Z dzieckiem w podróży

Dzisiaj, krótko o nieodłącznej części każdego wypoczynkowego wyjazdu, czyli o podróży. W naszym wypadku cel podróży był dosyć odległy. Ponad 1000km, no ale czego się nie robi dla wymarzonych wakacji. Podróż zakończyła się sukcesem, obyło się bez pomocy serwisu drogowego takiego jak ten http://www.hol-man.pl/, no i wszyscy cali, zdrowi i wypoczęci wróciliśmy do domu. Taka podróż jednak rodzi pytanie, jak ją przetrwać z małym dzieckiem tak, żeby nie zamęczyć siebie, współmałżonka i dziecka? A no właśnie, nam udało się to nadzwyczaj dobrze, więc postanawiam się podzielić swoimi doświadczeniami, może komuś się przyda. Oto co się sprawdziło u nas w mniejszym lub większym stopniu.
IMG_2405
Jazda nocą
Rzecz chyba najbardziej oczywista z oczywistych. Dziecko śpi, więc droga mija łatwiej. My ten czas wykorzystaliśmy także, na zamiane kierowców. Póki dziecko śpi spokojnie, ja mogłam chwile prowadzić auto. Mąż odpoczął, ja się zrelaksowałam za kółkiem i wszyscy byli szczęśliwi.

Książeczki na drogę
To chyba jedna z najprostszych ale i najciekawszych rozrywek. Książeczka zajmuję stosunkowo mało miejsca a odpowiednio dobrana potrafi dostarczyć rozrywki na dłuższy czas. U nas strzałem w dziesiątkę okazał się „Elmer”. Wybierając książeczki w trasę należy patrzeć nie tylko na treść, ale także na ilustracje i książkowe gadżety. Zabawy w pokazywanie gdzie jest jakie zwierzątko, jaki kolor i odkrywanie różnych okienek w książce, to zabawy, które w naszym przypadku zajęły znacznie więcej czasu niż czytanie.
FullSizeRender (6)
Śpiewanie z pokazywaniem
Już wcześniej Anika nauczyłą się pokazywania kilku bardzo prostych piosenek. No co tu dużo mówić. Warto mieć wodę pod ręką, bo ta zabawa się zbyt szybko nie nudzi. A w trakcie drogią piosenkowym hitem były „Jadą, jadą Misie”.
IMG_2409
Pudło z zabawkami
Jak się jedzie na wakacje, to że nie można zapomnieć o zabawkach dla brzdąca jest oczywistę. Warto jednak uwzględnić, aby pudło, w którym się owe zabawki znajdują było w miarę pod ręką. Osobiście gdybym nie spróbowała to nie widziałabym, że w aucie można układać piramide z klocków. A jednak!

„Tunel bum!”
To zabawa do, której wykorzystaliśmy to, że po drodze jest sporo tuneli. Ale podejrzewam, że tunele, można zastąpić innymi częściami trasy. W odpowiednim momencie trzeba tylko powiedzieć dziecku, że musi wyczarować tunel. U nas czarowanie polegało na machaniu nogami 😀 i na magiczne „bum” pojawiał sie tunel. Nasze dziecko ratuje nas w ostatniej chwili, tworzać mega super extra tunel przez góre.

Dziadkowie
Nie wiem, jak ja bym bez nich przetrwała tą podróż. Bo choć dziecko było grzeczne, przez ciągłe zabawy z nim to mnie zaczynała doskiewać „choroba lokomocyjna”. I to był ten moment kiedy Anika zmieniała samochód na inny a ja mogłam odpocząć. I dzięki pomy Dziadków, Cioci Mai i pieska Miandżi, nasze dziecko miało zapewnioną super zabawe przez całą drogę, a ja
FullSizeRender (5)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *