Żoną muzyka być # kreatywność

Kreatywność to cecha zdecydowania charakterystyczna dla muzyka. Jego kreatywne i niejednokrotnie abstrakcyjne myślenie jest w stanie powołać do życia wiele ciekawych pomysłów.

Myśli muzyka zdecydowanie nie są ograniczone żelaznymi zasadami. Hmmm… na przykładzie żelaza… Jeśli muzyk ze swoim otwartym umysłem natraf na firmę zajmującą się obróbka metali nie bojącą się wyzwań takiej jak ta http://gieciewalcowanie.pl/ to nic nie stoi na przeszkodzie aby powstał nowy zestaw mebli ogrodowych z metalu lub metalowa gitara. Bo czemu nie?

Kreatywne myślenie muzyka to jego wielki atut… ja osobiście uważam to za jedną z jego bardziej atrakcyjnych cech. Bo to poszerza horyzonty i prowokuje wiele zabawnych sytuacji. Wiedzieliście na przykład, że piłeczki tenisowe przyczepione do sufitu świetne wytłumiają do nagrań a do tego są nie banalnym elementem wystroju.

I właśnie takie myślenie czyni z muzyków na prawdę dobrych Tatusiów… chyba nie ma osoby która wymyśliłaby więcej ciekawych zabaw…. oczywiście nie jednokrotnie zabaw muzycznych (z wiadomych względów).

Dodam jeszcze, że takie kreatywne i abstrakcyjne myślenie jest zaraźliwe… w końcu „z kim przystajesz takim się stajesz”. Kiedyś byłam mniej kreatywna a moje myślenie bardziej ograniczone… na szczęście znalazłam Męża idealnego dla mnie. Przy którym nie tyle mogę a wręcz muszę się rozwijać… i przyznam szczerze, że mega to lubię! Dzięki Bogu, że udało mi się znaleźć takiego Męża – idealnego dla mnie (dla innych niekoniecznie). 😉

Żoną muzyka być #uzależnienia

emot-2Bmuzyk1Uzależnienia to coś co może dotknąć każdego. Jednak z muzykami kojarzy się szczególnie, bo na podstawie samych biografi muzyków jesteś w stanie poznać działanie wszystkich narkotyków. Serio! Myślisz o związku z muzykiem, ale gdzieś w głowie zapala Ci się lampka ostrzegawcza. Myśl, że będziesz go odwiedzać w klinice leczenia uzależnień takiej jak ta http://www.mandalawroc.pl/. A jak jest w rzeczywistości? Muzyk ma jedno podstawowe uzależnienie – MUZYKE. I  tego trzeba być świadomym. Jednak to czy będzie brał narkotyki lub inne używki to już inna sprawa. Twórców muzycznych owszem dotyka to dosyć często, ale chyba bardziej ze względu na to, że szukają weny i natchnienia. Ale jeśli muzyk ma Żone, która jest jego muzą to nic więcej mu do szczęścia nie trzeba.

Mąż i żona jedno ciało…

trampyDzisiaj mija dokładnie dwa lata od naszego ślubu, już dwa lata wytrzymaliśmy ze sobą… szok… już dwa lata, a mnie cały czas wydaje się jakbysmy slub brali tak niedawno. Co się zmieniło po tych dwóch latach? Oj sporo! Pamiętam, jak kiedyś myślałam, że po slubie zmienia się tylko nazwisko i miejsce zamieszkania. Jak wydawało mi się, że w domu jak w firmie można wszystko zaplanować i ogarnąć charmonogramem. Teraz wiem, że to tak nie działa, w firmie księgowość można powierzyć firmie chociarzby takiej jak ta http://finka.pl/. Małżeństwo to coś zupełnie innego od firmy czy od tego co myślałam kiedyś. Myślałam, że relacje się nie zmieniają, że idealne małżeństwo to takie, które jest cały czas takie samo jak w dniu ślubu. Ależ się myliłam! Patrze teraz wstecz i dopiero czas pozwala mi dostrzec jak wiele się zmieniło. Jak wiele się nauczyłam. Każdy dzień z tych dwóch lat upewniał mnie, że sakramentalne „tak” powiedziałam zdecydowanie właściwemu Mężczyźnie. Może i nie jesteśmy idealni, ale ucyzmy się na wzajemn empati i zrozumienia, wspieramy się i pomagamy się rozwijac i doskonalić w swoich pasjach. Kiedyś myślałam, że mąż idelany to taki co będzie umial po sobie posprzątac, czy nie obce będzie mu ugotowanie obiadu, teraz wiem, że ja nie tego potrzebuje. Zdecydowanie większy bałagan niż maż zrobi dziecko, obiad mozna zamówić… ale są rzeczy, których nie zastąpisz niczym. Kiedy kobietą rządzą chormony i wpada w histerie, nie trudno jest się z nią pokłucić, o wiele trudniej jest powiedzięć „Kochanie, mogę coś dla Ciebie zrobić? Potrzebujesz Kawy? Herbaty? Czekolady?”. O wiele łatwiej jest usadzić kobiete z małym dzieckiem w domu niż powiedzieć „Idz sobie pobiegać, potrzebujesz tego. Ja zostane z dzieckiem.” Jeśli druga osoba Cię wspiera w twoich pasjach i motywuje do działania… to Ty również jesteś w stanie zrozumieć jej zainteresowanie i wspierac ją w nich, dawać chęć do działania, pomagać. Są takie rzeczy w życiu, których nie zastąpisz niczym i nie dostaniesz za żadne pieniądzę, trzeba tylko wiedzieć jakie i umieć je przenieść ponad te najprzyziemniejsze potrzeby.

Ślub to coś więcej…

Dzisiaj nieco bardziej osobiście, bo o małżeństwie. W czasach, gdy rozwody są według mnie zbyt popularne i zbyt częste, zastanawiam się, dlaczego tak jest. Dla mnie osobiście ślub to coś więcej, jest czymś bardzo osobistym, bo jest sakramentem, który małżonkowie udzielają sobie wzajemnie. To również decyzja i deklaracja, że i ja i współmałżonek dołożymy wszelkich starań, żeby nasze małżestwo było trwałe. Jest to sakrament tak wielki, że trzeba mieć świadomość, że tak na prawdę nie wiesz, na co się piszesz, nie wiesz co Was spotka i z jakimi problemami będziecie się borykać. Dlatego już na ślubie prosi się samego Boga o błogosławieństwo, o pomoc i wsparcie w tym wszystkim z czym będziecie musieli się zmierzyć a co może Was przerastać. Owszem, jest coś takiego jak ślub cywilny, czyli masa dokumentów prawnych. Ot, zmiana nazwiska czy zawarcie wspólnoty majątkowej. Ale prawdziwy ślub to nie są dokumenty, to jest to coś, co jest między Wami.

Żoną muzyka być #umeblowanie

emot-2BmuzykBycie żoną muzyka nie zawsze jest łatwe. Bywa interesujące, dziwne i… specyficzne. Ale mając muzyka za męża musisz być gotowa nie tylko na wspólne mieszkanie, ale także na wkład męża w jego wystrój. Umeblowanie muzyczne może mieć różne style, od żyrandolu w kształcie klucza wiolinowego, poprzez szklany stół w nutki, a na kolorowych wytłumieniach na ścianie kończąć. Ale jest coś, co łączy każde muzyczne wnętrze… a mam tu na myśli nagłośnienie. Jedna prosta zasada – wszędzie musisz móc słuchać dobrej muzyki. Tak, ta zasada obejmuje też kibelek. I… tak, dobrze myślisz: dwa głośniki komputerowe nie wystarczą. Musisz być gotowa na porządne głośnikowe zakupy (np. w takim sklepie jak ten -> http://www.sklep.bestaudio.pl/sprzet-audio/kolumny-glosnikowe/kolumny-podstawkowe/ ) Nie denerwuj się tym, że trzeba będzie kuć ściany, żeby połączyć wszystkie głośniki i resztę sprzętu kabelkami. Możesz wyjść na czas tego rozgardiaszu na spacer (jest to chyba nawet wskazane). Choć przy tym całym nagłaśnianiu jest sporo zachodu to muszę przyznać, że to jest jedna z olbrzymich zalet bycia żoną muzyka. Romantyczna muzyka rozchodząca się delikatnie po całym domu… reszty chyba już nie muszę dopisywać. Niech zadziała Wasza wyobraźnia. 😉

Film w 4D… Czy warto?

FullSizeRender (2)Dzień Kobiet świętowaliśmy w kinie, co prawda z lekkim opóźnieniem, no ale dzięki temu mogliśmy równocześnie świętować Dzień Mężczyzn. Zawsze przyjemniej świętować w duecie. Zdecydowaliśmy się na wyjście do kina i wybraliśmy seans w 4D! Czy warto się wybrać na taki seans? Czym się różni od normalnych? … Wszystko po kolei…

Film „Kingsman”
Film genialny! Polecam każdemu! Jak dla mnie esencja filmów szpiegowskich. Nieco przypominał mi tego starego, klasycznego Bonda. Dzięki temu dżentelmeństwu (czy jak to się tam odmienia) sceny walki miały zupełnie inny wydźwięk i nie wydawały się przesadzone czy nie realne. Dodatkowo wszystkie sceny, które w jakiś sposób mogłyby brzydzić lub zniesmaczać, zostały pokazane w tak śmieszny sposób, że flaki się wylewają a Ty się śmiejesz. Jedyne co mi nie spasowało, to momenty gdzie zagrożone było małe dziecko… no ale cóż… chyba każda Mama tak ma. Instynkt macierzyński i te sprawy.

Efekty 4D
Efekty 4D są to efekty dzięki, którym mamy poczuć film wszystkimi zmysłami. Czujemy wiatr, wodę, ruch, a nawet zapach. Jak to wygląda w praktyce? Na początku filmu bardzo mi to przeszkadzało, ale o dziwo jeszcze szybciej się przyzwyczaiłam. I FullSizeRender (1)muszę przyznać, że to naprawdę działa! Czujesz się jakbyś uczestniczył w filmie. Widzisz jak samolot unosi się w powietrze i dzięki ruchom fotela czujesz się jakbyś w nim leciał. Skaczesz ze spadochronem i czujesz wiatr na twarzy. Nawet strzelaninę słyszysz tuż przy uszach i jakbyś czuł kule przelatujące tuż obok twojej twarzy. Nawet obrywasz wodą po twarzy równo z głównym bohaterem. Choć tą opcje akurat można wyłączyć jakby ktoś nie chciał się pomoczyć. Ogółem efekty 4D oceniam na plus.

Kino- Cinema City Bonarka
No i tu pojawiają się „schody”. Bo film w trakcie nam się przerwał. W sensie był dźwięk i efekty ale obrazu brak. Słyszysz, że rozgrywa się kluczowa scena, a Ty nic nie IMG_0858widzisz, znajdujesz się w ciemnym pomieszczeniu i jeszcze Tobą rzuca na wszystkiego strony. No cóż… nie życzę nikomu takich wrażeń. Bardziej chce się wymiotować niż relaksować. W momencie gdy włączyli już film oczywiście była końcówka kluczowej sceny. Co z tego, że cofnęli film skoro uraczyli nas takim spojlerem! No a co najgorsze, nie uwzględnili reklamacji! Co najlepsze, gdybyśmy poszli na film w 2D dostalibyśmy jako zadośćuczynienie darmowe bilety na ten sam seans. No ale skoro zapłaciliśmy ponad 70zł za seans z efektami 4D i dostaliśmy niepełny, wadliwy produkt to już nie należy nam się nic. Nie oczekuję nie wiadomo czego, ale chciałabym się czuć potraktowana fair. A nie spławiona. I za to duuuuży minus dla kina.

Podsumowywując:
Film +
Efekty 4D +
Kino

Muzyczne wspomnienie wakacji… czyli Ballada o małej Anice

Mąż wyjechał na weekend, dziecko woła cały czas „Tata”, a ja jestem tylko Mamą i jak tu zastąpić dziecku Tatusia. No ale dla chcącego nic trudnego… z pomocą przyszedł mi YouTube. Jest tam już tyle naszych filmów, że spokojnie znajdę coś dla nas obu. Może i Miłosza nie ma, ale chociaż sobie na niego popatrzymy i posłuchamy. Padło na nagranie z serii od Tatusia dla Córeczki… czyli Ballada o małej Anice (no i zebrało nam się na muzyczne wspomnienie wakacji). Piosenka nagrana na spontana (coś w stylu „nagrywaj puki tekst pamiętam”), we wakacje, gdy wyjechaliśmy na parę dni na wieś. Akurat trafił nam się deszczowy dzień… i co robić?! Nie ma telewizji… nie ma internetu… ale jest dziecko domagające się, żeby działo się coś ciekawego! No i jak żyć! Na szczęście Mąż znalazł gitarę i tak się zaczęło śpiewanie dla Aniki. Filmik prócz radości  Aniki przywołał także myśl – „Jejku! Ale to Dziecko mi szybko rośnie!”, no ale o tym to może napisze innym razem. 😉

Z resztą sami zobaczcie i posłuchajcie… jak się nie cieszyć przy takiej muzyce 😉

Co ciekawe… Miłosz nadal twierdzi, że nie umie grać na gitarze… perfekcjonista się znalazł ;P

Klarnet to taki duży flet… czy aby na pewno?

klarnet

Kiedyś myślałam, że klarnet to po prostu taki nieco większy flet prosty. Dmuchasz, przyciskasz odpowiednie dziurki i jest dźwięk, bez jakiejś większej filozofii. Ależ ja się pomyliłam!!! Zwłaszcza, że ostatnio stwierdziłam, że zagram na tym całkiem fajnym instrumencie. Zagram w sensie zrobię się cała czerwona od dmuchanie a dźwięku jak nie było tak nie ma. Na szczęście z pomocą przyszedł mi Mąż (dzięki Bogu umie tłumaczyć łopatologicznie)… dolna warga jak u starej babci bez zębów, opierasz na niej klarnet, przygryzasz nieco zębami i uszczelniasz górną wargą i dopiero dmuchasz. MAGIA!!!! Ja umiem grać! No dobra, umiem czasami wydobyć dźwięk. A teraz jak tu idzie gama? Tyle dziurek i przycisków i nic nie jest podpisane! Miłosz znowu przyszedł mi z pomocą najprostszy układ, po kolei jak ułożyć palce i jest słynne do re mi fa sol la si do. Czuje się niczym geniusz muzyczny! A potem oglądam coś takiego…

… i stwierdzam, że do geniuszu to mi trochę daleko. Ale może jak trochę poćwiczę to kto wie… może kiedyś uczeń przerośnie mistrza 😀

tja… a nadzieja matką głupich… ale każda matka kocha swoje dzieci 😀

Fenyloketonuria – nie taki diabeł straszny


Czym właściwie jest fenyloketonuria? No cóż… tak łopatologicznie i baaardzo upraszczając jest to nieprzyswajanie białka. Czym to skutkuje? Należy owe białko zminimalizować w diecie. W praktyce jest to nie jedzenie mięsa, produktów mlecznych no i wszystkiego co ma dużo białka. Ale to nie wszystko… jak żyć bez chleba, a przecież on też musi mieć mało białka… czyli należy używać specjalnej mąki do jego wypieku. I tu zaczyna się cała zabawa w pieczenie chleba! Jupi! Piekę chlebek niskobiałkowy co jakieś trzy dni. Nie, ja nie mam aż takiego przemiału…. nawet nie mam fenyloketonurii 😀 Ale czego nie robi się dla Męża 😀 Niby banalna sprawa upiec chleb… ale… tak na logikę nie muszę tego robić. Mąż też ma dwie sprawne rączki i może to zrobić sam. Ale jak przepuścić taką okazje do okazania Miłości (no i jak posypie chlebuś makiem to dodatkowo będę uwielbiana pod niebiosa :D). Pamiętam jak wychodziłam za mąż i wiele osób mi współczuło, że będzie mi tak ciężko z fenyloketonurią, że tylu rzeczy mąż nie może i w ogóle. Takie tam użalanie się. A wiecie co, ja uważam, że fenyloketonuria nie jest taka zła a nawet ma swoje plusy. Trzeba wykazać się pomysłowością i inwencją twórczą, jak zrobić posiłek tak, żeby się nie narobić, a żeby każdy się najadł. Przy okazji tych kulinarnych wyzwań odkryłam wiele rzeczy o których nie miałam zielonego pojęcia np. że nie trzeba do pizzy dawać sera, bo majonez zapieka się równie fajnie, a zapieczony smakuje nawet lepiej niż ser. Produkty niskobiałkowe są też produktami bezglutenowymi, dlatego nasza córeczka mogła wcinać chlebek i makaron od Tatusia jeszcze zanim wprowadziliśmy jej gluten. A ile frajdy przy tym miała… ciężko powiedzieć czy dlatego, że poznawała nowe smaki, czy, że zabierała coś od Taty ale to nie ważne :D. Ogółem Fenyloketonuria nie jest taka straszna jak się wydaje… ale jest to też temat rzeka więc może kiedyś coś jeszcze o tym napisze… kto wie.

Żoną muzyka być #3 INSTRUMENT

No cóż… wiadomo, jak muzyk to pewnie na czymś gra. No tak to logiczne więc, że w domu będziesz miała instrumenty. Ale jeśli sądzisz, że ograniczy się to do tych instrumentów na, których gra twój Mąż… to jesteś w błędzie. Instrumenty, które znajdą się w twoim domu można podzielić na trzy kategorie:
1 -> te na których umie grać i to całkiem nieźle w porywach do rewelacyjnie
2 -> te na których uczy się grać, jeszcze nie do końca umie ale już wychodzą jakieś poprawne dźwięki
3 -> te na których nie umie jeszcze w ogóle grać ale już są, bo zamierza się nauczyć na nich grać

Co Ci to daje oprócz olbrzymiego hałasu i braku miejsca? Nigdy nie zapomnisz o ciszy nocnej… Ty nie zapomnisz, twój Mąż na pewno zapomni a sąsiedzi przypomną. No i dokształcisz się z dziedziny instrumentalistyki… nawet nie wiesz ile jest rodzajów gitar! Tak, twój Mąż będzie musiał je mieć wszystkie (nie ważne czy umie na nich grać).