kiedy mamy mnóstwo energii… a nie, sorry, już nie mamy wszystko wyczerpał nasz Szkrab. No cóż, mamy chociaż czas. [drzemkę później] I kiedy z dumą patrzymy jaki wspaniały porządek udało nam się uzyskać w czasie tak krótkiej drzemki Bobasa… dostrzegamy, że z nie wiadomo skąd wyciągnął jakiś najstraszy paproch (co wygląda jak z epoki kamienia łupanego) no i oczywiście z uśmiechem zaczyna go wcinać… a my z paniką wyciągać z tego maleńkiego dzióbka. Co tu dużo mówić… gdyby porządek robił się sam byłoby o wiele łatwiej. 😉