Codzienność… jak ją ułatwić i usprawnić

Codzienność, nikt przed nią nie ucieknie, każdy musi się z nią zmierzyć… ale jak ją sprawnie ogarnąć? No i tu zaczyna się wyzwanie!

Codzienność… mając trójkę małych Szkrabów nie raz zdarzyło mi się polec na polu bitwy codzienności. Co nie zmienia faktu, że zazwyczaj to ja jestem na zwycięskiej pozycji. A oto kilka rzeczy, które w moim odczuciu zdecydowanie usprawniają ogarnięcie codzienności.

Zsyp
Jedna z lepszych rzeczy jaka mnie w życiu spotkała, firmy takie jak ta http://www.sandc.pl/  , które między innymi zajmują się produkcją tych cacek to moi kandydaci do pokojowej nagrody nobla. No bo ilu kłótnią o wyrzucanie śmieci zapobiegł ów zsyp to ja nie zliczę. Czy pogoda czy deszcz, nie ma problemu z wyrzuceniem śmieci. Ten ułamek sekundy gdy akurat dzieci zajmą się sobą jest wystarczający na wyrzucenie śmieci. Według mnie we wszystkich budynkach powinien być taki zsyp na śmieci. Zdecydowanie ułatwiłoby to życie każdej Mamie.

Młynek
Mam tu na myśli młynek kuchenny, który w cudowny sposób ułatwia pozbycie się odpadów organicznych. To wszystkie resztki jedzenie, którymi zdarzało mi się zatkać zlew po prostu mieli i po sprawie. Biorąc pod uwagę, że młynek zmieli odpady organiczne, większość śmieci jest segregowana to zostają nam do wyrzucania już tylko pampersy. 😀

Poproś
To co chyba najtrudniejsze… najzwyczajniej w świeci poprosić o pomoc. Męża, dziecko, babcie, dziadka… może to kwestia zaprowadzenia czy odebrania dziecka z przedszkola, może wyrzucenia śmieci po drodze, czy kupienia tego masła co nam się właśnie skończyło a oni akurat są w sklepie. Mimo iz zawsze staram się być zaradna i samodzielna, to niesamowicie doceniam każdego kto mi pomaga, nawet a może zwłaszcza w tych „pierdołach”. Bo kupienie czegoś po drodze i nawet podrzucenie windą to drobiazg, a mnie oszczędza to całej wyprawy z dziećmi do sklepu, co daje nam więcej czasu na placu zabaw.

Te trzy rzeczy najbardziej usprawniają moją codzienność… co prawda dochodzi do tego całkiem niezła organizacja czasu ale o tym może innym razem. 😉

Żoną muzyka być # kreatywność

Kreatywność to cecha zdecydowania charakterystyczna dla muzyka. Jego kreatywne i niejednokrotnie abstrakcyjne myślenie jest w stanie powołać do życia wiele ciekawych pomysłów.

Myśli muzyka zdecydowanie nie są ograniczone żelaznymi zasadami. Hmmm… na przykładzie żelaza… Jeśli muzyk ze swoim otwartym umysłem natraf na firmę zajmującą się obróbka metali nie bojącą się wyzwań takiej jak ta http://gieciewalcowanie.pl/ to nic nie stoi na przeszkodzie aby powstał nowy zestaw mebli ogrodowych z metalu lub metalowa gitara. Bo czemu nie?

Kreatywne myślenie muzyka to jego wielki atut… ja osobiście uważam to za jedną z jego bardziej atrakcyjnych cech. Bo to poszerza horyzonty i prowokuje wiele zabawnych sytuacji. Wiedzieliście na przykład, że piłeczki tenisowe przyczepione do sufitu świetne wytłumiają do nagrań a do tego są nie banalnym elementem wystroju.

I właśnie takie myślenie czyni z muzyków na prawdę dobrych Tatusiów… chyba nie ma osoby która wymyśliłaby więcej ciekawych zabaw…. oczywiście nie jednokrotnie zabaw muzycznych (z wiadomych względów).

Dodam jeszcze, że takie kreatywne i abstrakcyjne myślenie jest zaraźliwe… w końcu „z kim przystajesz takim się stajesz”. Kiedyś byłam mniej kreatywna a moje myślenie bardziej ograniczone… na szczęście znalazłam Męża idealnego dla mnie. Przy którym nie tyle mogę a wręcz muszę się rozwijać… i przyznam szczerze, że mega to lubię! Dzięki Bogu, że udało mi się znaleźć takiego Męża – idealnego dla mnie (dla innych niekoniecznie). 😉

Dlaczego warto mieć dzieci?

Dlaczego warto mieć dzieci? Dlaczego warto być rodzicem? Myśl o zmianie pampersów pełnych nie tylko zapachów ale także czegoś bardziej konkretnego oraz wizja nie przespanych tygodni/lat/stuleci… potrafią skutecznie zniechęcić co po niektórych do rodzicielstwa. Mimo tych i wielu innych argumentów jest także wiele powodów aby stawić czoła tym trudnością. A oto kilka z nich 😀

Starość
Starość nie radość, młodość nie wieczność. Jednak z dziećmi starość też radość. Możesz ją spędzić w domu opieki takim jak ten http://www.domyopiekiolimp.pl/ i może być spoko. Jednak kiedy masz dzieci… to twoja starość będzie zarąbista! To znaczy, że masz także szanse na wnuki. A to oznacza, że będziesz miała z kim rozmawiać na stare lata, z kim żartować, grać w pokera i pytać się „Co robiłaś/eś dziś ciekawego?”. A poznanie odpowiedzi na to pytanie będzie nie tylko urozmaicało twój czas, będzie napełniało twoje serce radością. Skoro teraz opowieści jak miną dzień mojej 3 letniej córeczki dają mi radość na cały dzień to co będzie za te kilkadziesiąt lat! Tyle radości!

Druga młodość
Kiedy masz dzieci, to trochę jakby wszystko przeżywasz na nowo. To wszystko co przeżyłeś, co wywołało uśmiech na twoich ustach, to co sprawiło, że śmiałeś się aż do utraty tchu… Chcesz się tym podzielić, nauczyć. Chcesz aby twoje dziecko także miało możliwość przeżycia tego, zachwycenia się tak jak Ty kiedyś, uśmiania się po pachy. Dlatego mu opowiadasz, pokazujesz, uczysz… i przeżywasz na nowo.

Nieograniczona ilość
To co w życiu najcenniejsze, to czego nie kupisz za żadne pieniądze. Przytulaski, całuski… masz pod dostatkiem. A w końcu to te czułe gesty czynią życie pełnym i dają siłę do stawiania czoła przeciwnością. Jak dzieci uznają, że już wyrosły z takich czułości to zapewnią Ci je wnuki. To co najlepsze w życiu… bez ograniczeń!

Nie musisz mieć dzieci… ale dzieci to najlepsze co może Cię w życiu spotkać. Takie jest moje zdanie 🙂

TOP 10 # akcesoria dziecięce

Gadżety i akcesoria to moja słabość, a że jestem Mamą, akcesoria dziecięce nie są mi obce. Rzeczy dla dzieci na rynku jest bez liku… dlatego dzisiaj prezentuje nasze TOP 10. Kolejność jest przypadkowa, ale rzeczy nie. 😉

1. Pluszak wielofunkcyjny
Czego jak czego, ale ulubionej Przytulanki nie może zabraknąć żadnemu dziecku. A co jeśli oprócz tulaśności nasza zabawka może jeszcze pełnić inne funkcje… np. metkowca, poduszki, gryzaka. Czyż to nie ideał?! U nas ośmiornica od Iwciuszek- HandeMade skradła serduszka wszystkich moich dzieci. Sprawdza się jako potwór w zabawie w piratów i jako obrońca przed koszmarami, że nie wspomnę o funkcjach wymienionych wyżej. 😉

2. Kubek „niekapek”
Nie raz zdarzyło mi się przy zwykłych niekapkach, iż  dzieci tak skrzętnie go schowały (oczywiście nie pozbawiając go do końca zawartości), że po odnalezieniu uszczelka nie nadawała się do niczego. I w tedy udało mi się znaleźć kubek bez uszczelki. W Ikei kubeczki dziecięce są właśnie tymi dla nas idealnymi. Nie ma uszczelki, kubek składa się z dwóch części łączonych na wcisk. Dzięki czemu dla Brzdąców które potrafią już pić z „dorosłego” kubka, wystarczy zdjąć wieczko. I tak oto ulubiony kubek naszego dziecka dorósł razem z nim.

3. Smoczek
Większość dzieci mniej lub bardziej korzysta ze smoczka. I obraca go do góry nogami, co budzi obawy o prawidłowy rozwój zgryzu, podniebienia… i tego wszystkiego co tylko przewrażliwiona mama potrafi wymyśleć. A może by tak smoczek, który przypominałby kobiecą pierś i był po prostu symetryczny? I takie właśnie są smoczki z Avent. Dodatkowo ta część poza buzią jest dosyć prosta, dzięki czemu nie odgniata się na buzi dziecka i nie powoduje wysypek. U nas odgniatające smoczki plus ząbkowe ślinienie prowadziło właśnie do wysypek… a smoczki od Aventa to najlepszy sposób aby owym wysypką zapobiec.

Torebka to atrybut każdej kobiety, a że będąc Mamą nie przestajesz być Kobietą… to masz większy wybór torebek. 😀

4. Torba dla Mamy i do wózka
No bo w końcu to nasza torebka ma pomieścić te wszystkie akcesoria dziecięce. U mnie wybór padł na Duo Signature od Skip Hop. I jest to jeden z moich najbardziej udanych zakupów. Perfekcyjnie wykonana, ładna, wytrzymała i odporna (a przy dzieciach to bardzo ważne). Nie straszne jej pranie i sprosta chyba każdemu wyzwaniu. Jest bardzo pojemna i pełna praktycznych kieszonek i schowków. Jako, że mam trójkę dzieci, gdzie najstrasze ma 3 latka, rzeczy do spakowania nawet na najkrótszy spacer mam całkiem sporo. A i z tyloma rzeczami mam w torebce miejsce na jakieś nieprzewidziane zakupy. 😉

5. Kocyk do fotelika
Kocyk do fotelika samochodowego od Mi Bebe jest naszym towarzyszem w każdej podróży. Dzięki niemu nasz Bobas ma miękko i ciepło. Jeśli jest ciepło kocyk jest rozwinięty, a kapturek służy za poduszkę. Jeśli jest chłodniej mamy do dyspozycji trzy rogi i kapturek, aby odpowiednio opatulić dziecko tak aby nie zmarzło ani się nie przegrzało.

6. Organizer do łóżeczka
Niby takie oczywiste, ale przez umiejscowienie naszego łóżeczka większość organizerów u nas odpad. Ale to dobrze, bo gdyby nie to nie znalazłabym mojego idealnego organizera do łaóżeczka od Tiny Star. Nie duży, ale pojemny. Wykonany z dbałością o szczegóły. Pomieści wszystko to co pomieścić powinien. No i w kolorach pasujących idealnie do naszego łóżeczka i przewijaka.

Kokon niemowlęcy Tiny Star zdobył II miejsce w plebiscycie „supermama awards 2016” w kategorii „produkt kultowy” … mnie dziwi, że nie I miejsce

7. Kokon niemowlęcy
I tutaj znowu urzekło mnie Tiny Star. Kokonik towarzyszy nam w domu i w podróży. To nie tylko gadżet, kokonik to u nas jedyne co jest w stanie zastąpić ramiona mamy przy zasypianiu. Daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. I ma w sobie to „coś” co sprawia, że wszystkie moje dzieci chcą w nim przebywać. Muszę przyznać, że wygląda to nieco zabawnie gdy cała trójka próbuje się do niego zmieścić… co upewnia mnie tylko w tym, że kokonik to na prawdę dobry wybór.

8. Butelka
Tutaj mój wybór padł na Avent Natural. Dlaczego? Jej zadaniem jest przypominać kobiecą pierś, co za tym idzie, dziecko przysysa się do niej dokładnie tak samo jak do Mamusinej piersi. Nie ma więc problemu z przestawieniem się dziecka z piersi na butelkę, czy z butelki na pierś. Nam pomogła ona także na etapie odstawiania od piersi. Jest to butelka, która pomogła nam oduczyć zasypiania przy cycku. A gdy brzdąc już wyrośnie z butli, można dokupić uchwyty i ustniki, aby przekształcić ją w kubek.

9. Whisbear
A właściwie to Whisbird czyli szumiący ptaszek. Nie żeby nie przekonywał mnie miś wyglądający jak ośmiornica… ale ten ptaszek mnie urzekł. Jeśli chodzi o akcesoria dziecięce, zdecydowanie Whisbird zdecydowanie wiedzie prym. Wielkością idealny do dziecięcy rączek. Mięciutki i milusi a dzięki pętelce na główce z łatwością go przyczepimy czy zawiesimy w pobliżu dziecka. Czy to łóżeczko, wózek, bujaczek… szumiący ptaszek przyda się wszędzie. Pomoże przy kolkach, ząbkowaniu czy po prostu złych snach.

10. Poduszka do karmienia
No bo przecież każde dziecko się karmi.  Poduszka do karmienia pomaga zachować prawidłową postawę przy karmieniu nam i dziecku. Dzięki czemu unikniemy bólów kręgosłupa, a dziecku zapewnimy pełny brzuszek. Bardzo pomocna w nauce karmieni. U nas niezastąpiona w pierwszych dniach w szpitalu. Mnie pomaga się wyspać a dziecku najeść. Poduszek do karmienia jest wiele, więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie, ja wybrałam poduszkę od Tiny Star. Jest ona także pomocna przy układaniu dzieci do snu… pomaga nie spaść z łóżka.

A czy Wy macie jakieś ulubione akcesoria dziecięce, które pomagają Wam w Mamusiowaniu?

Podróże z dzieckiem – pociąg, samolot a może auto?

Kiedy jest się rodzicem, chciałoby się dziecku pokazać cały świat. No i czemu  nie?! Podróże z dziećmi to nic strasznego jeśli ma się to dobrze przemyślane. My mamy już za sobą nie jedną podróż z dziećmi. Były trasy mnie i bardziej udane i wszystko sprowadza się do tego samego… jeśli podróż przemyślisz wcześniej, nie dasz się zaskoczyć byle czemu. Będziesz gotowa na wszystko, a twoim dzieciom nic nie stanie na przeszkodzie by poznawać świat. Czym najlepiej podróżować z dziećmi? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, a opcji mamy wiele…

Auto
Zdecydowanie najczęściej wybierany środek transportu. Kiedy sam prowadzisz, sam ustalasz postoje, gdzie i jak długo trwają. Nie masz większego problemu jeśli chcesz się gdzieś po drodze zatrzymać na dłużej i pozwiedzać. Nasze auto jest też miejscem znajomym dzieciom, więc czują się w nim bezpiecznie. Jednak ograniczeniem jest dystans. Dłuższe trasy lepiej pokonywać nocą, gdy dziecko śpi, długa podróż za dnia może nas wymęczyć bardziej niż dzieci. To co nam pomagało przetrwać dłuższe dziennie podróże, to czytanie książek, zabawy i dyskusje na temat rzeczy za oknem… i psiak. Muszę przyznać, że w naszym wypadku połączenie pies plus dzieci w podróży to coś idealnego.

Samolot
Zamiast jechać dzień i noc autem, możemy spędzić 1,5h w samolocie. Może uda nam się nawet trafić z lotem w drzemkę dziecka… chyba nie da się wymarzyć bardziej idealnej podróży. Marzy mi się tylko jeszcze żeby w Krakowie był taki parking jak koło lotnisko warszawa modlin . Dojechać swoim autem najbliżej jak się da do lotniska to jedno, a bezpieczne dowiezienie dzieci to drugie. Nawet dojeżdżając na lotnisko trzeba pamiętać o fotelikach samochodowych dla dzieci… to samo tyczy się powrotu. Dlatego idealnym rozwiązaniem jest parking długoterminowy w pobliżu lotniska. Nasze auto jest tam bezpieczne, podczas naszej nieobecności, a my nie mamy problemu z transportem dzieci na i z lotniska.

Pociąg
Jazda pociągiem to atrakcja sama w sobie. Całkiem spora swoboda ruchów, bo można się przejść z dzieckiem kawałek i rozprostować kości. Oboje rodziców jest w pełni do dyspozycji dzieci, więc i dzieciom lepiej i mama się nie zamęczy. W razie czego, można wybrać wagon sypialny i całą rodziną wygodnie przespać podróż, a na miejscu obudzić się wypoczętym.

My mimo wszystko najczęściej podróżujemy autem. Ze względu na dopasowanie czasowe jak i ilość dziecięcych gabarytów (wózek i klocki lego muszą być) najlepiej sprawdza się u nas auto. A Wy jak najchętniej podróżujecie z dziećmi?

Macierzyństwo… to Ci się przyda

Dzisiaj będzie co nieco o rzeczach, które mi wyjątkowo ułatwiają macierzyństwo. Dwójka czy trójka Brzdąców to całkiem fajne wyzwanie. Jak sobie jednak poradzić z taką rozbrykaną gromadką? Zdążyć na czas na umówione spotkanie? Ugotować obiad? Posprzątać?

Auto
Choć dla dzieci podróż tramwajem, autobusem czy pociągiem to olbrzymia frajda, nie wyobrażam sobie nie mieć auta przy więcej niż jednym dziecku. Nagła potrzeba do toalety, nie zatrzyma autobusu, ale kiedy Tata prowadzi to na pewno do toalety dotrzemy szybciej. Swoboda podróży małych i dużych, gdzie godzinę wyjazdu jak i postoje dopasowujemy do siebie… a tak na prawdę do dzieci. My podróżujemy na tyle często, że gdyby nasze auto spotkała dłuższa usterka to prędzej wypożyczyłabym auto w serwisie takim jak ten http://automaks.pl/ niż zrezygnowała z niego na dłuższy czas.

Thermomix
Urządzenie wielofunkcyjne dzięki, któremu nie przypalam obiadów. Przyznam się też, że nie lubię mieć ogromu brudnych naczyń, a dzięki thermomixowi jestem w stanie cały obiad zrobić w jednym naczyniu. Nie mam problemów z czasem, bo cały obiad robi się równocześnie i jest gotowy w tym samym czasie. Siadasz i jesz. Znając moje zabieganie i lenistwo, wiem że jest sporo dań, których nie chciałoby mi się robić tradycyjnymi metodami. Np. placki ziemniaczane, thermomix masę na placki ziemniaczane przygotowuje w 20s… smaży Mąż. A ja mam czas dla… dzieci. 😀

Rumba
Czyli odkurzacz, który sam odkurza. Jeszcze go nie mam ale to kolejny punkt na mojej liście ułatwiania sobie życia. Mając dzieci odkurzanie podłogi to czynność wykonywana minimum raz dziennie. Mimo iż moje dzieci są bardzo chętne do pomocy… to wiem, że wolałabym się z nimi bawić niż sprzątać. No i cóż… rumba jest zdecydowanie dokładniejsza w porządkach od rocznego dziecka.

A jakie są według Was rzeczy zdecydowanie usprawniające macierzyństwo?
A może sprawiłyście sobie jakieś urządzenie które nie spełniło Waszych oczekiwań albo wręcz przeciwnie, drobiazg, który przeszedł Wasze najśmielsze oczekiwania?

Zioła, które warto mieć w domu

Zioła i bogactwo z nich płynące może być momentami aż przytłaczające. Zwłaszcza jeśli ktoś tak jak ja miewa problemy z odróżnieniem kwiatka od chwasta. Na szczęście w dzisiejszych czasach nie musimy tej cud zieleninki zbierać samemu, bo od czego są sklepy zielarskie czy ze zdrową żywnością.

Jednak ziół jest wiele, bo i potrzeby są różne. A jak się w tym nie pogubić? Dzisiaj podzielę się z Wami kilkoma moimi ulubionymi bogactwami płynącymi z natury. Bo mając odpowiednie zioła w domu będziesz w stanie pomóc każdemu. Nawet dzieciom, kobietą w ciąży czy matką karmiącym, bo natura nikomu krzywdy nie zrobi. 😉

Melisa
To niepozorne ziółko jest chyba najczęściej wykorzystywane w naszym domu. Potrafi ukoić nerwy na tyle, że po ciężkim dniu nie odreagujesz na najbliższych. Pomaga przy zasypianiu… ileż razy dawałam ją dzieciom do picia żeby usnęły przede mną… to już nie jestem w stanie zliczyć. Melisa jest także pomocna w sprawach brzuszkowych. Jeśli dręczą nas problemy żołądkowe, gromadzenie się gazów i wzdęcia z tym związane, również warto sięgnąć po melisę, gdyż rozkurcza ona mięśnie gładkie jelit.

Rumianek
Ma bardzo dużo zastosowań. Pomaga rozjaśnić włosy i cerę. Jednak u nas najbardziej sprawdza się na wszelkiego rodzaju rany, obrzęki czy stłuczenia. Dzięki swojemu przeciwzapalnemu działaniu świetnie sprawdza się ran i oparzeń. Łagodzi stany zapalne na skórze, a inhalacje pomagają na zapalenia układu oddechowego.

Szałwia
Podstawa w leczeniu zapalenia gardła. Zapalenie gardła czy angina nie mają szans, kiedy przepłuczemy gardło naparem z szałwii. Naprawdę potrafi zdziałać cuda! Potrafi także pomóc przy zapaleniu piersi, zmniejszając laktacje. Szałwia wspiera prace całego układu trawiennego, zapobiegając biegunką i zaparciom.

Mięta
Świetnie sprawdzi się jako element orzeźwiający w letnich koktajlach i nie tylko. Jej kojące i przeciwzapalne właściwości sprawiają, że idealnie sprawdzi się ratując nas od opryszczki czy też obrzęków czy owrzodzeń. Mięta w kuchni potrafi także świetnie ubogacić smak potraw… nie bójmy się jej używać!

Wspieram akcje o bezpieczeństwie, czyli Blogerzy dla BezpiecznaJa

Dzisiaj będzie o bezpieczeństwie „na obcasach”. A dokładniej, pisać będę o akcji, która tyczy się bezpieczeństwa kobiet – BezpiecznaJa.

Czym dla mnie jest bezpieczeństwo?
Poczucie bezpieczeństwa jest dla mnie bardzo ważne, bo to dzięki niemu mogę spać spokojnie. Nie chodzi tutaj tylko o to aby czuć się bezpiecznie we własnym domu, zamkniętym na cztery spusty. Chodzi o to aby czuć się bezpiecznym zawsze i wszędzie, oraz móc zapewnić bezpieczeństwo swoim najbliższym. Nie jest to łatwe zadanie zwłaszcza gdy jest się kobietą. Jednak wierzę, że płeć piękna wcale nie jest taka słaba za jaką się ją uważa. Jeśli umiem wyczuć potencjalne zagrożenie, jestem w stanie go uniknąć. Jeśli jest już za późno i znalazłam się w zagrożeniu, nie poddając się lękowi jestem w stanie wyjść cało z opresji. Świadomość swoich możliwości to to co pozwala w krytycznych sytuacjach zachować jasność umysłu.

Bezpieczeństwo to poczucie, że mogę swobodnie wybrać się na spacer do parku… na zakupy… do miejsc gdzie gdzie potencjalnie czeka na nas najwięcej zagrożeń.

Ważne jest to aby umieć sobie z nim poradzić w sytuacjach niebezpiecznych, a najlepiej ich uniknąć. Dlatego właśnie powstała akcja „BezpiecznaJa„. Akcja mająca na celu uświadamianie nas kobiet o tym, że możemy czuć się bezpieczne. Uświadomić to, że mamy wpływ na własne życie i w momencie jego zagrożenia możemy je ocalić. Nie musimy być bierne, możemy działać, a nasze działania mogą ocalić nie tylko nas.

Do akcji zostałam zaproszona bezpośrednio przez BezpiecznaJa, za co serdecznie dziękuję. I bez wahania zdecydowałam się zostać Ambasadorką tej akcji.

Bezpieczeństwo kobiet jest ważne! Ty także możesz pomóc! Jak? już pisze…

„Chodzi o wspólną blogerską działalność charytatywną, wsparcie kobiecego projektu bezpłatnych szkoleń dla kobiet i nastolatek w zakresie prewencji przemocy i gwałtu, BezpiecznaJa. Projekt rozpoczyna obecnie ogólnopolską trasę bezpłatnych szkoleń w każdym mieście dla uczennic lokalnych szkół gimnazjalnych i średnich oraz osobno dla kobiet 18+. Na początek tego celu [20 szkoleń w 10 miastach] Stowarzyszenie FAIR IS zbiera środki poprzez akcje crowdfunding’ową [CF].
Szkolenie mocno rozwojowe, motywujące, budujące świadomość i siłę do zmiany swojego życia.
Cała akcja świetnie wpływa na PR bloga, a do tego powoduje zwiększenie odwiedzin.

Jak?

1. Każdy bloger i blogerka biorący udział we wspólnej akcji robią specjalny wpis na blogu.
Tytuł wpisu powinien zawierać zwrot: „Blogerzy dla BezpiecznaJa” oraz zawierać tę frazę w treści oraz słowach kluczowych żeby zwiększyć wyszukiwalność bloga po tej frazie. Szczególnie mocne działanie SEO na samym początku akcji, bo blog trafia w silniki googl’a jako jeden z początkowych i bardzo długo wyskakuje na pierwszych miejscach w wyszukiwarce.
Wpis musi tez zawierać aktywny link do akcji CF BezpiecznaJa [pomagam.im/BezpiecznaJa]

2. Stowarzyszenie FAIR IS umieszcza logo i link do każdego bloga biorącego udział w akcji [po przesłaniu do nas linku do wpisu oraz logo] na bezpośredniej stronie bezpiecznaja.pl w zakładce „wspierający / blogerzy”. Dodatkowo raz w tygodniu publikujemy na naszym FP link do zaktualizowanej zakładki. To samo zostanie umieszczone w zakładce Wspierający / Blogerzy na oficjalnej stronie Stowarzyszenia FAIR IS, które jest patronem akcji BezpiecznaJa. [fairis.pl]

W akcję włączają się również sportowcy i muzycy.

3. We wpisie powinna znaleźć się informacja o blogerze od którego wywodzi się akcja oraz zachęta dla czytelników i innych blogerów do wzięcia udziału w akcji. Oni również umieszczają u siebie we wpisie link do bloga, na którym trafili na akcję i zachęcają swoich czytelników. W ten sposób powstaje powiązana sieć linków.

4. Należy też napisać w kilku słowach „co rozumiesz przez „poczucie bezpieczeństwa”” lub „dlaczego uważasz, że bezpieczeństwo jest ważne.

5. Gdybyś dodatkowo zechciał/a wesprzeć akcje jakaś wpłatą, nawet 5 zł, warto wtedy zakładając konto na pomagam.im założyć od razu konto firmowe z nazwą bloga, podać w opisie link do niego, jakiś ciekawy opis i dać się poznać jako darczyńca dodatkowej grupie docelowej, która przegląda profile tych, którzy wspierają projekt. Pojawia sie wtedy od razu kolejny świetny, wysokowartościowy link prowadzący do Twojego bloga.

Kiedy Twój wpis powstanie, przyślij proszę link do niego oraz swoje logo na adres blogerzy@bezpiecznaja.pl”

Aparat ortodontyczny – czy warto?

Kiedy marzy nam się śliczny uśmiech, a nie jesteśmy jego szczęśliwymi posiadaczami, najpewniej wpiszemy w Google coś w stylu „ortodonta Kraków„. Jednak droga do celu jest dosyć długa. Czy warto się na nią zdecydować? Rozważając wszystkie za i przeciw, warto wziąść pod uwagę kilka czynników.

Czas

Aparat ortodontyczny to zdecydowanie decyzja długo terminowa. Średni czas noszenia aparatu na zębach to około 2,5 roku. Lepiej być pewnym że nie rozmyślimy się z niego po tygodniu.

Pocałunek

Nie da się ukryć że bliskość i czułość są w życiu ważne. Czy pocałunek traci na wartości kiedy my lub nasz Ukochany nosimy aparat na zębach? Nie! Ale bez aparatu całuję się zdecydowanie lepiej i przyjemniej.

Higiena

Dodatkowy czas na higiene jamy ustnej to to z czym również musimy się liczyć. Aparat ortodontyczny tworzy sporo przestrzeni, do której mogą się dostać nie porządane resztki jedzenia. Co za tym idzie… trzeba te wszystkie przestrzenie dokładnie czyścić.

Rodzaj aparatu

Najpopularniejszy i najskuteczniejszy aparat ortodontyczny to aparat na stałe. I o takim aparacie myślałam pisząc ten wpis. Aparat ortodontyczny zdejmowany to ciekawa alternatywa. Jednak  jego skuteczność zależy od naszej sumienności, a nasza wada zgryzu warunkuje to czy w ogóle taki aparat wchodzi w grę.
Każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby i cele. Jedni zrobią wszystko dla prostych ząbków, innych skutecznie zniechęci najmniejszy drobiazg. A Ty do której grupy należysz?

P.S. Nosiłem to wiem

Ten akapit będzie wpisem gościnnym – moim, czyli męża gospodyni tego bloga. Z bardzo prostego powodu – sam nosiłem przez lata aparat ortodontyczny… Więc co nieco o tym wiem.
Dlaczego zacząłeś nosić aparat?

No jak to? Bo miałem krzywe zęby! Nie było tragedii, ale dobrze też nie. I kiedy tylko rodzice zaproponowali mi jego noszenie, niewiele się zastanawiałem.

Czy nie miałeś oporów?

Nie. Akurat trafiłem na czas, kiedy noszenie aparatów… było po prostu w modzie. Sporo moich znajomych je miało, było to zupełnie normalne. Był to czas gimnazjum, więc nie było w tym nic dziwnego.

Czy nie żałowałeś?

Nie. Mimo, że nosiłem go dość długo (bo ponad 3 lata) uważam, że było warto. W końcu efekty widać aż po dziś dzień.

 

Na zakończenie dodam tylko, że kiedy poznałem Alicję… byłem akurat w ostatnich miesiącach noszenia aparatu. Więc ten akapit o pocałunkach… No cóż, myślę, że jest autentyczny.

Miłosz

Zakupy – wersja dla zabieganej Mamy

zakupyDzisiaj będziemy „robić” zakupy. Ale nie jakieś bajerandzkie… tylko te najważniejsze, podstawowe z odrobiną luksusu.
Czyli zakupy spożywcze (i nie tylko)… które kiedy stajesz się Mamą stają się całkiem niezłym wyzwaniem.
Stwierdzasz przygotuje się do nich, zrobię listę zakupów, będzie sprawniej. Nim skończysz wpisywać wszystkie produkty na listę co najmniej 10 razy usłyszysz
„MAMO!”…. a potem „A na czym to ja skończyłam?…”
Oczywiście jest na to sposób i to całkiem prosty. Jeśli lubisz promocje możesz je wcześniej „obczaić” w wolnej chwili. Np w  gazetce promocyjnej, no bo po co przepłacać :D. Dzieci w końcu pójdą spać a Ty będziesz miała chwilę na zakupy. Późno chodzą spać? Nie ma problemu… od czego jest internet i aplikacje!

Zakupy przez internet
Ta forma zakupów nie raz mnie ratowała:
– gdy dzieci były chore,
– kiedy mąż wyjechał na delegacje
– notorycznie pada od tygodnia

Jakość
Jeśli nie jesteś idealną znawczynią warzyw czy owoców i nie wiesz czym charakteryzuje się idealny dojrzały ananas czy granat… masz szczęście. Ktoś inny się zna i jeśli zamawiasz przez internet, możesz mieć pewność że twoje zakupy będą najwyższej jakości.

Zainspiruj się
Przecież na zakupach nie raz wpadają nam w oczy ciekawe rzeczy, które inspirują do czegoś ciekawego… to, że nie pójdziesz do sklepu nie zabiera Ci tego. Na www.gazetkapromocyjna.com.pl możemy znaleźć nie tylko gazetki promocyjne ale całe inspirujące magazyny jak np ta okazja.

Czas
Nie jednokrotnie nie mamy czasu zrobić listy zakupów czy spokojnie przejrzeć gazetki. Ale w ciągu dnia znajdzie się chwila… kiedy np dziecko zajmie się piaskiem w piaskownicy. Nie ma nic prostszego niż wziąć telefon i powrzucać do koszyka potrzebne rzeczy czy przeglądnąć gazetkę promocyjną.

Na bieżąco
To mój sprawdzony sposób. Kiedy coś mi się kończy czy widzę, że brakuje odrazu wpisuje na listę czy wrzucam do koszyka. Jedna rzecz zajmuje sekundę a zakupy jakby robią się same. Jak się uzbiera klikam kupuj i tyle.

Zakupy nie muszą być straszne! Mogą być łatwe i przyjemne!
A dzieci nie muszą wrzucać do koszyka wszystkiego co znajdą pod ręką 😉